02.04.2010 11:39

Autor: Zylka

Natalia Baranowska i Michał Skrzydło – rozmowa z kierownikami Iowa Super Soccer

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Wywiady

Wykonawcy:


iowa-na-barce.jpg Natalia Baranowska i Michał Skrzydło – rozmowa z kierownikami Iowa Super Soccer

Kiedy debiutowali zostali uznani za novum, brakujący element w polskiej, tworzącej się młodej muzyce. Początkiem marca wydali swój drugi album “Stories Without Happy Ending”(przeczytaj recenzję). Iowa Super Soccer, bo o nich mowa, swoje objazdowe tourne z drugim albumem zaczęli od Wrocławia, miasta, w którym nigdy wcześniej nie udało im się zagrać.

O nowych kompozycjach, Górnym Śląsku, miłych i stresujących sytuacjach rozmawialiśmy na pustoszejącej po koncercie sali wrocławskiego Firleja.

UwolnijMuzykę!: Dziś we Wrocławiu rozpoczęliście trasę koncertową promującą nowy album “Stories Without Happy Ending”. Jak czuliście koncertową “grywalność” nowych kompozycji?

Michał: To prawda, to był nasz pierwszy koncert po wydaniu nowej płyty która ukazała się 15 marca i tak trafiło, że zaczęliśmy akurat od Wrocławia. A jak nam się gra? Przyznam, że bardzo dobrze. To są nowe kompozycje, świeża krew, choć już niektóre z nich graliśmy wcześniej to jednak jesteśmy teraz lepiej przygotowani do ich zagrania.

Natalia: W czasie ostatnich tygodni spędziliśmy mnóstwo czasu w sali prób, aby te nowe piosenki zabrzmiały na wystarczająco dobrym poziomie.

Michał: Chodziło nam o to, żeby nowe utwory zabrzmiały jak na płycie.

UwolnijMuzykę!: Na nowej płycie słychać kontynuację waszego melancholijno-zamyślonego klimatu z debiutu. Czy to atmosfera Górnego Śląska skąd pochodzicie tak wpływa na smutek waszych kompozycji?

Michał: Ja osobiście jestem dumny z Górnego Śląska, ten rejon wiele dobrego zrobił dla mnie. Niestety ciągle Śląsk kojarzony jest jako obszar górniczo-hutniczy, brudny, zacofany lecz tak naprawdę to stereotyp. A to, że te piosenki brzmią jak brzmią jest wypadową, składnią, tego czego sami słuchamy, co nas inspiruje. Myślę, że jakbym mieszkał na Hawajach… chociaż nie, to jest zły przykład (śmiech). Ale dajmy na to w Krakowie czy Warszawie, a spotkalibyśmy z Natalią tych samych ludzi to wszystko potoczyłoby się w tym samym kierunku.

UwolnijMuzykę!: Kompozycje na nowej płycie cechują się bogatszymi aranżacjami, słychać w nich więcej szmerów, dźwięków. To celowy zabieg mający na celu uwolnienie się od gatunku “songwritingu” z jakim jesteście kojarzeni?

Natalia: Jeżeli chodzi o te kompozycje z drugiej płyty to może rzeczywiście masz racje, że w pewnym sensie jest to odbicie od tego co było na pierwszym albumie. Nie chcielibyśmy być w jakikolwiek sposób powiedzmy zaszufladkowani. Chcieliśmy pokazać, że jako zespół możemy robić naprawdę różne kompozycje. Dlatego też sądzę, że trzecia płyta może być jeszcze inna, choć sami tego do końca nie wiemy. (śmiech)

UwolnijMuzykę!: Przeglądając Wasz dorobek płytowy, zauważyłem, że wszelkie Wasze wydawnictwa, czy to EPki, czy płyty długogrające wydajecie w równych, dwuletnich odstępach. Mam rozumieć, że macie aż tyle pomysłów na muzykę, ze dwa lata to najdłuższy okres jaki możecie wytrzymać bez nowego wydawnictwa?

Natalia: Michał uważa, że i te dwa lata to jest za długo! (śmiech)

Michał: Moim zdaniem, zespół działający w dzisiejszych realiach powinien co roku wydawać płytę i to płytę dobrą. Mam nadzieję że nam się to udało.(śmiech)

Natalia: Ale te dwa lata to żaden celowy zabieg! (śmiech). Tak to jakoś wypada. Zawsze musi się przejść przez ten cały proces tworzenia, nagrywania, składania tego wszystkiego w jedną całość… dopiero potem może wyjść płyta. Potrzebujemy właśnie chyba tyle czasu, aby ułożyć dobrą płytę, na tyle dobrą, żeby nam się spodobała.

UwolnijMuzykę!: Członkowie zespołu pochodzą z przeróżnych, wręcz antagonistycznych rejonów muzycznych. Jak do tego doszło, że ten misz-masz odnalazł się akurat w takiej stylistyce jaką teraz reprezentujecie?

Natalia: Czyli to jednak czuć, że się od siebie różnimy… (śmiech) Przy nagraniu pierwszej płyty stwierdziliśmy na przykład, że fajnie byłoby mieć smyczki na płycie. Musieliśmy więc znaleźć sobie dziewczyny, które potrafią to zagrać. Znaleźliśmy, pomogły nam, bardzo fajnie wpasowały się w ten klimat i tak już zostało. A reszta… no to wynika z tego, że w tym momencie nasz skład jest dosyć płynny. Przychodzą ludzie, którzy chcą z nami grać, którzy niosą ze sobą różne historie. Przez to chyba ta muzyka może być taka różnorodna. Nowi członkowie gwarantują zawsze nowe pomysły.

UwolnijMuzykę!: Jesteście na polskim rynku zespołem pewnego paradoksu, bo poza pewnym poziomem popularności w Polsce udało się Wam też zaistnieć poza granicami kraju. To przypadek? Jak do tego doszło?

Michał: Myślę, że słowo zaistnieć jest trochę na wyrost. Rynek zagraniczny jest niezwykle zapchany, jest tam wiele zespołów świetnie grających.

Natalia: Jeżeli pytasz o Hiszpanię to zostaliśmy tam zaproszeni na festiwal PopArt. Jest to duże, dwutygodniowe wydarzenie kulturalne, a nam przypadło uczestniczyć w jednej z jego części. Odebraliśmy wyróżnienie w kategorii “objawienie europejskie”. Było to dla nas wielkim zaskoczeniem, bo na tamtym rynku ukazała się jedynie jedna nasza piosenka na składance “Pop Nation 2″ wydanej w wytwórni BonVivant Records. Dyrektorem tej wytwórni jest przesympatyczny człowiek, któremu spodobała się nasza muzyka i postanowił zaprosić nas do Hiszpanii, tym sposobem się tam znaleźliśmy. A czy zaistnieliśmy? Nie sądzę, żeby to było jakieś super ważne.

Michał: Z tym jednak wiąże się bardzo fajna historyjka, bo jak sam nam mówił, przejrzał całego myspace w poszukiwaniu polskich zespołów i to my najbardziej przypadliśmy mu do gustu. To było takie po prostu fajne, bo przecież dziś chyba każdy zespół ma tam profil. A trafiło właśnie na nas.

UwolnijMuzykę!: Natalio, mimo młodego wieku i wielkiej wrażliwości zobowiązana jesteś do przejęcia trudnej roli “frontwomenki” zespołu i radzisz sobie z tym doskonale. Jest to ciężka sztuka?

Natalia: Ja bym sama się nie określiła tytułem “frontwomen”, bo tak naprawdę ten zespół istnieje dzięki Michałowi, a w mniejszym stopniu dlatego, że ja w nim śpiewam. Tak to wygląda. Ja z Michałem tworzę niejako ten główny trzon, a ja z tego tytułu, że pełnię rolę wokalistki muszę mieć jakieś tam predyspozycje do tego aby w jakiś sposób porozumiewać się z ludźmi, nawiązać z nimi kontakt. Praca nad tym elementem dalej się toczą …, muszę opanować jakieś tam przeszkadzające mi w tym cechy, denerwowanie na przykład (śmiech). Wiadomo, że czasem różnie to wygląda.

UwolnijMuzykę!: W takim razie życzę Wam, aby ta trasa była jednak historią mającą szczęśliwe zakończenie.

Natalia: Dziękujemy bardzo.

rozmawiał Krzysiek Żyła

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.