30.06.2010 22:30

Autor: Łukasz Stasiełowicz

n* grandjean – “Carrying Stars”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


n-grandjean-carrying-stars.jpg n* grandjean – “Carrying Stars”

Music For Dreams / 2007

Wyprawa do Danii raz jeszcze.

Pod niecodziennie pisanym pseudonimem, generującym masę niepoprawnych tagów w sieci, kryje się Nikolaj Grandjean. Na profilu MySpace muzyk określa swój styl jako acoustic, ambient, indie. Jakie jest więc zdziwienie dla słuchacza tabula rasa, osoby bez wcześniejszego kontaktu z twórczością Nikolaja, kiedy po raz pierwszy wysłucha płyty. Toż to następny singer-songwriter. Proste gitarowe melodie i melancholijne teksty; ile można?

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Przedstawiciele nurtu piosenki autorskiej mają bardzo trudne zadanie do wykonania. Nie potrzebują zazwyczaj wysokich nakładów finansowych, by kupować instrumenty, efekty, programy itp. Komunistyczny ideał został urzeczywistniony – wszyscy są sobie równi (prawie). Powoduje to, iż każdy jest w stanie pozwolić sobie na próbę zrobienia kariery w biznesie muzycznym. Problem tkwi w niewdzięcznych odbiorcach, którym zwyczajnie przejadły się te same patenty, wielokrotnie powtarzane akordy, brak smaczków produkcyjnych. Skutek jest trywialny, albo awersja do wszystkich reprezentujących ten gatunek, albo mała ilość ulubionych przedstawicieli. Jak ich polubić? Ładunkiem emocjonalnym. Słuchać w krytycznych momentach życiowych (zarówno pozytywnych jak i negatywnych). Proste. Dużo praktyki i może zaczniemy poszczególnych artystów od siebie odróżniać.

Ale czy warto skazywać biednego Nikolaja od razu na straty? Postarajmy się powstrzymać. Jego debiutancki album rewolucji w przemyśle muzycznym nie zrobi, jednocześnie wśród przypływu kolejnych pokrewnych artystów wypada przyzwoicie. “Carrying Stars” to nie tyko gitara akustyczna, lecz także klawisze, instrumenty smyczkowe, elektroniczne wstawki i inne. Nie można narzekać na brak wokaliz; “tu ru du du” czy “la la la” występują aż w nadmiarze. Jednych to tknie, a pozostałych nie. Kompozycje są zdominowane przez niewesoły nastrój. Grandjean stara się jak może. Dowodem zaangażowanie i wczuwanie się wokalisty.

Tytuły poszczególnych piosenek o dziwo nie ociekają patosem (wyjątkami “Heroes and Saints” i “Love rocks”). Teksty również nie są zbyt schematyczne, muzyk dysponuje naprawdę nienaganną angielszczyzną, stąd “love you baby, give me your heart” wśród wersów nie znajdziemy. Jeżeli kogoś zamieszczone klipy nie przekonują, nie ma sensu męczyć się próbując przebrnąć przez pozostałe utwory zgromadzone na albumie. Natomiast w przypadku zauroczenia jego twórczością wypada jedynie potwierdzić: tak, on jest inny.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Łukasz Stasiełowicz

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (8 głosów, średnio: 7,63 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.