22.11.2010 01:04

Autor: marcin

Mariachi w duchu The Clash – Calexico wystąpili w Hipnozie

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Relacje z festiwali, Relacje z koncertów, Rozkręcamy

Wykonawcy:


img_1348_1000px.jpg Mariachi w duchu The Clash – Calexico wystąpili w Hipnozie

Calexico odwiedzili nasz kraj po raz drugi – tym razem w zupełnie niecodziennej odsłonie.

Muzyka Calexico w której przenikają się wpływy amerykańskiego folku i tradycyjnych meksykańskich dźwięków, okazała się być antidotum na listopadową szarzyznę. Grupa odwiedziła nasz kraj już w ubiegłym roku, kiedy to promując swój ostatni album “Carried To Dust” wystąpiła na plenerowym koncercie w Szczecinie. Tym razem koncert w Katowicach był rozgrzewką do występu w Berlinie, w ramach którego zespół wykonał w całości płytę “Feast of Wire”. Występ w Hipnozie zdominowały utwory z tej właśnie płyty.

Pod pewnym względem było to niepowtarzalne wydarzenie – na koncercie pojawiło się sporo piosenek, których zespół od dawna nie grał na żywo. Z drugiej strony fani ostatnich dwóch płyt, zwłaszcza znakomitej “Carried to Dust” z pewnością czuli się zawiedzeni. Tego wieczoru zabrakło takich utworów, jak: “Letter to Bowie Knife”, “Roka”, “Two Silver Trees” czy “The News About William”. Ten ostatni pojawił się na samym końcu setlisty, przewidziany w drugiej serii bisów, jednak zespół zakończył koncert utworem “Guero Canelo”, po czym bezpowrotnie zniknął ze sceny.

Pomimo tych kilku braków Calexico pokazali się od najlepszej strony. Utwory w których pustynna melancholia mieszała się z meksykańskim porywem zabrzmiały tego wieczora w pełnej okazałości. “Feast of Wire” to bez wątpienia płyta na której zespół zaszedł najdalej jeśli chodzi o eksperymenty z różnymi stylami muzycznymi – od folku po jazz. I tak też było tego wieczoru – z jednej strony nieprzewidywalnie, energetycznie, z drugiej piosenkowo i nastrojowo. Pojawiło się kilka absolutnych rarytasów, jak instrumentalne numery: “Pepita”, “Whipping the Horse’s Eses” (w duecie z towarzyszącym mu na płycie jazzowym “Crumble”) oraz roztańczony “Across The Wire”. Zespół wykonał także kilka improwizacji w trakcie których niczym rozstrojone radio wplatał krótkie fragmenty piosenek Joy Division, The Cash, czy Manu Chao. Nie zabrakło również coverów – poza “Coroną” grupy Minutemen i “Alone Again Or” Love, ku zaskoczeniu wszystkich grupa wykonała numer “Ready To Start” Arcade Fire z ich ostatniej płyty(Calexico towarzyszyli niedawno Aracde Fire na trasie). Przyjemnością było oglądać na żywo jak duet Joey Burns – John Concertino napędza cały zespół.

Osobiście nastawiałem się na to, że po tak długiej podróży z Arizony zespół nie da się przegonić ze sceny, jednak koncert, który zakończyły bisy, trwał zaledwie półtorej godziny. Pozostał drobny niedosyt związany z brakiem kilku wyczekiwanych utworów. Miejmy nadzieję, że następnym razem zespół nadrobi te zaległości.

Marcin Bieniek

zdjęcia: Marta Bacia

Uwolnij Muzykę! jest patronem medialnym wydarzenia.

informacje o festiwalu

przeczytaj nasz artykuł o zespole Calexico

Calexico ? Hipnoza

Calexico odwiedzili nasz kraj po raz drugi ? tym razem w zupełnie innej odsłonie.

Tegoroczna jesień rozpieszczała nas dodatnimi temperaturami i promieniami słońca, jednak 18 listopada był pierwszym prawdziwie ponurym dniem tej jesieni. Muzyka Calexico w której przenikają się wpływy amerykańskiego folku i tradycyjnych meksykańskich brzmień, okazała się być antidotum na listopadową szarzyznę. Grupa odwiedziła nasz kraj już w ubiegłym roku, kiedy to promując swój ostatni album ?Carried To Dust? wystąpiła na plenerowym koncercie w Szczecinie. Tym razem koncert w Katowicach był rozgrzewką do występu w Berlinie, w ramach którego zespół wykonał w całości płytę ?Feast of Wire?. Z racji tego występ w Hipnozie zdominowały utwory z tej właśnie płyty.

Pod pewnym względem było to niepowtarzalne wydarzenie ? na koncercie pojawiło się sporo utworów, których zespół od dawna nie grał na żywo. Z drugiej strony fani ostatnich dwóch płyt, zwłaszcza znakomitej ?Carried to Dust? z pewnością czuli się zawiedzeni. Tego wieczoru zabrakło takich utworów jak: “Letter to Bowie Knife”, ?Roka?, ?Two Silver Trees? czy “The News About William”. Ten ostatni pojawił się na samym końcu setlisty, przewidziany w drugiej serii bisów, jednak zespół zakończył koncert utworem ?Güero Canelo?.

Pomimo tych kilku braków Calexico pokazali się od najlepszej strony. Utwory w których pustynna melancholia miesza się z meksykańskim porywem zabrzmiały tego wieczora w pełnej okazałości. ?Feast of Wire? to bez wątpienia płyta na której zespół zaszedł najdalej jeśli chodzi o eksperymenty z różnymi stylami i tak też było tego wieczoru ? z jednej strony piosenkowo, energetycznie, z drugiej nastrojowo. Pojawiło się kilka absolutnych rarytasów, jak instrumentalne numery ?Pepita?, ?Whipping the Horse’s Eses? (w duecie z towarzyszącym mu na płycie jazzowym ?Crumble?) i ?Attack el Robot! Attack!? oraz roztańczony ?Across The Wire?. Zespół wykonał także kilka improwizacji w trakcie których niczym rozstrojone radio wplatał krótkie fragmenty piosenek Joy Division, The Cash, czy Manu Chao. Nie zabrakło również coverów ? poza ?Coroną? grupy Minutemen i ?Alone Again Or? Love, ku zaskoczeniu wszystkich grupa wykonała numer ?Ready To Start? Arcade Fire z ich ostatniej płyty. Przyjemnością było oglądać na żywo jak duet Joey Burns – John Concertino napędza cały zespół.

Koncert, który zakończyły bisy trwał zaledwie półtorej godziny. Osobiście nastawiałem się, że po tak długiej drodze z Arizony zespół nie da się przegonić ze sceny, jednak być może brak świeżego powietrza w klubie dał o sobie znać. Cały koncert, zwłaszcza z perspektywy pierwszego rzędu, wypadł znakomicie. Pozostał jednak drobny niedosyt związany z brakiem kilku utworów. Miejmy nadzieję, że następnym razem nadrobią te zaległości.

Marcin Bieniek




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.