01.01.2009 11:05

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Los Campesinos! – “We Are Beautiful, We Are Doomed”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


we-are-beautiful.jpg Los Campesinos! – “We Are Beautiful, We Are Doomed”

Słysząc o nowych zespołach tego typu człowiek automatycznie pyta samego siebie: ile jeszcze podobnych wykonawców zobaczymy? Kiedy oni w końcu się nam znudzą? Przecież kiedyś musi nastąpić zmęczenie materiału i spadek zainteresowania taką muzyką.

Praktycznie co miesiąc New Musical Express ogłasza nowego mesjasza muzycznej rewolucji, po którego objawieniu się nic na naszej planecie nie będzie tak, jak dawniej. Zazwyczaj okazuje się, że dany artysta jest faktycznie całkiem niezły, ale rewolucjonista z niego żaden, a głód w krajach Trzeciego Świata jak istniał, tak istnieje. Z tego zbiorowiska można też czasem wyodrębnić grupy grające podobnie do dziesiątek albo setek innych, ale wyróżniające się przy tym talentem i charyzmą. A chyba nawet najbardziej zagorzały miłośnik ambient-experimental-jazzu lubi dla odmiany posłuchać chwytliwych utworów, nagranych z naturalną lekkością. I w tej roli świetnie sprawdzają się Los Campesinos!.

W marcu tego roku Walijczycy wydali świetny debiut pt. “Hold On Now, Youngster…”, który prasa chwaliła, wysoko oceniała i inne takie. Z kolei w październiku wydali drugą pełnoprawną płytę – nie żadną epkę, składankę “odrzutów” z debiutu czy b-side’ów. Ot, “We Are Beautiful, We Are Doomed” zawiera 10 nowych utworów, nagranych w zaledwie 11 (!) dni.

Poddaję się. Tak, partie smyczków przypominają aranżacje Arcade Fire, a taneczne rytmy nieodparcie przywodzą na myśl debiut Late of the Pier. Lecz co z tego, skoro ta płyta to energetyczny koktajl, który można sobie puszczać każdego ranka, gdy człowiek chce podładować baterie. Tytułowe “We Are Beautiful, We Are Doomed” rozwala na kawałki świetną melodią, opartą na keyboardzie, gitarze elektrycznej i skrzypcach. Taką melodią, która doskonale nadaje się do nucenia podczas wyciągania z tostera parzących palce grzanek.

Mimo małego chaosu panującego w muzyce Los Campesinos! (zespół liczy 7 osób), nie odnosi się wrażenia, że jakiś dźwięk jest niepotrzebny. Wręcz przeciwnie, ten nieład dodaje dużej żywiołowości ich kompozycjom. Na szczęście w tych rozpędzonych niczym rollercoaster dźwiękach znalazły się dwa krótkie spokojniejsze utwory. “Between an Erupting Earth and an Exploding Sky” i “Heart Swells / Pacific Daylight Time” tworzą przeciwwagę dla szaleńczego tempa, pozwalając słuchaczowi na chwilę wytchnienia.

“We Are Beautiful, We Are Doomed” nie jest odkrywcze ani oryginalne. Zamiast tego Los Campesinos! prezentują nam kwintesencję młodzieńczej werwy, tanecznej skoczności i sprawiają, że przymiotnik “popowe”, zaczyna się kojarzyć w bardzo pozytywny sposób. Nie zaszkodziłoby, gdyby więcej płyt nowych gwiazdek indie utrzymywało ten sam poziom.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (11 głosów, średnio: 7,91 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.