22.02.2011 10:38

Autor: Michał Baniowski

Negatyw – “Virus”

Kategorie: Albumy polskie

Wykonawcy:


negatyw-virus.jpg Negatyw – “Virus”
Manufaktura Legenda/2010

Suwerenność jest w cenie.

Miałem kiedyś przyjemność spotkać Mietalla Walusia podczas jednego z polskich koncertów Metallicy na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Podejrzewam, że on tego nie pamięta, ale mi to spotkanie utkwiło w pamięci. Lubię płyty Negatywu, bo każdorazowe ich przesłuchanie jest właśnie jak takie przypadkowe spotkanie. Zaskakujące i osobiste.

Paradoksalnie, najsłabiej zapamiętałem album “Pamiętaj”. Za to “Paczatarez” i “Manchester” uznaję za dość istotne w moim dzisiejszym postrzeganiu rodzimej muzyki. Od wydania tego ostatniego, najbardziej zadziornego i brudnego dokonania grupy, minęło pięć lat. Negatyw nie był nigdy zespołem o nad wyraz oszałamiającej popularności, by ta przerwa mogła mu w jakikolwiek sposób zaszkodzić. Nigdy też nie budził takich emocji jak koledzy z Myslovitz, by jego nowa płyta stała się wydarzeniem na skalę krajową. Zamiast tego ma święty spokój i nie podlega żadnej presji. I dlatego właśnie krążek “Virus” jest tak dobry. Bo niewymuszony, spontaniczny i lekki. Z przemyślanymi tekstami i dopracowanymi kompozycjami.

Nowy krążek Negatywu to niezwykle konsekwentny album. Każdego, kto pamięta “Lubię Was”, “Amsterdam”, “Wracam, pytam, nie rozumiem”, “Nie udawaj” albo “Zatańcz”, nowe kawałki z “Grzechem” na czele z pewnością zaspokoją. To wciąż proste, melodyjne, gitarowe granie, które swojej prostoty się nie wstydzi. I nie ulega modom. Modom na indie, electro, synth i ejtis. Choć na dwoję babka wróżyła z tymi trendami. Suwerenność jest w cenie w coraz to mniejszym gronie. A, że ja do tego grona, nieskromnie mówiąc, przynależę, znajduję w muzykach Negatywu swoich mentalnych sprzymierzeńców.

Ich nową płytę przyjmując z całym dobrodziejstwem inwentarza. Bo oczywiście zdarzają się momenty słabsze, jak “Zazdrość, zawiść, gniew” czy “Gra”. Jednak album w głównej mierze budują albo przebojowe numery pokroju “Wszystko takie proste” i “Ty i ja” albo rozbudowane “Każdy ma słabsze dni” i “Srebrny dym”. Oraz słowa. Jeśli w XXI wieku liryczna warstwa utworów zeszła na znacznie dalszy plan, tak w przypadku tej kapeli odgrywają one jedną z decydujących ról. I chwała jej za to! Zgubiłem dawny blask / nadziei żal / dawno zgasł / chciałbym zachować twarz / oszukać strach / wiem, że mogę / przede mną nowe dni / powrócę gdy / odnajdę drogę / czy wiesz jak dotrzeć tam / gdzie czas / wstrzyma oddech. To wszystko rzeczy bardzo zwyczajne. Ale niewiele osób potrafi o nich opowiadać w piosenkach, w taki właśnie sposób.

Michał Baniowski

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.