26.03.2010 00:28

Autor: Michał Wieczorek

Mademoiselle Karen – “Attention”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


mademoiselle-karen-attention_bcms61020.jpg Mademoiselle Karen – “Attention”
Mystic/2010

Cudzoziemka, ale płytę wydała w Polsce. Dunka, ale śpiewa przede wszystkim po francusku, choć zdarza jej się zaśpiewać po angielsku i w rodzimym języku, ba, nawet zdarza się jej sięgnąć po ten nasz, łamiący języki dialekt. Jak widać, Karen nie jest zwykłą dziewczyną.

Jej debiut również nie jest zwykłą płytą. I nie chodzi wyłącznie o wielojęzyczność, bo to tylko jeden ze składników “Attention”. Składników, które Karen wrzuca do jednego kotła i tworzy z nich nową całość, mocno zakorzenioną w tradycji francuskiej chanson. Sięga też często do kabaretowych początków piosenki francuskiej, które nadają ton całości. Czasem można mieć wrażenie, że płyta nie została wydana w 2010 roku, lecz sto lat wcześniej. Jednak to mylne wrażenie, gdyż “Attention” jest dzieckiem post-modernizmu XXI wieku, gdzie wszystko miesza się ze wszystkim.

Jest nawet hip-hop -szkoda, że jedynie w postaci rewelacyjnego “Ouaf, Ouaf”. Szkoda, bo w tej konwencji Karen wypada świetnie. Jest i folk w stylu nagrań Nancy Sinatry z Lee Hazlewoodem czy Isobel Campbell z Markiem Laneganem. Jest coś w rodzaju arii operetkowej. Jest tradycyjny pop z lat 30. Czasem pojawią się rzeżące gitary. Jest i jazz. Do wyboru, do koloru. Karen kabaretowa ma w sobie coś z Gabrieli Kulki, ale jest bardziej francuska. Nawet nie tyle z powodu języka, ale z powodu aranżacji, które przywołują na myśl przepych Moulin Rouge, choć wcale tak bogate nie są.

Karen nieobce są absurd i pastisz. Nieustannie puszcza do słuchacza oko. Weźmy takie “Creme Brulee”. Jest to oda do tego deseru, w której jest i miejsce na operetkowe momenty, jak i recytację przepisu na zrobienie creme brulee. W “Kochany, Kochany” Karen podrywa mężczyzna o niezbyt przyjemnej aparycji. “Madame Lent et Monsieur Rapide” to opowieść o tragicznie niedobranej parze.

Tak rozmaita mieszanka groziła niebezpieczeństwem niestrawności, która skutecznie będzie zniechęcać do ponownego sięgnięcia po tę płytę. Ja nie zaobserwowałem takich objawów i do płyty wracam dość często.

Michał Wieczorek

Zobacz więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (12 głosów, średnio: 7,25 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.