07.03.2010 00:51

Autor: Zylka

Muchy – “Notoryczni Debiutanci”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


muchy_notoryczni_debiutanci.jpg Muchy – “Notoryczni Debiutanci”
Sony Music Poland/2010

Refren otwierających drugi album Much “Rekwizyty” mówi: “To, że cię nie gonią nie znaczy, że masz stać”. Mam dziwną pewność, co do tego, że fraza ta była myślą przewodnią, azymutem, jaki obrał sobie zespół jesienią ubiegłego roku kiedy wchodził do studia nagraniowego na ulicy Mazowieckiej we Wrocławiu.

“Notoryczni Debiutanci” ukazują się w prawie trzy lata po premierze “Terroromansu”, płycie, która jeszcze przed premierą została okrzyknięta debiutem roku, a Muchy namaszczono liderem odsieczy młodych, ambitnych polskich zespołów. Ten niezwykły perpetum mobile popularnośći i szacunku jaki krok po kroku zdobywały Muchy przysporzył im tyle samo sympatyków co i mniej przychylnych zawistników. Muchy ruszyły i w przeciągu kilku miesięcy stały się zespołem o bezwstydnie szacownym przydomku “następców Republiki”. Balon został solidnie rozdmuchany.

Stara przypowieść niesie w sobie legendę o tajemniczym przekleństwie drugiej płyty. Już zastępy wielkich i małych przekonały się o prawdziwości tego gusła, bowiem to ta właśnie druga płyta decyduje tak naprawdę o przyszłości zespołu. Rozstrzyga kwestię być albo nie być grupy, sama, za nieszczęsnego artystę podejmuje dylemat o zostaniu rockendrolowcem czy powrocie na osiedlowe podwórko do starych kolegów i przyziemnych obowiązków.

Nie da się drugiej płyty Much analizować z pominięciem porównań do debiutu zespołu, choćby dlatego, że “Notoryczni Debiutanci” to album totalnie inny. Materiał na “Terroromans” pochodził ze zbitki kilkuletnich starań trójki muzyków, natomiast “Notoryczni” są projektem całkowicie autonomicznym. 10 z 11 utworów, które tworzą trackilstę pochodzą już z okresu po wydaniu debiutu i to niewątpliwie w tych kompozycjach słychać.

Krążek rozpoczynają “Rekwizyty” – utwór, który słuchaczom kojarzącym Muchy raczej z wpadającymi w ucho melodyjnymi rockowymi kawałkami zrobi totalny zamęt. Ponad pięciominutowy, odrobinę psychodeliczny, balladowy klimat dwukrotnie przerywany jest wykrzyczanymi przez Michała Wiraszkę refrenami o nie osiadaniu na laurach i unikaniu ludzi nazbyt doskonałych,  “tych bez wad”. Kolejno mamy “Notorycznych Debiutantów” i “Przesilenie”, jedyne moim zdaniem utwory, które kojarzyć mogą nam się z klimatem “Terroromansu”. Typowe rockendreolowe, radiowe, “musze” utwory. Paradoksalnie uznaję te kawałki za dwa najsłabsze na płycie, co nie zmienia faktu, że mój licznik na last.fm dziwnym trafem nabił już 57 odsłuchań “Przesilenia”.

Potem natomiast już jak mawiał Pan Maleńczuk “very good, a nawet jeszcze bardziej”. Fantastyczni “Księgowi i Marynarze” oparte na popisowym basie Tomka Skórki przeplatane klawiszami rodem z ostatniej płyty Late Of The Pier. “Przyzwolitość” znana mi już z koncertowych nagrań w studio Marcina Borsa nabrała nowego szlifu, a przygaszona w tle gitara rytmiczna czyni z tego utworu niezwykle ciepłą, zgrabną kompozycję. I teksty Wiraszki, pełne niedomówień, niejasności, które pozostawiają nam tak szeroką paletę interpretacji do wyboru. Następne miłe zaskoczenie odnajdziemy w “Serdecznie Zabronione”, klasyczne synthpopowe wejście lat 80., a potem już esencja, “gitarowy ekstrakt z Much”. I wszyscy się cieszą, wszyscy chcą już tańczyć.

W zakończeniu albumu możemy dostrzec pewną analogię do “Terroromansu”. O ile tam utwór “111″ był kompletnie oderwany stylistycznie od reszty materiału, to “Notorycznych Debiutantów” kończy “Kołobrzeg-Świnoujście”, piosenka pochodząca jeszcze z EPki zespołu, czyli sprzed pięciu lat. Energetyczny, koncertowy aranż, marszowa perkusja i deklamowany tekst, inspirowany filmem Andrzeja Wajdy “Niewinni Czarodzieje” o przeistaczaniu, zestarzeniu się chłopca i dziewczyny, a ten fantazyjny akordeon, przyznaje – zbałamucił mnie do końca.

“Notoryczni Debiutanci” są na pewno dojrzalsi, co wiąże się niewątpliwie z etapem, na jakim znajdują się teraz w swoim życiu osobistym członkowie zespołu. Przecież kiedyś kończy się idylliczny okres lat “dwudziestu paru” i trzeba stanąć na własnych nogach. Dorośleją? Tą przemianę słychać zarówno w tekstach, jak i w muzyce na nowej płycie. W zoologi, czyli nauce o wszystkim co żyje muchy klasyfikuje się jako owady, a jak nazwać muchę przeistoczoną, poddaną biegowi ewolucji? Tego jeszcze nie zbadano, ale proces taki przeszedł zespół Muchy i niewątpliwie awansował w hierarchii łańcucha pokarmowego, przepraszam – muzycznego, o kilka gatunków.

Czy to już na naszych oczach zachodzi zmiana warty? Jeżeli tak, to ja staję na baczność.

Krzysiek Żyła

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (54 głosów, średnio: 6,17 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.