05.05.2009 23:02

Autor: zukosoczek

Mika Urbaniak – “Closer”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


closer.jpg Mika wreszcie solo

Lubię pop i bez żenady się do tego przyznaję. Ale o pop w dobrym, wymagającym wydaniu jest niezmiernie ciężko, zwłaszcza na polskiej scenie muzycznej. Tym bardziej cieszy ucho niedawno wydana płyta Miki Urbaniak – “Closer”.

Miki nie trzeba chyba nikomu przedstawiać – któż nie zna jej rodziców – absolutnie fenomenalnej pary jazzmanów: Michała Urbaniaka i Urszuli Dudziak? A jednak do tej pory sama Mika była artystką raczej backgroundową – zagrała z Mietkiem Szcześniakiem i O.S.T.R.-ym, a przede wszystkim udzieliła swojego głosu w projektach Andrzeja Smolika (słyszymy ją m.in. w kawałku “Who Told You”). Teraz, w 2009 roku, wreszcie nagrała solową płytę, o której mówi: “dobrze zrobiona, dopieszczona, przyjemna”. Nie można nie przyznać artystce racji, zwłaszcza że producentem płyty jest sam Troy Miller – znany perkusista, a także współpracownik gwiazd takich, jak Amy Winehouse czy Mark Ronson.

Płyta Miki jest w rzeczy samej dopieszczona i na naprawdę światowym poziomie, ale przede wszystkim, co dla wielu osób śledzących jej dotychczasowe muzyczne poczynania może być prawdziwym szokiem, jest popowa! Już słyszę łzy rozgoryczenia i wypełnione pretensjami komentarze tych, którzy spodziewali się po Mice, że będzie robić jazz albo chociaż hip-hop. Tymczasem dla mnie jest to niespodzianka bardzo przyjemna. Bo właściwie to dlaczego by nie pop? Taki z najwyższej półki, z dobrymi kompozycjami i melodiami, przy których aż chce się ruszać. To, że muzykę taneczną i dyskotekową można robić dobrze udowodniły już wcześniej Moloko, Róisín Murphy czy Robyn. Płyta Miki pokazuje natomiast, że muzykę popową można robić dobrze nawet w Polsce!

To, co w twórczości Miki Urbaniak podoba mi się najbardziej, to szukanie własnej drogi, eksperymentowanie i bawienie się muzyką. Te poszukiwania wypadają na “Closer” naprawdę nieźle. Napisałam wcześniej, że płyta jest mocno popowa, ale nieuczciwie byłoby nie dostrzec brzmieniowej różnorodności, wypadającej często poza ramy popu. Dostajemy więc pozytywne, funkowe kawałki jak: “Lovin’ Needs A Deadline” (dla mnie chyba najlepszy na płycie) czy promujący płytę singiel “In My Dreams”. Są też ballady (“Rely”) i kompozycje bardziej jazzowe i chilloutowe, a wszystko to świetnie zaaranżowane i prowadzone ciekawym i subtelnym zarazem wokalem. Słychać na tym krążku różnorodne wpływy i inspiracje. Mika nie odcina się od żadnego gatunku muzycznego, tworząc energetyczną i bezpretensjonalną mieszankę, a wszystko to ze swobodą i spontanem rodem zza oceanu.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że zatwardziali miłośnicy jazzu raczej do “Closer” się nie przekonają. A jednak proponuję nieśmiało, żeby nie skreślać na wstępie płyty Miki i po prostu dać się ponieść rytmom. Idzie lato, za oknem świeci słońce i nie pozostaje nic innego, jak cieszyć się naturą i dobrym, wpadającym w ucho popem.

A tym, którzy jeszcze nie widzieli, polecam klip do “In My Dreams”:
If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Eliza Gaust

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (12 głosów, średnio: 6,83 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.