10.11.2010 00:49

Autor: Michał Baniowski

Miss Polski – “Fitness”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


misspolskifitness.jpg Miss Polski – “Fitness”
EMI Music Poland/2010

Dawne czasy.

“Podobają nam się smutne piosenki, ale zamysł był taki, żeby nagrać płytę taneczną” – powiedział gitarzysta i klawiszowiec Olek Świerkot. Bo Miss Polski to tak naprawdę zespół jest. A na dodatek postawił sobie za cel zwaśnienie dwóch światów.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że Im się naprawdę udało. Zrobili płytę nostalgiczną, liryczną i nastrojową. A zarazem taką, przy której śmiało można bujać się na parkiecie. Zrobili płytę dla kobiet i dla mężczyzn. Dla tych starszych, młodszych, ale nie zupełnie młodych. Ku refleksji. Ku wspomnieniu dawnych czasów. Lat ‘40., ‘50. i ‘60. Tak to właśnie brzmi. Pachnie dancingiem w zadymionym barze, fabułą filmu “Casablanca” i kinem noir. Bohaterami tekstów, z których każdy tworzy nową historię, są zblazowane kobiety, niepewni siebie mężczyźni i kinowi amanci. Zdarzają się miłości, rozstania i przelotne romanse.

Muzycy sami przyznają się do popkulturowych inspiracji, których kojarzenie, tym nieco bardziej obytym, sprawić może dużą przyjemność. Wszystko osadzone jest w powyższej estetyce. Również samo brzmienie “Fitnessu”, bardzo subtelne i wyważone, do spółki z aksamitnym głosem Romana Szczepanka. Bardzo melodyjnym i dźwięcznym, który piosenkom nadaje wyjątkową poetyczność. A teraz, uwaga, Panie proszą Panów.

Cały ten szlif zdaje się nie pasować do czasów, jakie zastały członków grupy. Jej twórczość wydaje się być w głębokiej opozycji wobec współczesnej muzyki. Oczywiście, nie w pełni. Są elementy współczesne, jak dyskretna elektronika w “Topless”, udział Reni Jusis w “Specjalistach w nocy”, czy wręcz synthpopowy beat w “Pół sypialni Twoje jest”. Ale, mimo wszystko, klimat retro jest tu zdecydowanie dominujący.

Jakiś czas temu pojawił się taki oto demotywator: dziwne, tęsknię za czasami, w których nigdy nie żyłem. Słuchając Miss Polski zaczynam odczuwać taką właśnie tęsknotę. Żal, że nie było mi dane żyć tam, gdzie Humphrey Bogart czy James Dean. I właśnie ta niedzisiejszość urzeka najbardziej. Staromodność wręcz.

Michał Baniowski
baniowski.wordpress.com

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (13 głosów, średnio: 7,31 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.