06.01.2009 20:27

Autor: Michał Wieczorek

Marnie Stern – “This Is It and I Am It and You Are It and So Is That and He Is It and She Is It and It Is It and That Is That”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


marnie-stern.jpg Marnie Stern – “This Is It and I Am It and You Are It and So Is That and He Is It and She Is It and It Is It and That Is That”

Niecałe 20 miesięcy. Tyle minęło od wydania debiutu Marnie Stern “In The Advance of the Broken Arm” do października 2008. W tym czasie Amerykanka zdążyła pojechać w trasę, wrócić i nagrać nową płytę . Jeśli dodam, że płyta wyciekła w połowie września, to tego czasu zrobi się jeszcze mniej. Jak na dzisiejsze czasy, tempo iście ekspresowe.

Na pierwszy rzut ucha nie zmieniło się nic. Marnie nadal wspomaga Zach Hill (który także wyprodukował obie płyty) na perkusji i John Reed-Thompson na basie. Tak samo dobra jest mieszanka math rocka i noise popu z niesamowitymi partiami gitary.

Może od tej gitary zacznę. Jest porwana rytmicznie, jest karkołomna, Marnie uwielbia finger tapping, doprowadzając gitarę czasem do nintendopodobnych dźwięków á la Steve Vai albo inny Satriani, ale w jej przypadku, o dziwo, to się broni. Do tych gitar dołączamy bębnienie Zacha Hilla, który ani na moment nie ustępuje tempa Marnie, czyli hałas i jazda na maksa gwarantowane. Na szczęście jest to szaleństwo kontrolowane.

Tym, co najbardziej odróżnia “This Is It…” od poprzedniej płyty Marnie to właśnie mniejsza chaotyczność. “In the Advance of the Broken Arm” było bardzo ciężko przesłuchać za jednym podejściem, a jeśli się już to udało, to musiałem od niej odpocząć przez kilka dni, choć była to bardzo płyta. Jest jeszcze coś. Najłatwiej byłoby to nazwać “nieśmiałą przebojowością”, ale pojęcie przebojowości zupełnie nie pasuje do muzyki, którą gra Marnie. Może przystępność w takim razie? Z pewnością, płyty można słuchać prawie na okrągło. Niektóre motywy wkręcają się w głowę, jak początek “Vault” czy fragment “Steely” w okolicy 1:20. Takie fragmenty mają wręcz radiowy potencjał, ale giną w kompozycyjnym zgiełku. Utwory na “This Is It…” są przeładowane motywami, a mimo to świetnie się ich słucha.

Czy wspomniałem o tym, że Marnie oprócz grania na gitarze, śpiewa? Chyba nie. Może nie ma specjalnie mocnego czy charakterystycznego głosu, ale szepce, śpiewa, skanduje, nawet krzyczy i hipnotyzuje swoim głosem. Wszędzie jej pełno. A czasem jak wymyśli jakąś melodię to te wszystkie stękające popy się przy niej chowają. Najbardziej wybija się “Package Is Wrapped” z obłędnym powtarzaniem “Re-arrange your mind” i “Vault”, które przeplata świetne melodie z nintendowaniem i hałasem.

Dziewczęta, jeśli jakiś facet powie wam, że nie nadajecie się do gitary albo, że dziewczyny to tylko do popu, puśćcie mu tę płytę i każcie przeprosić.

Michał Wieczorek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (11 głosów, średnio: 7,45 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.