21.04.2011 09:43

Autor: Katarzyna Borowiec

Music for Headphones – “Life in Mono”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Music for Headphones – “Life in Mono”
Evol Recordings/2011

Wycieczka do krainy krautrocka.

Jedziemy tam, co jasno wynika z okładki, autostradą (ściślej: Autobahnem). Pojazd, jak słyszymy już w kawałku otwierającym płytę, jest kosmiczny. To za sprawą syntezatorów. Rytm wyznacza tempo jazdy, a słuchawki rzeczywiście się przydadzą, żeby w monotonnych krajobrazach dostrzec ciekawe warstwy. Pod klawiszami, perkusją, gitarą i basem jest zawsze coś jeszcze.

Już drugi kawałek nazywa się “Drive Motorik”, co rozwiewa wszelkie wątpliwości odnośnie natury i celu podróży. Wokal, spełniający raczej rolę dodatkowego instrumentu, informuje nas, że jedziemy nocą, co doskonale zresztą pasuje do gwiezdnego nastroju. Następny utwór to odpalanie rakiety (“123GO!!!”). Po tych dwóch komunikatach głos już się nie odzywa, pewnie żeby nie rozpraszać kierowcy. Dopiero finał wyprawy wzbogacony jest o vocoder.

Niemiecka muzyka lat 70. zdecydowanie warta jest odświeżenia. Niezależnie od tego, czy legenda krautrocka, jak sądzą niektórzy, jest sztucznie zbudowana przez angielskich dziennikarzy, twórczość takich zespołów jak Can czy Neu! bez wątpienia wywarła (i nadal wywiera) duży wpływ na muzykę alternatywną. To, co robią Music for Headphones, nie jest przykładem oryginalności, ale ich miks krautrocka, spacerocka i elementów psychodelicznych z domieszką synth-popu to koktajl o naprawdę dobrym smaku. Zwłaszcza, że album ma niewiele ponad pół godziny, więc motoryka 4/4 raczej nie zdąży słuchacza znudzić. A takie “Saturn at 85″ jest bardzo ładnym nawiązaniem do wspomnianej płyty grupy Kraftwerk.

Utwory są krótkie i zgrabne, zachęcają do przypomnienia sobie klasyki, a jednocześnie łączą wspomniane inspiracje na tyle sprytnie, że nie można ich zestawić z konkretnymi pierwowzorami. Sięganie do muzyki sprzed czterdziestu lat ma zresztą tę zaletę, że same środki techniczne stwarzają różnicę – filadelfijscy twórcy nie korzystają z estetyki lo-fi, ich krautrock jest krautrockiem wieku XXI. Momentami brzmi to zresztą bardziej podobnie do współczesnych wykonawców – “Drunken Fireflight” przypomina God is an Astronaut, a “Ich bin Zang” najnowsze dokonania grupy Mogwai. Co jest zapewne mniej celowe niż inspiracja Niemcami i Spacemen 3.

“Life in Mono” nie jest debiutem. Amerykański zespół ma na swoim koncie sporo epek i nawet więcej niż jeden album długogrający. Materiał ten wydali jednak w większości samodzielnie i tylko w Stanach Zjednoczonych. Najnowsza płyta jest wtórna, ale mimo to urocza. Jeśli panowie zamierzają tak grać cały czas, to pewnie szybko staną się nudni, ale sama strategia robienia skrótu z któregoś mniej znanego nurtu alternatywy wydaje się nader ciekawa. Chętnie pojechałabym z nimi na kolejną wycieczkę w jakieś inne miejsce.

Katarzyna Borowiec

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼

Jedziemy tam, co jasno wynika z okładki, autostradą (ściślej: Autobahnem). Pojazd, jak słyszymy już w kawałku otwie

Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (1 głosów, średnio: 6,00 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.