02.02.2009 22:39

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Matt and Kim – “Grand”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


matt-and-kim-grand.jpg Matt and Kim – “Grand” 

Czy da się grać rock’n'rolla, w ogóle nie używając przy tym gitary i dodając do tego indie pop? Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, duet Matt and Kim właśnie to robi.

Oni niczego nie udają. Prostota ponad wszystko – to wydaje się być mottem przewodnim. No bo powiedzcie sami, czy mogli wymyśleć prostszą nazwę dla swojego zespołu niż połączenie imion obu jego członków? To samo tyczy się ich muzyki. Singlowe “Daylight” to perkusja, nieskomplikowana melodia grana na pianinie, a także wstawki syntezatorowe. No i oczywiście jest jeszcze śpiewający ze swoją charakterystyczną manierą Matt Johnson. Na tych wszystkich elementach opierał się wydany w 2006 roku  debiut “Matt and Kim”, którego naturalną kontynuacją ma być wydany niedawno krążek “Grand”.

Pierwszy album był niestety zbyt schematyczny, a do tego jego produkcja leżała na dość średnim poziomie. Po “Grand” spodziewałem się powtórki z rozrywki i zabrałem się za tę płytę z czystego poczucia obowiązku bycia na bieżąco. Na szczęście spotkała mnie miła niespodzianka. Tym razem całości słucha się zdecydowanie lepiej, syntezatory i perkusja już nie brzmią tak płasko. W końcu mamy do czynienia z piosenkami, które rzeczywiście wchodzą do głowy (m.in. “Daylight” i “Cinders”). Pojawiły się też pomysły, które wpuściły trochę świeżego powietrza do ich twórczości. Na przykład “Lessons Learned”: połączenie chórku Kim z oldschoolowym keyboardem, przypominającym podkład muzyczny gry na poczciwą Amigę. Wszystko dopełnia z pozoru niepasujący do reszty punkowy rytm: 3 razy stopa, werbel, 3 razy stopa, werbel i tak w kółko. Z pozoru, bo wszystko razem daje intrygujący efekt.

“Daylight”
If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

“Grand” nie jest niczym wielkim, ale jednocześnie – wbrew tytułowi – wcale do tego nie pretenduje. To lekka i na swój sposób wyróżniająca się muzyka. Nowojorska scena aż kipi od tego typu wykonawców, pokazując jak duży potencjał mają wielkie tygle kulturowe. Nie obraziłbym się, gdyby w naszych “metropoliach” również powstawały tak przyjemnie bezpretensjonalne brzmienia.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 6,60 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.