23.02.2011 10:58

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Mogwai – “Hardcore Will Never Die, But You Will”

Kategorie: Albumy zagraniczne, OFF recenzje, Recenzje

Wykonawcy:


Mogwai - Hardcore Will Never Die, But You Will (2011) Mogwai – “Hardcore Will Never Die, But You Will”
Sub Pop / 2011

Wciąż tak samo – co nie znaczy, że źle.

Niezbyt rozsądnie byłoby spodziewać się po kolejnej płycie Mogwaia czegoś zaskakującego. Choć sami muzycy odżegnują się od szufladkowania, grupa nieprzerwanie od lat gra w głównej mierze post-rock, dzięki czemu z czasem stała się zakładnikami własnego, rozpoznawalnego stylu. Wielkie przestrzenie budowane przez gitary, rozmach kompozycji – jednym słowem idealna ścieżka dźwiękowa do zachodu słońca, burzy śnieżnej czy innego równie spektakularnego zjawiska. A kiedy dorzucają nieco więcej przesterów, można też dodać sceny batalistyczne.

Nie oczekiwałem od “Hardcore Will Never Die, But You Will” objawień, nawet tych najmniejszych, krótkich momentów mówienia “no proszę…”. Melodie mają być ładne, a kompozycje winny mieć pomnikowość Pałacu Kultury. Na siódmej płycie Wyspiarzy są momenty ciekawe, niekiedy wręcz zadziwiająco dobre, jak w przypadku osadzonego na pulsującym beacie i syntezatorach “Mexican Grand Price”. Również numery, w których wchodzą mocniejsze gitary – fantastycznie wkręcający singiel “Rano Pano”, chwytliwe “San Pedro” – świetnie się sprawdzają. Gorzej jest, gdy grupa po raz n-ty bierze się za tworzenie melancholijnych pejzaży. Muzycy siłowali się z tym tematem cztery razy i niestety w trzech przypadkach polegli: “Death Rays”, “Letters to the Metro”, “How to Be a Werewolf” okazują się nie tyle nieodkrywcze, co nudne.

Raz jednak udało im się trafić i to trafić nadspodziewanie celnie. “Too Raging to Cheers” rozbrzmiewa ciepłymi, ambientowymi keyboardami w stylu Boards of Canada, aby później uderzyć ze wzmacniaczy czymś cięższym. Szkoda z kolei zmarnowanego potencjału “George Square Thatcher Death Party”, w którym śpiew, przepuszczony przez jakiś koszmarny wokalizer, psuje cały post-punkowy klimat.

“Hardcore Will Never Die, But You Will” jest dokładnie taki , jak zamykające krążek “You’re Lionel Richie” (talent do wymyślania zabawnych tytułów to oni zawsze posiadali). Z początku będziemy narzekać, że to wszystko doskonale znamy i że momentami za bardzo smęcą, ale kiedy rozpędzą się z potężnymi riffami, i tak będziemy uprawiać wewnętrzny headbanging.  Zobaczymy jak sprawdzi się to na żywo na tegorocznym OFF Festivalu.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (10 głosów, średnio: 6,50 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.