10.02.2010 09:51

Autor: Sandra Kmieciak

Różni wykonawcy – “Herbert”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


herbert-cover.jpg Różni wykonawcy – “Herbert”
Agora/2009

Poezja śpiewana zawsze kojarzyła mi się z lukrowaną laurką, kolorową wydmuszką. Laurką dla zwykle nieżyjącego już wielkiego poety, wydmuszką dla słuchaczy, którzy zasłuchują się w poetyckich tekstach, kontemplują ich metafizyczną głębię, trafny dobór słów i alegorii, próbują zapamiętać co lepsze fragmenty aby następnie, umiejętnie wplatając cytaty we własne wypowiedzi, zabłysnąć znajomością Poezji. Z okazji osiedziesiątej piątej rocznicy urodzin Zbigniewa Herberta za pomocą muzyki pop i estetyki hałasu, Karim Martusewicz i zaproszeni przez niego goście, pragną przybliżyć szerszej publiczności kilka wierszy wybitnego poety…

Nie każdy lubi chodzić do opery. Nie każdy czuje potrzebę słuchania w niedzielne popołudnia koncertów fortepianowych Chopina. Nie każdy lubi spektakle teatralne inne niż farsy. Nie każdy musi zaczytywać się w prozie Tomasza Manna, Marcela Prousta czy Fiodora Dostojewskiego. Nie każdy ma obowiązek dziennie przeczytać, przeanalizować i nauczyć się na pamięć kilku wierszy. Od czego jednak mamy kulturę popularną, która specjalnie dla takich malkontentów niezainteresowanych kulturą wyższą, przetwarza ją, dekonstruuje, a następnie skleja ubierając w nową formę, bardziej przystępną i lekkostrawną? W rolę mecenasa kultury zsyłającego szerokiej publiczności poezję Zbigniewa Herberta, zapakowaną w kolorowe, słodkie, ładne, ekstra okraszone błyszczącymi nazwiskami gwiazd polskiej muzyki i filmu, zabawił się Karim Martusewicz.

Basista grupy Voo Voo oraz założyciel Karimski Clubu skomponował muzykę do piętnastu wierszy Herberta, do ich zaśpiewania/ wyrecytowania zaprosił kilkoro swoich przyjaciół (i rodzinę – Sylwia Wiśniewska wykonująca razem z Maciejem Stuhrem i Antarem Jacksonem utwór “Kamyk” jest żoną Karimskiego) i dorzucił do tego archiwalne zapisy głosu poety czytającego swoje wiersze. Należy przyznać, że efekt jest wielce interesujący i zaskakująco dobry. Nie spodziewałam się niczego dobrego po tej płycie, kiedy jeszcze przed jej przesłuchaniem spojrzałam na tył opakowania. Zobaczyłam tam nazwiska rozpoczynające się od N jak Nowicki Jan, przez M jak Mohr Rafał aż po S jak Stuhr Maciej. Od G jak Gaba Kulka, przez K jak Karpiel-Bułecka Sebastian, S jak Staszczyk Muniek, N jak Nowak Adam po W jak Waglewski Wojciech. Był tam też tłum nazwisk nic mi nie mówiących, a które okazały się gronem przyjaciół kompozytora z Karimski Clubu.

Drugie zdziwienie przyszło po zapoznaniu się z listą wierszy, które zostały wykorzystane w kompozycjach. Od znanego wszem i wobec “Przesłania Pana Cogito”, którego to analiza spędza sen z powiek co drugiemu licealiście aż po mniej znaną “Kołatkę” czy “Przedmioty”. Kolejne zdziwienie: dobór wierszy pod względem tematycznym. Od filozoficznego “Do Marka Aureliusza”, przez wplecenie w filozofię wątków polityczno-religijnych w “Domysłach na temat Barabasza” aż po erotyki takie jak “Różowe ucho” czy “Jedwab duszy”. Przeraziłam się nie na żarty, bo poezja Herberta nie jest mi obca i po pierwsze nawet w najbardziej perwersyjnych fantazjach nie myślałam o tym, że ktoś może potraktować ją jako teksty piosenek, po drugie zabieg taki wydawał mi się uwłaczający samej osobie wybitnego poety. Kolejny ideał, który sięgnął bruku za sprawą chwytliwych melodii i pop-aranżacji stworzonych na potrzeby komercji. Na szczęście pomyliłam się. Płyta jest spójna, wszystkie kompozycje, mimo tematycznej odmienności tekstów, składają się na jej koherentny obraz. Bez wątpienia jest to zasługą Karima Martusewicza, który komponując muzykę na cały krążek uniknął nadania jej składankowego charakteru. Ma to też swoją malutką wadę, bowiem poszczególne utwory brzmią powtarzalnie i podobnie, ale dzięki szerokiej gamie wokali nie nudzą i mimo wszystko można je od siebie odróżnić. Uwagę zwraca zmysłowa recytacja wiersza Rafała Mohra “Pan Cogito a pop”, Maciej Stuhr mówiący o pończochach, Gaba Kulka czy Sebastian Karpiel-Bułecka zmiksowani z głosem Herberta. Krążek nie jest też typowym przykładem poezji śpiewanej ani tym bardziej popową próbą sprowadzenia wysokiej poezji na ziemię. Ze swoimi przyjemnymi, spokojnymi, łatwo wpadającymi w ucho, ale trudnymi do nucenia pod prysznicem kompozycjami, sprawia wrażenie ambitnej i wyważonej. Zapewne nie wyda ona takich szlagierów poezji śpiewanej jak “Niepewność” Grechuty czy “Jednego serca” Niemena, które zakochani, młodzi ludzie będą za kilkanaście(dziesiąt) lat nucić swoim wybrankom serca, ale jak powiedział kiedyś pewien Bardzo Znany Recenzent Muzyczny: “muzyka istotna, to ta, która teraz jest. To, co było rok temu jest nieistotne, nie ma czegoś takiego, zapomnijmy o tym”.

Czy powinniśmy od razu zapominać? Nie wiem, nie wydaje mi się to dobrym pomysłem, ale po co zaprzątać sobie głowę tym, co za rok skoro już teraz możemy posłuchać Herberta, a nawet powinniśmy to zrobić. Bo i poobcować z poezją można, nauczyć się w przyjemny sposób wiersza na pamięć, a i miłej muzyki przy okazji posłuchać, nawet jeśli nienadającej się do śpiewania misiowi z okazji zbliżających się Walentynek, to chociaż dobrej na soundtrack do przytulania się do misia.

Sandra Kmieciak

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (1 głosów, średnio: 7,00 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.