04.10.2009 12:43

Autor: marcin

Monsters of Folk – “Monsters of Folk”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy: | | |


mofalbum.jpg Monsters of Folk – “Monsters of Folk”
Rough Trade/2009

Prawdopodobnie tylko ze względu na skromność muzycy nie zdecydowali nazwać się “Masters of Folk”. Projekt skupia bowiem artystów działających do tej pory pod nazwami M.Ward, My Morning Jacket oraz Bright Eyes. 

Oczywiście sam skład nie przesądza o jakości płyty. Zjawiska zwane “supergrupami” uczą, aby podchodzić do nich z dystansem. Medialny szum przed wydaniem albumu stwarza wygórowane nadzieje, którym ciężko sprostać. Mimo tego rok 2009 wydaje się być korzystny dla tego typu formacji. Dostaliśmy niezłe wydawnictwo od The Dead Weather, które w końcu nie brzmiało jak typowy produkt sygnowany nazwiskiem Jacka White’a. Koncertową działalność rozwinęła również grupa Them Crooked Vultures w składzie John Paul Jones, Josh Homme oraz Dave Grohl. Nagrania live pozwalają sądzić, że ewentualny album trójki muzyków będzie wielkim wydarzeniem. Monsters of Folk na pierwszy rzut oka nie wypadają na tym tle zbyt nadzwyczajnie, jednak bez wątpienia z punktu widzenia amerykańskiej sceny folkowej (czy jak kto woli alter/neo-folkowej) są niezłą atrakcją.

Do współpracy pomiędzy M.Wardem, Conorem Oberstem (Bright Eyes) oraz Jimem Jamesem (My Morning Jacket) doszło już w 2004 roku, kiedy to drogi muzyków zeszły się na wspólnych trasach koncertowych. W późniejszym czasie do składu dołączył gitarzysta i producent Mike Mogis (m.in. Bright Eyes), który czuwał nad produkcją albumu. Niby wszyscy z jednego worka, ale byłoby wielką niesprawiedliwością nie rozgraniczyć stylu i wrażliwości poszczególnych muzyków. Inaczej podobna kolaboracja nie miałaby większego sensu. Z pewnością na pierwszy plan wybija się tutaj M.Ward, ze swoim charakterystycznym “lawendowym” głosem (na Was też działa tak uspokajająco?). To jego głos prowadzi na “Monster of Folk”. Trzeba jednak dodać, że materiał powstał w 100% kolektywnie, w różnych konfiguracjach wokalnych oraz instrumentalnych. Jak prezentuje się efekt tej kolaboracji?

Przesłuchując kompozycje Monsters of Folk nie sposób uwolnić się od wrażenia, że to album będący prostą powtórką, z tego do czego muzycy zdążyli nas przyzwyczaić na wydawnictwach rodzimych formacji. Płyta nie jest zła, posiada kilka chwytliwych momentów (“Goodway”, “Baby Boomer”), lecz jej największym problemem jest brak wyraźnego nastroju, który spajałby poszczególne utwory w całość. Rozwleczone na 15 kompozycji dzieło, przypomina raczej zbiór przypadkowych kawałków niż zwartą i przemyślaną konstrukcję. Wpływa to na obraz całości – utwory spokojniejsze, bardziej nastrojowe i innowacyjne – bez wątpienia wychodzące zespołowi lepiej, nie wypadają zbyt dobrze na tle ogranych, “klasycznych” motywów, które przeważają na płycie.

Album rozpoczyna się dosyć przewrotnie. Wyciszone “Dear God” zaprawione lekkim elektronicznym eksperymentem, wypada bardzo ciekawie. Niestety ma się nijak do reszty krążka. Od “Say Please” wpada się w ciąg utworów miłych i znośnych, ale nie wyróżniających się niczym co byłoby zarezerwowane dla marki “Monsters of Folk”. Większość z nich mogłaby równie dobrze znaleźć się na ostatnim albumie M.Warda. Nieco ciekawiej robi się w utworze “Ahead of The Curve” z fajnym motywem. Na poklask zasługuje również końcówka płyty, z świetnym “Sandman, The Brakeman and Me” oraz “His Master’s Voice”. Oba utwory łapią za serce i wspólnie z otwierającym “Dear God” udowadniają, że muzyków stać na zaprezentowanie czegoś zaskakującego. Niekoniecznie z wzmacniaczem ustawionym na “max”.

Gdyby płyta ukazała się dwa lata temu, być może robiłaby większe wrażenie. Jednak mając za sobą ważne albumy Devendry Banhart, Bon Ivera czy Fleet Foxes – którzy pokazali jak w prosty sposób odświeżyć tradycję i nadać jej żywszych kolorów, ciężko zachwycać się tym albumem. Zagorzałych fanów M.Warda z pewnością zadowoli.

Marcin Bieniek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 4,40 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.