10.01.2011 11:24

Autor: marcin

“Muzyka towarzyszy nam od zawsze” – wywiad z Calexico

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Wywiady

Wykonawcy:


joey-burns-foto-marta-bacia.jpg “Muzyka towarzyszy nam od zawsze” – wywiad z Calexico

O muzycznych korzeniach, poezji Bukowskiego, pracy nad ścieżką dźwiękową do filmu o Bobie Dylanie oraz kilku innych kwestiach rozmawialiśmy z Joey’em Burnsem.

Do naszego spotkania doszło kilka godzin przed występem zespołu w katowickim klubie Hipnoza (przeczytaj relację). Joey okazał się być bardzo otwartym rozmówcą, dla którego muzyka to nie jedyny temat w którym czuje się swobodnie. Zresztą przekonajcie się o tym sami.

Uwolnij Muzykę!: W waszej muzyce słychać wpływy najróżniejszych stylów muzycznych, od klasycznego rocka po muzykę latynoską. Czy w twoim domu od zawsze słuchało się dużo urozmaiconej muzyki?

Joey Burns: Oczywiście, muzyka towarzyszy nam od zawsze. Czy to w moim domu, w domu Johna (Convertino – przyp. red.), od zawsze słuchało się sporo różnej muzyki. John posiada włoskie korzenie, jego rodzina była bardzo muzykalna – ojciec grał na pianinie i akordeonie, matka na gitarze. Dodatkowo jego rodzicie pochodzili z różnych zakątków Stanów Zjednoczonych – ojciec urodził się w Nowym Jorku, matka w Oklahomie. Dzięki temu na jego wyobraźnię muzyczną wpłynęło kilka muzycznych światów. Przypomina mi czasem Jacka Keruaca. Podobnie jak on, John również podróżował w celu poszerzania horyzontów muzycznych. Dzięki temu gra świetnie pod względem technicznym, nie wyrzekając się przy tym swoich emocji.

Jeszcze zanim zaczęliśmy grać razem, John udzielał się w kilku zespołach naraz. Kiedy po raz pierwszy postanowiliśmy zrobić coś swojego od razu poczuliśmy więź we wspólnym graniu. Kiedy komponowaliśmy nasze pierwsze utwory John grał też na innych instrumentach: gitarze, akordeonie. Jest osobą, z którą bardzo łatwo dojść do porozumienia, a jednocześnie, która posiada mnóstwo świetnych pomysłów.

Uwolnij Muzykę!: To ciekawe, że po tylu latach współpracy nie znudziliście się sobą i nadal tworzycie świeże utwory.

Joey Burns: Zawdzięczamy to temu, że nie skupiamy się wyłącznie na jednej rzeczy. Poza regularnymi wydawnictwami nagrywamy ścieżki dźwiękowe do filmów, utwory z innymi artystami. To pomaga utrzymać dystans do własnej twórczości, dzięki czemu nadal potrafimy wykrzesać z siebie dobre pomysły na piosenki.

Uwolnij Muzykę!: Czy to dla was istotne, aby często współpracować z innymi artystami? Macie na koncie wydawnictwa czy utwory wspólnie wykonane z m.in. Iron & Wine, grupą Beirut czy Neko Case.

Joey Burns: Muzyka potrafi w unikatowy i wyrafinowany sposób połączyć ze sobą ludzi. Dla mnie istotne w graniu w zespole jest to, by nieustannie być otoczony ludźmi. Czułbym się źle gdybym miał występować na scenie solo. Tworzenie czegoś w grupie jest dla mnie niezwykle istotne. Nawet granie w duecie potrafi wytworzyć pewnego rodzaju chemię. Chociaż muzyk solowy również potrafi utworzyć duet ze swoim instrumentem. To działa jak radar, antena odbierająca sygnał z innego świata. To także bardzo duchowe doświadczenie pomagające poznać duszę drugiego człowieka.

Poza tym, będąc szczerym, nie wiem czy potrafiłbym wydobyć z siebie te wszystkie piosenki, gdyby John mnie czasem nie zmobilizował. Kiedyś próbowałem grać z automatem perkusyjnym, ale to strasznie nudne, zupełnie nie dla mnie. Nie traktujemy zespołu jak biznesu, maszyny do robienia pieniędzy. Robimy to przede wszystkim naszej wewnętrznej satysfakcji. Nawet gdybyśmy nie osiągnęli takiego sukcesu, nie jeździli z naszą muzyką po świecie, pewnie nadal robilibyśmy to samo w naszym mieście.

Uwolnij Muzykę!: Co sądzisz o społecznościach, relacjach międzyludzkich, które tworzą się poprzez internet?

Joey Burns: Wszystko się zmienia. Internet zmienia ludzką osobowość. Wpływa na perspektywę przez którą spoglądamy na świat. Tak naprawdę internet pcha do przodu wiele spraw. Dzięki grupom dyskusyjnym nie musisz daleko szukać, by odnaleźć konkretną grupę ludzi, którą interesuje dany typ muzyki, książek, filmów. Dziś to wszystko jest na wyciągnięcie ręki.

Uwolnij Muzykę!: To przydatne zwłaszcza dla osób żyjących w małych miasteczkach.

Joey Burns: Tak, ale te z kolei posiadają kawiarnie, które bardzo cenię. W każdej małej mieścinie, przynajmniej w Stanach, można odnaleźć kameralną kawiarnię, która znacznie lepiej sprawdza się jeśli chodzi o poznawanie nowych ludzi niż czat internetowy.

Uwolnij Muzykę!: U nas wygląda to trochę inaczej. W Stanach z kolei podobną funkcję spełniają sklepy z winylami.

Joey Burns: Sklepy z winylami? Faktycznie zostało ich jeszcze kilka (śmiech). Mówiąc poważnie, to niestety smutna strona kryzysu ekonomicznego. Sporo sklepów zniknęło z amerykańskich ulic. Wydaje mi się jednak, że jest jakaś nadzieja. Zapaleńcy sami organizują giełdy, sprzedają winyle na festiwalach. W Tuscon jest jeden sklep z winylami, jest też jeden sprzedający wyłącznie muzykę punkową, któremu całkiem nieźle się powodzi. Właściciel jest bardzo fajnym gościem.

Uwolnij Muzykę!: Jak wspominacie prace nad soundtrackiem do filmu “I’m Not There” w którym pojawiacie się osobiście w jednej z najpiękniejszych scen?

Joey Burns: Dostaliśmy scenariusz od reżysera z pytaniem czy nie zagralibyśmy swojej wersji “Goin’ To Accapulco”? Początkowo na wokalu miał być Will Oldham, ale niestety nie dysponował wolnym czasem. Nagraliśmy kilka wersji piosenki, wysłaliśmy do producenta, który wybrał najlepszą. Wtedy rozpoczęliśmy poszukiwania wokalisty. Wysłaliśmy ścieżki do Jima Jamesa z My Morning Jacket, który dograł do nich fenomenalny wokal. Całość tak spodobała się reżyserowi, że umieścił nas w scenie o której wspomniałeś.

Kiedy nagrywaliśmy ją w Montrealu, reżyser zaproponował nam wspólne wykonanie piosenki z Willie Nelsonem (“Senor (Tales of Yankee Power)”). Nie mogłem w to uwierzyć, zgodziliśmy się bez namysłu. Ostatecznie zagraliśmy jeszcze wspólnie z Rogerem McGuinnem w utworze “One More Cup of Coffee” oraz z Iron & Wine w “Dark Eyes”. Dorzuciliśmy też kilka ścieżek instrumentalnych na potrzeby filmu.

Uwolnij Muzykę!: Czy rozważałeś kiedykolwiek wykorzystanie poezji Allen’a Ginsberga czy Charles’a Bukowskiego? Pytam o to, ponieważ w waszych tekstach ujawnia się podobny do obecnego w ich twórczości, beatnikowski duch.

Joey Burns: Charles Bukowski jest niesamowity. Nie wiem czy zdecydowałbym się zaśpiewać jego słowa, ale uwielbiam je czytać. Charles Bukowski mieszkał niedaleko miejsca w którym dorastałem, w San Pedro w Kalifornii, ale nigdy osobiście go nie spotkałem. Jeden z moich ulubionych zespołów Minutemen pochodzi z San Pedro, oni inspirują się jego poezją. Myślę, że być może kiedyś i ja spróbuję. To może być ciekawa próba, wrócić w rodzinne strony, porozmyślać nad okresem dorastania.

Uwolnij Muzykę!: W ubiegłym roku wystąpiliście jako sekcja na specjalnym koncercie jubileuszowym grupy R.E.M. Jak udało wam się dostać na ten koncert? Wasza wersja “Supernatural Superserious” jest świetna.

Joey Burns: Muszę przyznać, że jesteśmy dosyć znani jako zespół wspomagający. Z prośbą o udział w koncercie zwrócił się do nas promotor. Osobiście jestem wielkim fanem R.E.M., jeździłem na ich koncerty za każdym razem, gdy grali gdzieś w okolicy. Koncert jubileuszowy był świetną okazją do tego, by wystąpić na scenie z takimi artystami jak Vic Chesnutt, Patti Smith czy Keren Ann. To było świetne doświaczenie.

Uwolnij Muzykę!: Czy może spodziewać się, że usłyszymy was na nowym albumie Iron & Wine?

Joey Burns: Niestety nie, ale słyszałem go i jest piękny. Ostatnio graliśmy razem koncert w Austin, było znakomicie. Zresztą poza wspólnym menadżerem łączy nas przyjaźń.

Uwolnij Muzykę!: We wrześniu graliście wspólną trasę z Arcade Fire. Jak wspominacie te występy?

Joey Burns: Wspaniale! Arcade Fire. to cudowny zespół, bardzo mili ludzie. Wbrew pozorom są bardzo skromni i zwyczajni, na trasie graliśmy razem w kosza, robiliśmy wiele wspólnych rzeczy. Jestem wielkim fanem głosu Wina Butlera, to obok Vica Chesnutta mój ulubiony wokalista.

(Tego wieczoru Calexico wykonali cover Arcade Fire – “Ready To Start”)

Uwolnij Muzykę!: Czy pracujecie nad nowym albumem?

Joey Burns: Jeszcze nie. Nie mam pojęcia jak będzie brzmiał, nie mam żadnych nowych piosenek. To będzie wielka niespodzianka.

Rozmowę przeprowadzili Marcin Bieniek oraz Marta Bacia

foto: Marta Bacia

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.