09.04.2010 14:15

Autor: Zylka

“Najlepiej wychodzą mi smutne piosenki” – rozmowa z Asią Piwowar, głosem Ms. No One

Kategorie: Czytelnia, Wywiady

Wykonawcy: |


asia_piwowar_1.jpg “Najlepiej wychodzą mi smutne piosenki” – rozmowa z Asią Piwowar, głosem Ms. No One

Asia już na wstępie poprosiła, abym nie pytał dlaczego tak smutne są jej piosenki. Rozmawialiśmy więc o koligacjach Chagalla z Grzegorzem Ciechowskim, pisaniu wierszy w smsach, nieprzespanej przedpremierowej nocy i pyzach zamiast czekolady w upadającym systemie komunistycznym.

Joanna Piwowar jest młodą kobietą tak małych gabarytów, że aż trudno uwierzyć, jaką wielką biografię za sobą niesie. Laureatka nagrody im. Ciechowskiego, współtwórczyni zespołu Trzy Dni Później, reżyserka i scenarzystka spektatkli muzycznych. Aktualnie pełni rolę siłaczki w Ms. No One. Śmieje się jak nieodpowiedzialna, bezczelna dla poziomowego świata chodząca radość. Chociaż twierdzi, że to właśnie smutek jest jej transparentem.

UwolnijMuzykę!: Spotykamy się na godzinę przed próbą zespołu w przedwiosennym Krakowie. Topniejący śnieg, plucha i kończąca się zima jak ulał stapia się z Waszą muzyką. Jak przebiegają te krakowskie próby na kilka tygodni przed premierą? Na jakim etapie procesu twórczego znajduje się album?

Asia Piwowar: Co do pluchy to trzeba dodać, że jest ciemno, zimno i w ogóle mrocznie. Płyta jest już w zasadzie na etapie polerowania, Sławek Bardadyn nam to wszystko miksuje i produkuje. Potem wysyłamy już komplet do Londynu, gdzie nasz kompan Nick Baxter zajmie się masteringiem. Także gotowy materiał, ładnie poskładany, ze zdjęciami i okładkˆą (autorstwa Ani Bystrowskiej i Agaty Dębickiej) będzie dostępny na przełomie kwietnia i maja, właśnie ustalamy konkretnˆą datą z wydawcˆą.

UwolnijMuzykę!: Z Trzy Dni Później wydałaś 2 albumy, ostatni niecały rok temu. Teraz rozpoczynasz zabawę z Ms. No One… znajdujesz choć trochę czasu na sen?

Asia Piwowar: Ja mam bardzo dużo czasu, a spać lubię ogromnie. Ostatnio miałam na przykład tydzień wolnego czasu, ale nie szczególnie sobie to cenie. Natomiast nigdy nie doszło do sytuacji, żeby coś mi się zazębiało, chociaż faktycznie wymaga to sporego zorganizowania. Agnieszka i Damian również żyją z muzyki, studiujˆą, więc jakoś musimy to zgrywać. Chcemy więc się udaje. Zabrzmiało to chyba strasznie formalnie… ale w taki sposób to działa.

UwolnijMuzykę!: Teraz, kiedy zaczyna się zabawa w cyrku pod nazwą Ms. No One, Trzy Dni Później zawiesi działalność, czy będzie kontynuowane w jakiejś innej formie?

Asia Piwowar: Nie, nie. To wszystko toczy się jednocześnie, symetrycznie. Z dziewczynami gramy obecnie w warszawskim Teatrze Roma w spektaklu “Zabawki Pana Boga”. W praktyce wyglˆąda o to w ten sposób, że w lutym przez dwa tygodnie nagrywałam płytę z Ms.No One, po czym wyjechałam na spektakle do Warszawy. Cały czas toczy sie to równolegle. Otrzymujemy propozycje koncertowe dla Ms. No One, jak i dla TDP, np. w sierpniu zagramy na festiwalu filmowym w Toruniu. Także nie odczuwam jakiegoś zamętu, ciśnienia ani ze strony dziewczyn z TDP, ani od ekipy Misek. Nikt nie wymusza na mnie decyzji i deklaracji co jest dla mnie ważniejsze. No bo najważniejsza to jest radocha z muzyki.

UwolnijMuzykę!: Jesteś laureatkąˆ nagrody im. Grzegorza Ciechowskiego, reżyserujesz i piszesz scenariusze do spektakli. Skąˆd więc pomysł¸ żeby nazwać zespół po prostu Panna Nikt. Chcesz zaczˆąć od nowa, z czystąˆ kartąˆ?

Asia Piwowar: Zacznę od tego, że zawsze unikam określenia reżyserka. Reżyser to fach, na który pracuje się latami. Bardziej traktuję to jako przygodę, nazwałabym się raczej takim “ogarniaczem”. To daje mi szanse pracowania z ciekawymi ludźmi. Natomiast co do nazwy… nie jest to żadna prowokacja czy też kokieteria z naszej strony. Śmieję się zawsze że większość zespołów zaczyna od nazwy i coveru, A poważnie mówiąˆc, nie ma w tym jakiejś wielkiej idelogii, ukrytego przesłania.

Ms. No One to grupa normalnych ludzi, którzy z tej zwykłości składająˆ sobie dni, a ponieważ w tym wszystkim łąˆczy nas muzyka to z tego składajˆą się też piosenki. W tym co robimy na próbach czy koncertach nie ma żadnej kalkulacji, zaplanowanego spektaklu, ja nie udaję, że mam świetny kontakt z publicznoˆścią czy, że umiem sypnˆąć dowcipem kiedy gitarzysta stroi gitarę. Nie ignoruję tym samym ludzi, którzy siedząˆ przed scenąˆ. Po prostu najbardziej prawdziwa jestem kiedy śpiewam, a nie kiedy mam ciętˆą ripostę na zaczepkę w stylu “pokaż dupę”. Ta zwykłość i melancholia to jedne z naszych cech podstawowych.

UwolnijMuzykę!: Czyli chowając się pod szyldem Ms. No One nie zapominasz tego co działo się trzy, cztery lata temu?

Asia Piwowar: Absolutnie nie, nie odcinam się.  To jest przecież część mnie, dlaczego miałabym od tego uciekać?

UwolnijMuzykę!: Wróćmy do Grzegorza Ciechowskiego. Jesteś reżyserkąˆ spektaklu “Reinkarnacje” opartego na twórczości Ciechowskiego. Fankaˆ krawatów w biało-czarne pasy?

Asia Piwowar: Nie, ja nie jestem fankąˆ tej estetyki, natomiast zdecydowanie jestem fankąˆ tekstów Ciechowskiego. Szczególnie, tych mniej  zwiˆązanych z systemem. Zrobiłam “Reinkarnacje” po tym jak dotarłam do jego tomiku “Wokół niej”. Pewnie trudno w to uwierzyć, ale tydzień przed tym jak dowiedziałam się, że jestem laureatkąˆ nagrody im. Ciechowskiego, przyznam bez bicia wcześniej nie wiedziałam o takiej nagrodzie zaczęłam już spisywać pomysły na spektakl.
Kolejne zaskoczenie pojawiło się kiedy wspólnie ze znajomym Dawidem Kozłowskim myśleliśmy nad estetykąˆ wizualizacji do Reinkarnacji i ja wtedy zasugerowałam, że do tych tekstów jakoś pasująˆ mi obrazy Chagalla. Po nitce do kłębka okazało sie, że jeden z obrazów Chagalla ma właśnie tytuł¸ “Wokół niej” i jak potem powiedziała mi siostra Ciechowskiego ten obraz właśnie zainspirował podczas tworzenia wierszy. To brzmi trochę jak fragment ksiˆążki Dana Browna, więc nie będę już rozwijać wˆątku co poczułam jak podczas porząˆdków w garażu znalazłam zakurzone puzzle z reprodukcjˆi tego obrazu.

Wracająˆc do Reinkarnacji, jak już spisałam co miałam spisać, pospamowałam trochę do znajomych pytająˆc czy nie chcieliby poopowiadać Ciechowskiego trochę w inny sposób, innym językiem. Odzew był krótki “Zajebićcie Aśka, zróbmy to”. Pojawiła się okazja i udało nam się zrealizować spektakl najpierw podczas Festiwalu Gwiazd w Gdańsku, a potem podczas Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie. Celowo używam liczby mnogiej bo każdy kto brał udział w tej realizacji od choreografa miał swój równy wkład w ten cały cyrk.

UwolnijMuzykę!: Ale zdajesz sobie przecież sprawę jakąˆ ikonąˆ jest Grzegorz Ciechowski. Nie bałaś się zmierzyć z jego twórczością jako bardzo młoda osoba?

Asia Piwowar: Ja się boję tak wielu rzeczy, że w zasadzie obawy nie sąˆ już wyznacznikiem tego czy coś robić czy nie. Wiedziałam że nie sięgnę po utwory bezpośrednio zwiąˆzane z tym jak system tłamsi jednostki. Nie tylko dlatego, że czasy kiedy powstawały te piosenki wspominam z perspektywy niemowlaka, które ograniczajˆ się dla mnie do opowieści mamy o tym, że kiedy chciałam czekoladę to mogłam sobie wybrać na kartki pyzy. Nie kojarzę tego czasu z czołgami. Ja zrezygnowałam z tego języka  głównie dlatego, że wspaniale opowiedział o tym językiem właśnie Wojciech Kościelniak w “Kombinacie”, lepiej tego nikt by nie zrobił i nie zrobi.

Dla mnie bliższe były utwory bardziej kameralne, intymne. Ciechowski pod pseudonimem Ewa Omernik pisał o uczuciach ubierająˆc je w silnˆą, drapieżną atmosferę. Do dziś “Grawitacja” czy “Ani ja ani ty” to moje ulubione piosenki o miłości, która jest z jednej strony ponadczasowa, bo może się odrodzić w każdym człowieku, a z drugiej strony zawsze jest czymś naznaczona, ulega grawitacji.

UwolnijMuzykę!: Jako Ms. No One zadebiutowaliście bardzo udanie, bo głównąˆ nagrodˆ na Festiwalu Gramy w Szczecinie. Do pełnoprawnego debiutu brakuje Wam jedynie płyty. Jaka ona będzie?

Asia Piwowar: Będzie miała tytuł – “The Leaving Room”. Będzie na niej dwanaćcie utworów. Starałam się, aby był to album koncepcyjny, a nie jedynie zbiór jakiś tam piosenek. Chciałabym, żeby tworzyło to zwartąˆ opowieść, to jeżeli chodzi o słowa. Natomiast co do muzyki, wypuściliśmy dwa single, które mająˆ zaznaczać obszar północy i południa płyty. Śmiejemy się, że będzie ona do tańca i do różańca. Chcieliśmy też złamać myślenie o naszym zespole, jako o posiadaczach jedynie ballad w swoim repertuarze. Nie staram się przy tym uciekać od etykietki, że wychodzˆą mi najlepiej smutne piosenki. Już parę dobrych lat temu ktoś mi takˆą łatkę przypiął i to jest prawda. Melancholia jest moim językiem, czuję się w niej najbardziej prawdziwa. Mam nadzieję, że to będzie słychać na płycie.

UwolnijMuzykę!: Płyta ukazać ma się końcem kwietnia. Boisz się tego poranka, kiedy obudzisz się i pomyślisz “cholera, dziś mamy premierę”?

Asia Piwowar: Pewnie nie będę spać w ogóle. Trochę się boimy. Nie tylko tego jak płyta zostanie odebrana. Wiesz, nami nie zajmuje się żadna agencja, żaden manager. Wszystkim zajmujemy się sami. Podchodzimy do niej nieobiektywnie, uważamy, że włożyliśmy w niˆą bardzo dużo serca i nie chcielibyśmy, aby to gdzieś przepadło. Chcielibyśmy z tąˆ muzyka dotrzeć do ludzi. Płyta jest tylko i wyłąˆcznie po to.

UwolnijMuzykę!: Moim zdaniem, też najbardziej naturalnie brzmisz w tych łagodniejszych utworach.

Asia Piwowar: A po polsku czy angielsku? Bo słyszałam różne opinie.

UwolnijMuzykę!: Zdecydowanie po polsku. Jednak te intymniejsze, pełne cichego zamyślenia kompozycje sąˆ szalenie osobiste. Czy nie obawiasz się tego, że ich przekaz gdzieś się zagubi, nie trafi do uniwersalnego słuchacza?

Asia Piwowar: Fakt, nie każdy się w nich odnajdzie. Dlatego zawsze można płytę wyłąˆczyć albo dajmy na to wstać i wyjść. Cokolwiek. Myślę, że najważniejsze jest to, żeby to było autentyczne i prawdziwe. Nie mam takiego temperamentu, że na scenie wszystko  demoluję, skaczę w tłum. Gdybym nawet spróbowała takiego czegoś to myślę, że każdy przeciętnie myśląˆcy człowiek zorientowałby się, że robię z siebie idiotkę. Po pięciu minutach stwierdziłby, że jest to kompletna żenada i wyszedł z koncertu. Nie robię niczego co jest wbrew mnie. Jeżeli to właśnie te ballady mnie wyrażajˆą, to nie będę od tego uciekać w coś, kogoś kim nie jestem.

UwolnijMuzykę!: Wracając do języka, w którym śpiewasz. Czy na płycie tak jak na EPce ten podział na polskie i angielskie teksty będzie dychotomiczny?

Asia Piwowar: Wiesz co, musiałabym się zastanowić. Mniej więcej jest pół na pół. (Asia wymienia teraz polskobrzmiące tytuły, “O stopni”, “Szklane oko”…)

UwolnijMuzykę!: Chodzi za Tobąˆ dylemat wyboru, zdecydowania się na jakiś jeden konkretny język?

Asia Piwowar: Nie, chyba nie. Nie mam jakiejś konkretnej metody pisania utworów, że najpierw tekst, a potem muzyka albo na odwrót. To wszystko zależy od piosenki. Niektóre utwory, chociaż tych akurat nie ma na płycie (wystąpiły na Epce), powstały wspólnie na próbach. To było i jest dla mnie fantastyczne zjawisko. Bo na przykład w TDP wyglˆąda to tak, że ja przynoszę już gotowe kompozycje. Natomiast, nie zastanawiam się nad tym w jakim języku będzie dany utwór. Najczęściej piszę jak się przemieszczam. Mam coś takiego, że jak mi coś przychodzi do głowy, to nie odważyłabym się wyciˆągnˆąć w pociˆągu zeszytu i coś napisać. Bo to jest takie “krakowskie”, wiesz, kawałek chusteczki, pytasz kelnera czy można długopis na chwilę, odpalasz papierosa i tworzysz. Mam jakiś opór przed tym. Ale moja siostra wie kiedy piszę, bo kiedy jedziemy razem i co chwilę chwytam za komórkę to ona wie, co się dzieje. Najcześciej to właśnie tak się  odbywa. Potem to miele, tydzień, dwa zanim wyjdzie z tego finalny, ostateczny tekst. Zdarza się, że i po tych dwóch tygodniach wyrzucam tekst, bo stwierdzam, że jest bez sensu. Kwestia aranżacji też dochodzi dopiero później, jest wypadkową pracyˆ całego zespołu. Dla mnie głównym kryterium dobrej piosenki jest dobra melodia, innych chyba nie mam. Dobra piosenka powinna przyciˆągnąć uwagę zarówno z rozbudowanˆą sekcjąˆ smyczków, jak i z samąˆ gitarˆą.

UwolnijMuzykę!: Czego wypada życzyć zespołowi tegorocznej wiosny?

Asia Piwowar: Dużo, dużo koncertów. Żeby ludzie z tego naszego Leaving Roomu wychodzili zadowoleni. I że jeszcze, żeby lipy i topole nie pyliły tak zawzięcie coby umiliło wiosnę naszemu gitarzyście, alergikowi.

rozmawiał Krzysiek Żyła

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.