16.12.2008 00:46

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Mademoiselle Karen – “C’est moi qui chante EP”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


mademoiselle-karen.png Mademoiselle Karen – “C’est moi qui chante EP”

Jeśli kiedykolwiek widzieliście na żywo zjawisko, które nazywa się Czesław Śpiewa, to z pewnością kojarzycie też pewną ujmującą swoim scenicznym zachowaniem blondynkę. Jakiś czas temu Karen Duelund postanowiła zająć się tworzeniem własnej muzyki i założyć swój solowy projekt Mademoiselle Karen. Jego pierwszym efektem jest epka “C’est moi qui chante”.

Posłuchajcie całości na MySpace (tutaj).

Ktoś spodziewający się czegoś podobnego do twórczości Czesława może się trochę zdziwić. Owszem, Dunka korzysta z podobnego instrumentarium: akordeon, saksofon czy klarnet, ale różnica polega na gatunku, w jakim porusza się Karen. Przyznam, że kiedy usłyszałem o jej solowym projekcie przyszły mi do głowy różne style muzyczne, ale nie francuskie chansons z elementami kabaretu. Chanson jest rodzajem piosenki, wykonywanym m.in. przez Jacques’a Brela. Na pewno nie raz zetknęliście się z tym gatunkiem, choćby w wielu starych francuskich filmach. Jeżeli w jakiejś piosence słychać akordeon i język francuski, to na 90% jest to właśnie chanson.

“Uwaga! To ja śpiewam!” (“Atenntion! C’est moi qui chante!”), krzyczy Karen na początku pierwszego utworu. Bynajmniej nie musi ona zabiegać o niczyją uwagę, ponieważ jej śpiew od razu intryguje. Można by pomyśleć, że słyszymy śpiew rodowitej mieszkanki kraju wina i żabich udek. Co prawda w “Dance la tango” pojawia się język angielski, ale słychać go tylko przez moment. Teksty utworów traktują o sprawach prostych, najczęściej o relacjach damsko-męskich.

W tym stylu muzycznym jak najbardziej wskazana jest oszczędna aranżacja. Jednak na “C’est moi qui chante” kryje się również kilka smaczków. Przykładowo, we wspomnianej już pierwszej kompozycji występują partie muzycznej piły (!) zagrane przez Fimmer Engel. Najbardziej przypadł mi do gustu “Regarde-moi”, w którym prym wiodą pianino i perkusja, nadając utworowi jednostajny rytm. W nagrywaniu płyty pomagali artystce jej przyjaciele; Martin Bennebo (znany także z Tesco Value i Czesław Śpiewa) nagrał partie akordeonu i pianina, a Linda Edsjo partie perkusji. Na żywo wokalistka występuje w duecie z Martinem.

Tych 5 kompozycji skutecznie zaostrzyło mój apetyt na pełnoprawny album. Gdy słuchamy “C’est moi qui chatne”, przed oczami przesuwają nam się obrazy nocnego Paryża; spacerujemy wówczas brzegiem Tamizy, patrząc na pięknie oświetloną wieżę Eiffla. I taki właśnie jest urok tej muzyki.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (22 głosów, średnio: 7,27 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.