02.05.2011 08:07

Autor: Maria

Myślimy szeroko, bo muzyka powinna istnieć ponad granicami – wywiad z Sorry Boys

Kategorie: Czytelnia, Tylko u nas, Wywiady

Wykonawcy:


Sorry-Boys-08.jpg Po ciężkiej pracy, jaką wykonywali przy nagrywaniu swojej płyty, wyruszyli w trasę koncertową. Iza Komoszyńska udzieliła wywiadu po wrocławskim koncercie w Klubie Puzzle. Było już blisko północy, gdy zaczęłyśmy rozmowę o początkach zespołu, sukcesie i znaczeniu imion.

UwolnijMuzykę!: Ile czasu minęło od uformowania się zespołu, do wydania pierwszej płyty?

Iza Komoszyńska: Początek zespołu to 2006 rok, więc do wydania płyty upłynęły ponad 4 lata.

UwolnijMuzykę!: Jak zmieniliście się przez ten czas? Wy- zespół i wy- każdy z osobna?

Iza Komoszyńska: Dla mnie ta droga to duża transformacja. Zaczynaliśmy od zera. Gdy zespół powstaje, nie ma nic. I na tym wielkim nic trzeba coś zbudować. To, co zbudowaliśmy na początku, było tworzeniem metodą prób i błędów jakiegoś domu.

Ujmując to wizualnie, próbowaliśmy dla siebie wybudować dom, w którym wszystkim dobrze by się razem mieszkało, natomiast na początku był to raczej szałas, budowla nie do końca docelowa. W pewnym momencie istnienia, ten szałas budowany na chybił-trafił, zburzyliśmy. To było mniej więcej po dwóch latach istnienia zespołu. Zburzyliśmy, a potem zaczęliśmy budować od nowa już naprawdę solidny budynek. I ten budynek, co ogromnie ważne, czuję, że jest moim domem. Oczywiście cały czas go dekorujemy, zmieniamy kolory, ale wydaje mi się, że dobrze nam się w nim mieszka.

UwolnijMuzykę!: Co było tym momentem przełomowym, kiedy zburzyliście szałas i zaczęliście budować od podstaw coś nowego?

Iza Komoszyńska: Ciężko jednoznacznie określić, na czym polegał ten impuls. Na pewno taką piosenką, która muzycznie nas odmieniła i wskazała nową drogę, był utwór “Chance”. Kiedy powstał, czuliśmy, że to jest dla nas samych zastrzyk i przełom w stosunku do tego, co było do tej pory.

UwolnijMuzykę!: Wtedy zdecydowaliście, że tak chcecie brzmieć?

Iza Komoszyńska: Tak, aczkolwiek po części też się zmieniliśmy, bo pozostałe utwory nie są takie, jak “Chance”. On jednak wprowadził pozytywny zamęt. Po tym utworze otworzyły nam się oczy, że chcemy pójść w tę stronę.

UwolnijMuzykę!: Na początku, z pewnością każdy miał swój plan na zespół i na to, co będziecie tworzyć. Ta wizja różniła się od tego, co reprezentujecie teraz?

Iza Komoszyńska: Moja wizja na początku, była zbliżona do tego, co robimy teraz. Uwielbiam tę tradycyjną formę piosenki ze zwrotkami i refrenem. Tu jestem tradycjonalistką, ale najbardziej pociągają mnie rzeczy nowe, nietypowe, oryginalne… To zawsze najbardziej liczyło się dla mnie w muzyce w ogóle, obok oczywiście głębokich emocji. Skoro mnie jako słuchacza to pociąga, to sama chcę tak robić.

UwolnijMuzykę!: Czyli nie było to rezygnowanie z własnych planów na rzecz ogólnej wizji czegoś nowego?

Iza Komoszyńska: Myślę, że nie. Docieraliśmy się oczywiście dość długo. To, co robiliśmy na początku nie zawsze było do końca zgodne z wizją moją, czy chłopaków, ciągle się wymienialiśmy, odbijaliśmy piłeczkę… Nastąpił jednak moment starcia i jest OK.

UwolnijMuzykę!: A jakie są wasze aspiracje?

Iza Komoszyńska: Chcemy odskoczyć muzycznie od pierwszej płyty. To musi być eksploracja nowych rejonów.

UwolnijMuzykę!: Pierwsze wasze utwory, były wychwalane przez krytyków, zostaliście ogłoszeni nadzieją polskiej muzyki. Jakie zbieracie opinie teraz, po wydaniu długogrającego albumu?

Iza Komoszyńska: Nie chcę, żeby zabrzmiało to nieskromnie, ale feedback jest bardzo dobry. Przynajmniej to, co czytamy, to pozytywne komentarze. Recenzje naszej płyty również, prawie wszystkie były bardzo dobre.

Jednak zawsze staram się sprowadzać na ziemię, bo z jednej strony wielu ludzi mówi nam, że płyta bardzo im się podoba, ale z drugiej strony, jeżeli komuś się nie podoba, to przecież nie przyjdzie do nas i nie powie: “nie podoba mi się wasza płyta!”.

UwolnijMuzykę!: Internet pozwalający wyrazić opinię i równocześnie zachować anonimowość, wychował sobie grono ludzi, którzy zawsze gotowi są nieść światu swoją opinię, tym bardziej, jeśli jest ona negatywna.

Iza Komoszyńska: Wydaje mi się, że nie mamy szerokiego grona hejterów (śmech). Nie słyszeliśmy opinii, że pierwsze utwory były lepsze, że ludzie spodziewali się czegoś innego. Wygląda na to, że nie zawiedliśmy pokładanych w nas nadziei. Przynajmniej nikt nam tego nie wypomniał.

UwolnijMuzykę!: Dlaczego tyle czasu upłynęło od pojawienia się “Winter” do pierwszego długogrającego albumu?

Iza Komoszyńska: Wygląda też na to, że jesteśmy powolni w działaniu (śmiech). Sam proces nagrywania trwał bardzo długo. Zaczęliśmy nagrywać w lipcu 2009 roku, w marcu 2010 skończyliśmy miksy. Pracowaliśmy w regularnych odcinkach czasu, co tydzień, co dwa tygodnie. To nie był zryw, że usiedliśmy w studio, nie wychodząc przez tydzień na zewnątrz.

Gotowa płyta trwała w zawieszeniu od marca do lipca, bo w lipcu podpisaliśmy kontrakt z Mystic Production. Gdy podpisaliśmy kontrakt, zaczęliśmy przygotowywać okładkę, załatwialiśmy formalności… to wszystko trwa, wytwórnia też musi przygotować się do wydania płyty. Później po wydaniu albumu, przydarzyła się trasa z Moniką Brodką, więc nie skupialiśmy się już na organizowaniu własnej. W międzyczasie mieliśmy przeobrażenia w składzie, zmienił się perkusista, więc nie byliśmy przygotowani, żeby jechać z tym materiałem w trasę. Później trasa koncertowa z Hey… Wiosną stwierdziliśmy, że dużo czasu upłynęło od wydania płyty i zrobimy indywidualną trasę.

Uważam, że danie ludziom kilku miesięcy na poznanie płyty i zastanowienie się, czy mają ochotę przyjść na koncert jest logicznym posunięciem.

UwolnijMuzykę!: Wszystko wykalkulowaliście!

Iza Komoszyńska: Wydaliśmy 8 listopada płytę i co? Gdybyśmy zaraz ruszyli w trasę, kto by nas znał? Na trasę od razu po płycie mogą sobie pozwolić zespoły, które wydały kilka znaczących płyt i mają kredyt zaufania i ciekawości u słuchaczy. W naszym przypadku to jest praca od początku.

UwolnijMuzykę!: Jakie widzicie wymierne efekty z waszego supportowania Moniki Brodki w czasie Granda Tour, a potem z trasy z Heyem?

Iza Komoszyńska: Efekty są namacalne: teraz na nasze koncerty indywidualne przychodzą ludzie i mówią nam, że byli na koncercie Brodki, czy Hey, tam nas usłyszeli i im się spodobało. Dla nas to było świetne przeżycie, oba zespoły były świetne i atmosfera była bardzo dobra.

UwolnijMuzykę!: Były skutki negatywne?

Iza Komoszyńska: Wiadomo, że supportowanie jest bardzo specyficznym koncertem. Jeśli ktoś nie ma stabilnej psychiki, może nie do końca sobie radzić z tym, że wychodzi do tysięcznej publiczności, która przyszła na gwiazdę, a nie na niego. Człowiek ma wtedy milion myśli. Stara się zachować dumną postawę i zagrać jak najlepszy koncert. I my tak robiliśmy. Osobiście miałam bardzo dużo przemyśleń po tych koncertach i to mnie wewnętrznie rozwinęło. Musiałam na nowo poukładać sobie w głowie: Kim ja jestem? Kim jestem na scenie? Czym jest nasz koncert? Jaka jest moja rola w tym wszystkim? I jestem dumna, ze zagraliśmy te supporty.

UwolnijMuzykę!: Ruszając w waszą indywidualną trasę, gdzie to wy jesteście gwiazdami, nie baliście się, że nie będzie takich tłumów? Że będzie… słabiej?

Iza Komoszyńska: Na suportach Brodki i Heya to była publiczność rzędu tysiąca i więcej osób, natomiast liczba osób, które przychodzą na nasze indywidualne koncerty, musi być współmierna do naszej popularności. To jest naturalne i nie ma się czego bać.

UwolnijMuzykę!: Klub dziś był pełen, przypuszczam, że pozostałe koncerty z trasy również były udane. Jesteście z siebie dumni?

Iza Komoszyńska: Nie jestem w stanie tego ocenić, bo ten proces cały czas trwa. Musiałabym, zatrzymać się, stanąć z boku i dopiero diagnozować czy zrobiliśmy dużo czy mało. Zespół jest bardzo specyficznym tworem, zupełnie innym, od grania solowego, gdzie muzyk dobiera sobie współpracowników. Tam jest jedna osoba, która może sobie zmieniać partnerów, natomiast zespół, to ciągłe trzymanie się za ręce. Tu każdy z każdym musi się zgadzać. To strasznie męczące psychicznie i równocześnie przepiękne przedsięwzięcie. Jest idealistycznym przeniesieniem przyjaźni młodzieńczej. Gdy człowiek staje się dorosły już nie ma swojej “paczki”. Ma znajomych, ale to już nie to samo. Znam mnóstwo grup, które się rozpadły, bo ludzie nie umieli ze sobą przetrwać, nie mieli na to siły. U nas jest ciągle taki stan zadowolenia, że ma się jeszcze tyle do zrobienia, poczucie świeżości.

UwolnijMuzykę!: A kiedy to Sorry Boys będzie potrzebowało supportu?

Iza Komoszyńska: Nie przepadam za słowem “support”, chociaż samo w sobie powinno nieść pozytywną energię. Uważam, że lepiej używać słowa “gość”. Support jakoś tak zawsze umniejsza muzyce. Nawet fizycznie widzisz ją mniejszą – na plakacie: wielka czcionka nazwa gwiazdy i malutką supportu. Kiedy wizualizujesz sobie koncert i postaci muzyków na scenie, to postaci z supportu są takie malutkie, a gwiazda jest już o wiele większa. Tak to działa.

UwolnijMuzykę!: Jest to jednak dobry sposób, żeby wesprzeć promocję kogoś mało znanego a zasługującego na uwagę. Wy przeszliście już poziom wyżej, nie chcielibyście pokazać przy okazji swoich koncertów kogoś takiego?

Iza Komoszyńska: Jeszcze nie czuję, żebyśmy mogli kogoś promować w taki sposób. Uważam, że jeszcze za mało osiągnęliśmy, to byłoby jakimś nadęciem. Możemy po prostu polecać coś, co jest dobre, tak jak każdy może to robić, w naturalny sposób.

UwolnijMuzykę!: Czy anglojęzyczna płyta, to przymiarka do podbicia rynku światowego?

Iza Komoszyńska: To wyraz globalnego myślenia o muzyce. Muzyka i świat, który ja widzę w muzyce jest w tym języku. Przede wszystkim. Na drugiej płycie będą też inne języki.

UwolnijMuzykę!: Usłyszeliśmy na koncercie nową piosenkę. Czy są już przymiarki czy plany na nową płytę?

Iza Komoszyńska: Tak, robimy już nowe utwory, ale póki co, są jeszcze w takiej fazie rozwoju, że nie nadają się na koncert. Piosenka, którą zagraliśmy dzisiaj też będzie się jeszcze zmieniać, ale już ma taką formę, że mogliśmy ją zagrać.

Potrzebowaliśmy czegoś nowego. Dla muzyka to bardzo silny bodziec: granie nowego materiału. Utwory z płyty znamy już bardzo długo. Album wyszedł niedawno, ale płyta powstała ponad dwa lata temu, ograliśmy je, więc one są już dla nas stare. Dla samych siebie i dla własnej psychiki, nie możemy ciągle grać tego starego materiału. Chcemy jak najszybciej grać nowe rzeczy.

UwolnijMuzykę!: Chcielibyście pozostać w alternatywnej niszy czy wolelibyście osiągnąć komercyjny sukces?

Iza Komoszyńska: Nie mamy planu ukrywania się z naszą muzyką. Jeżeli jest możliwość żeby ludzie nas poznawali i przychodzili na koncerty, to my się bardzo cieszymy. Myślimy szeroko, bo muzyka powinna istnieć ponad granicami. Nie chcemy zapadać się w żadną niszę, czy chować się gdzieś po kątach, żeby nas mniej osób poznało. Chcemy, żeby nas znał każdy, kto będzie tego chciał.

UwolnijMuzykę!: Macie świadomość, że to, co gracie jest nie do końca kompatybilne z nazwą zespołu. Było to świadome przy nadawaniu zespołowi nazwy?

Iza Komoszyńska: Z tą nazwą od początku było tak, że ona miała nad nami władzę. Naprawdę mieliśmy silne poczucie, że to nasza nazwa, imię. Zastanawiam się czasem nad nazwami takimi, jak U2, Queen. Możliwe, że na początku też było tak, że ta nazwa nie pasowała do ich muzyki. A teraz, gdy słyszysz tę muzykę, nie zastanawiasz się, skąd i po co. Ta nazwa stopiła się z muzyką i nie zastanawiasz się nad jej dosłownym znaczeniem. Weźmy na przykład znaczenie imion. Przecież na co dzień, to nic nie znaczy?

UwolnijMuzykę!: Niektórzy uważają, że znaczy.

Iza Komoszyńska: Wiem, że niektórzy uważają, że znaczy. Imię Iza akurat chyba nic nie znaczy.

UwolnijMuzykę!: Nie było nigdy planów na zmianę nazwy? W końcu wszyscy was o to pytają?

Iza Komoszyńska: Były takie momenty, ale stwierdzaliśmy, że nie zrobimy tego.

UwolnijMuzykę!: Ostatni singiel wykorzystano w filmie Natalii Kostenko. Jak doszło do współpracy?

Iza Komoszyńska: Doszło w najbardziej przewidywalny i przyjemny sposób. Natalia usłyszała naszą płytę, bardzo jej się spodobała i skontaktowała się z nami. Akurat kończyła montaż. Zgodziliśmy się, bo film jest bardzo dobry, bardzo dobrze nam się też współpracowało. Natalia zrobiła video do utworu “Cancer Sign Love”. Są tam sceny z filmu plus kilka przebitek nakręconych przez nią, na których gramy.

UwolnijMuzykę!: Oby jeszcze bardziej znane osoby się z wami kontaktowały i chciały z wami współpracować. Dziękuję za wywiad.

Rozmawiała Maria Grudowska

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.