02.06.2013 13:25

Autor: Aneta Wieczorek

Myslovitz – “1.577″

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje, Rozkręcamy

Wykonawcy:


1.577Myslovitz – “1.577″
EMI Music Poland/2013

Na przekór czasom i ludziom wbrew…”

Myslovitz to krótko mówiąc – klasa sama w sobie. Zespół, który zapisał jedną z najważniejszych kart w historii polskiej muzyki. Ich płyty sprzedawały się jak ciepłe bułeczki, piosenki królowały na listach przebojów, a na koncerty zawsze przychodziły tłumy – publiczność szalała! Nie zawsze jednak było kolorowo. Zdarzały się zgrzyty… Nagła wiadomość w  2007 roku o zawieszeniu działalności zaskoczyła wszystkich. Fani z bijącymi sercami czekali na powrót. Na szczęście nie trzeba było zbyt długo czekać, zespół wrócił rok później, a w 2011 ku radości swoich fanów  wydał album “Nieważne jak wysoko jesteśmy…”, który osiągnął status złotej płyty. Wówczas pojawiła się intrygująca informacja, że następny krążek będzie kontynuacją świeżego materiału, a jego nazwa rozwinięciem tytułu.

Miał być ciąg dalszy, brzmiało obiecująco… Nikt się nie spodziewał, że w 2012 roku, pewnego kwietniowego dnia, pojawi się kolejny, znacznie poważniejszy zgrzyt, który nieodwracalnie zmieni wszystko. Informacja o odejściu Artura Rojka – wokalisty i  frontmana grupy, postaci tak charakterystycznej, była szokiem i  sprawiła, że misterna konstrukcja opatrzona szyldem “Myslovitz” rozsypała się w jednej chwili jak domek z kart.

Na reakcję pozostałych członków zespołu nie trzeba było długo czekać. Niezależnie od fali krytyki i różnych negatywnych opinii, złośliwych porównań, a nawet sugestii by zakończyć karierę, panowie z Mysłowic, jak w piosence “Przeżyj to sam” grupy Lombard: na przekór czasom i ludziom wbrew, znaleźli nowego wokalistę, znanego wcześniej z grupy Snowman – Michała Kowalonka. I tak jak przez lata, wyrobili sobie znaczącą pozycję na polskiej scenie muzycznej, z uwagi na ową istotną zmianę w składzie, z dnia na dzień stali się debiutantami i praktycznie zaczęli od nowa…

Efektem współpracy miała być EP-ka zawierająca kilka nagrań, jednak nadmiar inspiracji i zainteresowań, zaowocował tym, że z biegiem czasu muzycy zmienili zdanie, w efekcie czego na półki sklepowe trafiło ich najnowsze wydawnictwo, dziesiąty krążek w dorobku zespołu – “1.577″. Premiera, z  uwagi na proces produkcyjny, przesunęła się o tydzień – z 21 na 28 maja, ale 14 maja album został udostępniony do odsłuchu w serwisie internetowym Deezer.com, dzięki czemu można było zapoznać się z nowym materiałem przed oficjalną premierą.

Płyta zawiera 10 kompozycji – wciągających opowieści muzycznych o człowieku, emocjach, o życiu. Niektóre utwory były już wcześniej prezentowane na antenie radiowej Trójki (w audycjach “Myśliwiecka 3/5/7″ i “Mało obiektywnie”), niektóre można było usłyszeć na koncertach. Album rozpoczyna przesycony poetycką wrażliwością, romantyczny i niezwykle klimatyczny utwór “Telefon (wszystkie trzaski czarnej płyty)”, nie zabrakło też mocniejszych brzmień (“Prędzej później dalej”), elektronicznych akcentów (np. w stylu kompozycji z albumu “Skalary mieczyki neonki”) i bardziej eksperymentalnych form (“Koniec lata”). Pojawiają się także skojarzenia np. z twórczością Blur (“Wszystkie zawsze ważne rzeczy”) i elementy zaskoczenia (dwuczęściowy kawałek “Jaki to kolor” – w początkowej fazie żywiołowy, rytmiczny, pełen energii, a następnie senny, wręcz oniryczny).

Interesująca barwa głosu Michała Kowalonka, melancholijne teksty, wyraźny klimat britpop, ciekawe aranżacje utworów i wstawki elektroniki, dają zadowalający efekt. I chociaż w zespole doszło do tak istotnej modyfikacji, która wydawać by się mogło, pociągnie za sobą znaczące konsekwencje, stało się inaczej – nie ma diametralnych różnic. Nowy materiał utrzymany jest w stylistyce typowej dla Myslovitz – jest ciepło, odrobinę sentymentalnie, jedyne czego brakuje, to większej dawki gitarowej wyrazistości, do której przyzwyczaiły wcześniejsze dokonania zespołu.

“1.577″ ma potencjał i w pełni potwierdza popularne przysłowie: “Psy szczekają, a karawana idzie dalej” – pokazuje każdemu, kto zwątpił w Myslovitz i z góry skazał nowy album na porażkę, że zespół nadal istnieje, ma się dobrze, tworzy i swoją muzyką wciąż zjednuje sobie słuchaczy. Krążek zyskuje przy bliższym poznaniu i warto dać mu szansę. Myslovitz to w końcu nie tylko Artur Rojek.

Aneta Wieczorek


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (25 głosów, średnio: 7,12 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.