05.11.2008 14:03

Autor: Gosia

L.Stadt w klubie Luka – relacja

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


lstadt-3.jpg Grupa L.Stadt na łódzkiej scenie muzycznej istnieje już od paru ładnych lat, ale dopiero w zeszłym roku po wydaniu swojego debiutanckiego albumu zaistniała w świadomości wielbicieli dobrej muzyki z całej Polski. Obecnie panowie po raz kolejny rozpoczęli trasę promocyjną pierwszego i po części drugiego albumu. Inauguracją trasy był koncert w łódzkim klubie Luka 25.10.2008.

Próbuję się ustosunkować do sobotniego koncertu zespołu L.Stadt, ale jest mi ciężko. W sumie nie widziałam go do końca i może dlatego też nie powinnam nawet próbować, ale mimo wszystko się tego podejmę.

Moja trudność w ocenie może być spowodowana tym, że to, co zobaczyłam było jakoś obok mnie, zupełnie do mnie nie trafiło. I tu rodzi się pytanie czy stało się tak dlatego, że panowie zagrali bez polotu, a może dlatego, że mimo że koncert był dobry, to był koncertem słabszym niż ten zagrany 3 tygodnie wcześniej w ramach Vena Festival. Pozwolę sobie na chwilę się tu zatrzymać. Ci, którzy 5 października byli w klubie Łódź Kaliska pewnie się ze mną zgodzą, że panowie zagrali wtedy koncert swojego życia, przynajmniej dotychczasowego. Mój stosunek do tego zespołu przypomina trochę sinusoidę i to właśnie koncert z ŁK był czynnikiem, który sprawił, że rozpatrywałam opcję zobaczenia panów na żywo ponownie. No i niestety zawiedli mnie. Wyszli na scenę i zagrali (choć mam wrażenie, że bardziej pasowałoby tu słowo odegrali) piosenkę po piosence w kolejności płytowej, parę nowych kawałków plus dwa covery. I koniec. Pan Lach nawet zareklamował ten koncert jako “specjalny”, bo nie dość, że grają piosenki tak jak na płycie (nie do końca przekonuje mnie ta praktyka) to jeszcze wizualizacje są. Szumnie nazwanymi wizualizacjami były jednokolorowe plamy “pływające” po ścianie za zespołem. Nic szczególnego, Panie Lach.

lstadt-9.jpg Powrócę jeszcze do porównania z koncertem podczas Veny (od tego to chyba się przez długi czas ]nie uwolnię). Tam panowie występując przed częściowo tylko swoją publicznością i do tego bez gitary zagrali fenomenalny, żywiołowy koncert, a “Londyn”, chyba największy “hit” łodzian zabrzmiał rewelacyjnie wyśpiewany przez co najmniej pół publiki. W zeszły weekend panowie zagrali przed całkowicie swoją publicznością i jeśli mam być szczera, to nie tylko mnie nie udało im się poruszyć, a “Londyn” podśpiewywali nieliczni. Przekonywano mnie, że po moim wyjściu panom udało się wykrzesać trochę energii, ale mam wrażenie, że to zdanie nie pokryłoby się z moją opinią. Bo jak dla mnie było NIJAK. No właśnie: nijak, tak sobie, nieprzekonywująco. Być może panowie powinni zastanowić się nad zmianą instrumentarium i zrezygnować z gitary. A może Venowy koncert był wybrykiem w koncertowych dokonaniach zespołu. Jeśli tak, to cieszę się, że tam byłam, a koncert z Luki puszczę w niepamięć trzymając zarazem kciuki na przyszłość.

Gosia Lewandowska

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.