17.10.2009 13:32

Autor: Krzysztof Kowalczyk

M. Alenowicz & His Imaginary Companions

Kategorie: Czytelnia, Felietony, POLECAMY

Wykonawcy:


m-alenowicz-his-imaginary-companions.jpg M. Alenowicz & His Imaginary Companions

Jest taki facet, który ma głos jak Nick Cave, niewątpliwy talent do tworzenia mrocznej, charakterystycznej muzyki, a także szczodre serce, ponieważ jego płytę można w całości za darmo ściągnąć z Internetu. I pochodzi z Gdańska.

W czasach, kiedy nawet o dość niszowych artystach można się dowiedzieć praktycznie wszystkiego, od ich ulubionego rodzaju płatków śniadaniowych, poprzez markę używanej szczoteczki do zębów, anonimowość staje się rodzajem sztuki. Niektórzy starają się ukrywać pod różnymi maskami (np. Daft Punk), ale nielicznym udaje się zachować wszystkie informacje o swojej osobie w tajemnicy (Banksy jak na razie sprytnie się ukrywa). Dla cieszących się dużą popularnością twórców możliwość zrobienia spokojnych zakupów w warzywniaku bez rozdawania autografów, jest często prawdziwym zbawieniem. Lecz anonimowość M. Alenowicza & His Imaginary Companions wydaje się na pewien sposób szlachetna.

Sztuka dla sztuki? Chyba tak, jeśli ktoś nagrywa intrygujący album, wrzuca go do sieci do ściągnięcia za darmo i nie zostawia na swój temat praktycznie żadnej informacji. Na jego profilu last.fm nie znajdziemy nic oprócz jednego zdjęcia i płyty do pobrania, zaś na koncie MySpace widnieje tylko kraj pochodzenia, no i sama muzyka. Oczywiście, mógłbym do niego dotrzeć, spróbować zdobyć więcej informacji, ale po co? Widocznie takie były jego intencje, aby słuchacze skupili się tylko i wyłącznie na jego twórczości.

“Caddy And Other Girls”, bo tak zwie się płyta M. Alenowicz & His Imaginary Companions, otwiera “Vehicles I”. Pojawiające się w dość długich odstępach akordy gitarowe, ambientowy hałas i głos mężczyzny głoszący coś na kształt traktatu filozoficznego budują w tej kompozycji niepokojącą atmosferę. Potem następuje siedmiominutowe “Candace”, które robi naprawdę wielkie wrażenie. Dwa potężne, równoległe wokale, będące wypadkową barwy głosów Paula Banksa i Nicka Cave’a, nuty kontrabasu brzmiące jak tykanie zegara, brudna i przesterowana gitara – gdy dodamy do tego jeszcze gwizdanie, organy i smaczki tworzone za pomocą elektroniki, ukazuje nam się idealny podkład do rasowego filmu noir.

“Martha (The Moving Mannequins)” to najbardziej psychodeliczny utwór na płycie, który zaczyna się od kakofonicznych dźwięków i bardzo ociężałej linii bębnów, by gdzieś w połowie na chwilę zanurzyć się w post-rockowej przestrzeni. “Gilbert” przynosi kolejną niespodziankę w postaci fortepianowej melodii o wisielczym wręcz klimacie, która pod koniec staje się mroczną opowieścią zaczynającą się od słów “Standing here in the street, I’ll been waiting just to see you through the snow.” Gdyby ktoś mi powiedział, że to zagubiona piosenka solowych dokonań lidera Grinderman, zapewne bym uwierzył.

Ostatni z pięciu kawałów znajdujących się na “Caddy And Other Girls”, to druga część utworu rozpoczynającego album, czyli “Vehicles II”. Za pomocą dwuminutowego instrumentalnego utworu M. Alenowicz zwieńcza swoje krótkie, ale jakże zadziwiające dzieło, muzyczną klamrą. Kończąc pisać ten artykuł zerkam na profil M. Alenowicza & His Imaginary Companions na last.fm i widzę liczbę 21 słuchaczy. Oby po ukazaniu się tego tekstu ta liczba nieco wzrosła.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.