18.10.2009 23:46

Autor: zukosoczek

Mitch & Mitch w Wytwórni

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


Mitch-08.jpg Mitch & Mitch w Wytwórni

Grupa Mitch & Mitch wystąpiła w łódzkiej Wytwórni w ramach Festiwalu Twórców POWIĘKSZENIE. Po raz kolejny udało im się zrobić rewelacyjne, zabawne i jedyne w swoim rodzaju show.

Wytwórnia, godzina 20:00, dużo przestrzeni i gromadząca się tłumnie publiczność. Koncert grupy Mitch & Mitch został poprzedzony wręczeniem Złotych Glanów – nagród dla outsiderów świata sztuki, czyli twórców poszukujących i niepokornych. Nagrodzono m.in.: Tadeusza Konwickiego, Józefa Robakowskiego i Xawerego Żuławskiego. No i wreszcie na scenę wchodzą oni – Mitch & Mitch. Muszę pogratulować twórcom festiwalu wyboru, bo grupa doskonale wpisała się w grono artystycznych outsiderów. Nie ma chyba drugiego takiego zespołu, ani w Polsce, ani na świecie.

Myślę, że panów Mitchów nie trzeba nikomu przedstawiać. Sami siebie określają, jako 5-osobowy duet pochodzący z Mitch Kingdom. Występują w składzie: Mitch (gitara, klawisze, harmonijka, wokal), Mitch (bass, perkusja, vocal), Serious Mitch (perkusjonalia, gitara, melodika, klawisze, głos, urok osobisty), Mr. Bitch (perkusja, gitara, perkusjonalia, sampler, parszywy głos), James Boned Mitch (perkusja, perkusjonalia, sampler, mikro głos), Crackin’ Mitch (wibrafon), Mitch the Kid (trąbka), Mad Mitch (saksofon) i Spyro Mitch (puzon).

Podczas piątkowego koncertu w Wytwórni można było usłyszeć i zobaczyć wszystko to, za co publiczność tak ich lubi. Wystarczyło, że Mitch przemówił swoją angielszczyzną zabarwioną amerykańskim akcentem, a miejsca siedzące momentalnie zamieniły się w stojące i tańczące. Mitche zaprezentowali materiał z obu krążków: “Luv Yer Country” i “12 Catchy Tunes (We Wish We Had Composed)”. Nie zabrakło oczywiście dobrze znanych kawałków takich jak: “Na-Na-Na-Na” czy “Karateporno”. Przy “Ohyeah” euforia widowni sięgnęła zenitu. Na koniec jeszcze bardzo dynamiczna wersja “Sick & Destroy”, ale ostania piosenka, jak można się domyślić, ostatnią wcale nie była. Publiczność nie chciała pożegnać się z Mitchami, w efekcie czego można było usłyszeć szaloną improwizację wszystkich muzyków.

Mitch-06.jpg Co sprawia, że nawet najbardziej oporni słuchacze dają się porwać rytmom granym przez Mitchów i ochoczo podrygują pod sceną? Cóż, nie znam drugiego zespołu, który potrafiłby nawiązać taki kontakt z publicznością. Koncert grupy Mitch & Mitch to po prostu obustronna zabawa – widać, że artyści czerpią wielką frajdę z tego, co robią, bawią się muzyką, oscylując między różnymi nurtami – od country, poprzez rock’n'roll, a na electro skończywszy. I ta frajda udziela się publiczności. Ale koncert Mitchów, mimo spontanicznego szaleństwa i improwizowanego muzycznego dialogu między artystami, to paradoksalnie także perfekcyjnie wykonane show z bardzo przemyślanym imagem grupy. Wszystko jest tu spójne – ich wygląd i imiona, ich garnitury, ich amerykański akcent i kawałki stylizowane na country. Po prostu Dziki Zachód, American Dream i whisky.

Kto jeszcze nie miał okazji zapoznać się na żywo z panami Mitchami, musi to niedopatrzenie jak najszybciej nadrobić. A póki co polecam zdjęcia, pełne wdzięku niczym sami przedstawieni na nich muzycy.

Eliza Gaust

Zdjęcia z koncertu autorstwa Sandry Kmieciak:

Mitch-01.jpg

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.