30.06.2009 09:38

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Little Boots – “Hands”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


untitled Little Boots – “Hands”

…no bo tak to już musi być, że kilka razy do roku angielska prasa dostaje świra na czyimś punkcie. W anno 2009 ofiarą tego zjawiska stało się m.in. Little Boots, wypatrywane jako nowa nadzieja popu. Nie indie-popu czy też pop-rocka, ale dla odmiany electro-popu.

Nie będę się powtarzał, że to, co dziś zastąpiło nam szeroko rozumiany pop, to jakieś kakofoniczne kaszlnięcia robione przez czarnoskórych producentów połączone z piosenkami składających się głównie ze słów “party”, “shake” i “real gangsta”. Albo dobra, będę się powtarzał. Jeśli nawet Chris Cornell zostaje zarażony tym ciężkim kalectwem i zaczyna popełniać dzwonki polifoniczne, to oznacza, że z naszym światem jest naprawdę coś nie tak. Cóż, dla Madonny czasy płyty “Ray of Light” minęły już dawno, a Kylie mimo całkiem niezłej formy, nie jest już na topie. Nie ma więc co się dziwić, że w czasie szalejącego po komercyjnych stacjach muzycznego kryzysu (co tam kryzys ekonomiczny), Victoria Hesketh – ukrywająca się pod pseudonimem Little Boots – została przyjęta przez mieszkańców UK z takim entuzjazmem.

Przyznam, że i ja uległem tej fali optymizmu, kiedy usłyszałem singiel “New In Town”. Świetna melodia i uzależniający refren? Są. Nie tylko dobrze wyglądającą, ale i posiadająca ładny głos wokalistka? Jest. A więc uzasadniona również jest nadzieja na porządny debiutancki album. Zatem, jak w rzeczywistości wypada krążek “Hands”?

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Zaczyna się stuprocentowym trafieniem, czyli wspomnianym “New In Town”. Potem jest… niestety nierówno. Brzmieniowo “Earthquake” i “Remedy” przypominają obecne dokonania Madonny, ale w przeciwieństwie do twórczości ex-skandalistki, posiadają one odpowiedni pazur. Tym bardziej żal mi refrenów obu tych piosenek, momentami za bardzo ocierającymi się o kicz. Sytuację ratują takie utwory jak “Stuck On Repeat” i “Meddle”. Pierwszy z nich brzmi jak przebój Kylie Minogue – i nic dziwnego, skoro sama autorka przyznała, że wzorowała się na twórczości Australijki. Z kolei “Meddel” to potencjalny parkietowy wymiatacz, głównie dzięki sekcji rytmicznej jakby żywcem wyjętej z “That’s Not My Name” Ting Tings.

Tym razem brytyjskie media chybiły i ja czuję się trochę zawiedziony. Ogólnie rzecz biorąc, “Hands” jest niezłe i pewnie kilka singli da się z tego albumu wyciągnąć, ale na pewno nic na miarę świetnego “New In Town”. Jakby jednak nie było, to dobra odtrutka na wszechpanującą timbalandyzację (kocham to słowo). Little Boots miała szansę na tytuł nowej księżniczki popu, ale widocznie jeszcze nie dojrzała do tego szlachetnego tytułu.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (11 głosów, średnio: 6,00 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.