27.09.2009 11:09

Autor: Zylka

Mistrzowie ich muzy i pan Toto

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


NV (12).jpg Mistrzowie ich muzy i pan Toto
Relacja z koncertu Nouvelle Vague we Wrocławiu (20.09.2009).

Choć niedzielny koncert Nouvelle Vague odbyć się miał dopiero o godzinie 20, fani zaczęli gromadzić się przed klubem już na dwie godziny przed wydarzeniem. Ci, którzy znają zespół z występów na żywo wiedzieli, że będzie to magiczny wieczór.

Nouvelle Vague odwiedzili Polskę przy okazji promocji swojego nowego albumu “NV3″, na którym tym razem zmierzyli się z takimi klasykami lat osiemdziesiątych jak Sex Pistols, Simple Minds czy Talking Heads. Plakaty anonsowały o gościnnym występie Geralda Toto, który współpracował z NV przy poprzednich płytach. Tym razem Toto promował swoje solowe wydawnictwo pt. “Spring Fruits”. To on właśnie wprowadził nas do koncertu NV swoim dwudziestu minutowym gigiem, podczas którego zaprezentował kilka świeżych kompozycji. Sympatyczny przybysz z Wysp Karaibskich szybko zjednał sobie publikę radosnymi, frywolnymi melodiami. Szczególnie do gustu zgromadzonym przypadł utwór “Chocolate Cake With Cream And Raspberry”, który mógłby posłużyć za streszczenie w kilku słowach tego, co zaprezentowali nam potem mistrzowie wieczoru – Nouvelle Vague.

NV (27).jpg Po kwadransie na scene pojawili się NV, którzy zostali niezwykle ciepło przywitani przez publiczność. Szczególną uwagę przykuwały dwie charakterystczne “frontmanki” zespołu, piękne: Nadeah Miranda i Eloisia. Ten, kto zna NV jedynie z odsłuchu płytowego spodziewał się klimatycznego, delikatnego grania, dlatego pewnie większa część publiki zajęła początkowo miejsca siedzące, jednak niedługo mogli oni, a ja razem z nimi wysiedzieć w jednym miejscu. Zespół rozpoczął swój koncert dwoma kompozycjami z najnowszego albumu (w tym “Master and Servant”), trzecim utworem był “Ever Fallen In Love” i tu już nie było mowy o spędzeniu reszty wieczoru w bezruchu – Francuzi zahipnotyzowali swoich fanów. Prawdziwe apogeum  nastało, kiedy zaczęły pobrzmiewać pierwsze nuty “Too Drunk To Fuck”, Nadeah bawiąca się równie dobrze co publika najpierw postanowiła obdarować widzów kilkoma butelkami wody wylanymi wprost na ich gorące głowy,  by potem zejść ze sceny i… tańczyć wśród tłumu, kompletne wariactwo. Tak skutecznie poderwała publiczność, że ta niemalże w obłędzie zaczęła tańczyć do niezwykle jak na NV, mocno wykonanego utworu. Wykonanie to było tak bogate w “niekontrolowaną instrumentalną fantazję”, że mogłoby bez problem porwać stadiony, a co dopiero klub, który przeżywał w tym momencie ekstatyczne chwile. Następnie Eloisa zaprosiła nas na “God Save The Queen” Sex Pistols, które wprowadziło tłum w krępująco szczerą ciszę, a kiedy Eloisa swoim aksamitnym głosem zakończyła ostatni wers tekstu – na sali rozległa się burza oklasków.

Liderki zespołu do perfekcji operujące na scenie swoim naturalnym seksapilem rozkochały w sobie publiczność (także tę sfeminizowaną część), widać że zespół czerpie niebywałą radość z grania na żywo i przychodzi im to z wielką łatwością.  Kolejno usłyszeliśmy tak znane kompozycje, jak “I Just Can’t Get Enough” czy wykonane przy udziale Toto “Don’t Go” i “Heart Of Glass”. Przed zejściem ze sceny wykonał “Love Will Tear Us Apart” z repteruaru Joy Divison oraz “Dance With Me”. Podczas pierwszego bisu niespodziewanie pojawił się ponownie pan Gerald śpiewając kultowy “Relax” Frankie Goes to Hollywod i kiedy skończył część zgromadzonych zaczęła opuszczać klub. Przedwcześnie, bo niedługo potem na scenie ponownie pojawił się cały zespół, aby wykonać “In The Manner Of Speaking”. Piosenka ta była jak kolejne magiczne zaklęcie zespołu, a Eloisa w niewyobrażalnie szczery sposób śpiewała “Give me the words that tell me everything“.

Jestem przekonany, że publiczność też chciałaby znaleźć takie słowa, które mogłyby wyrazić wdzięczność za wspaniały spektakl, podziękować za to poruszające wydarzenie – to na pewno nie był tylko koncert. Ludzie wychodzący z klubu byli pod naprawdę dużym wrażeniem tego, co zaprezentował zespół. Opuszczając wrocławski klub Strefa WZ zrozumiałem co tak naprawdę znaczy to stare powiedzenie o łagodzącym wpływie muzyki na nasze ludzkie obyczaje.

Krzysiek Żyła

Pics by Rafał Trubisz. www.joytown.pl

NV (33).jpg

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.