05.02.2011 10:19

Autor: Maria

“Liczę w mieście Neony…” – relacja z premierowego koncertu

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


IMG_7100.JPG 2 lutego, barbarzyńsko w środku tygodnia, we wrocławskiej Bezsenności zwycięzcy ubiegłorocznego Jarocina zagrali koncert. Okazja była szczególna: premiera ich długo oczekiwanego krążka “Niewolnicy Weekendu”.

Kuba: Neony, neony. Od samego wejścia liczba światełek mnie wręcz rozbroiła. Zespół najwyraźniej wypożyczył olbrzymią liczbę sprzętu, gdyż wielkie konsolety, podwieszane światełka i gigantyczna ilość kabli robiła wrażenie. Bo Bezsenność aż tak wielkiej sali koncertowej nie ma, to trzeba powiedzieć.

Maria: Zaskoczyła ilość sprzętu, zaskoczyła ilość kolorowych świateł, zaskoczyła ilość ludzi. I te fosforyzujące bransoletki, których już nie odstaliśmy, a brak których powinniśmy przeżywać jak do dziś nie rozwiązaną zagadkę talonu na piwo.

Kuba: Ludzi było dużo. Ale to można w sumie zawdzięczać świetnej machinie promocyjnej. Patronat Miasta Wrocław, mySpace rzucający reklamami zespołu na lewo i prawo, sporo plakatów na mieście czy ataki na portalach społecznościowych zrobiły swoje. A już na pewno niska cena biletów. 5/10 zł to nie majątek.

Maria: Od kiedy pamiętam, zespół miał wokół siebie stały wianuszek fanów… fanek, przede wszystkim. Po wygraniu Jarocina, kilku koncertach i wydaniu płyty, zasób fanklubu znacznie się powiększył.

Kuba: Po standardowym spóźnieniu wynoszącym 45 minut zaczął się koncert. Panowie świeży, wypachnieni, uczesani, uśmiechnięci, zdziwieni, że tylu ludzi przybyło. I tylu fotografów strzelających fleszami co chwila.
A my tak głupio staliśmy w pierwszym rzędzie i uszy trochę piszczały od głośności. Ale wszystko było przynajmniej świetnie słychać!

Maria: Ja w tym momencie muszę naskarżyć na kolegę redaktora, bo mimo usilnych prób wprowadzenia go w ruch w takt muzyki, uparcie się opierał. To musiał być bardzo silny pokaz samozaparcia i opanowania, bo trzeba przyznać, że muzyka, jaką gra zespół rusza do tańca! Chwytliwe takty, wpadające w ucho akordy, lekkie teksty o imprezach, przyjaciołach i weekendowych melanżach, porywają do tańca i wyzwalają endorfiny.

Kuba: Tańczyłem! Tylko mniej widowiskowo od Ciebie! Co do setlisty – nie było zaskoczenia. Zespół z jednym, debiutanckim krążkiem nie zrobi jakiegoś wielkiego szoku. Oprócz całej zagranej płyty pojawiło się jednak kilka niespodzianek. Np. takie niepublikowane “Flagi” z wakacyjną nutą. “Hit smażalni rybnych w Pobierowie” – jak zarekomendował utwór wokalista, Dawid Zając. Był też cover Maanam – “Szare Miraże”, wcześniej grane na antenie Eski Rock. Tym razem zespół wsparł wokalista Hurtu, Maciej Kurowicki, który krzyczał “ręce w górę”, “jedziemy” i inne wstawki niczym na dobrej, podmiejskiej imprezie. Ale, o dziwo, działało!

Maria: Zapomniałeś o najważniejszym tekście: “Już się załogowałem!”. Dla mnie osobiście początek koncertu był mocny: “Muszę porozmawiać o tym z tobą” i “Prawie o miłości” to moje ulubione i najmocniejsze na płycie kawałki. Potem było jakby trochę spokojniej. Adrenalina podskoczyła jeszcze przy “Szarych mirażach”, zagranych zupełnie nie w stylu Maanamu. Za to bardzo w stylu Neonów. Koncert premierowy uważam za jak najbardziej udany. Panowie się postarali, pamiętali też o osobach, którzy wspierali ich w czasie nagrywania płyty i promocji. Nawet własnoręcznie namalowali obraz w podzięce.

Kuba: Sam koncert ocenić muszę jak najbardziej pozytywnie. Widać, że żywioł grupy to scena. Utwory zyskały dodatkową świeżość i energię. Przyciągnęli mocno moją uwagę, sprawili, że zacząłem się dziwnie bujać. Podobnie, jak połowa publiki. Szczególnie ta żeńska. Musieli uruchomić we mnie moją kobiecą stronę. Cwaniaki!

Maria: Kuba nawet zatańczył Saturday Night Fever!

Kuba: Nawet utwory, które na albumie mnie nie powaliły, tutaj z dodatkowym kopem na żywo pokazały, że posiadają potencjał.

Maria: Ja chciałam jeszcze wspomnieć o solówkach zagranych na bis. Bałam się, że wyjdzie z tego nieboskie rzępolenie, ale muszę przyznać, że pozytywnie się zaskoczyłam. Słychać, że Neony, to nie koledzy z podwórka, którzy nagle postanowili grać, ale poważnie pracujący nad warsztatem muzycy!

Kuba: Mimo że muzyka jest prosta i niewymagająca, to i tak chciało się tego słuchać. Rock and roll wciąż żyje, można by rzec. Oj, może nam Neony zabłysną, nie sądzisz?

Maria: Po Lwie nad bramą zoo, “Dobry wieczór we Wrocławiu” i panu z melonikiem, zabłyszczały nam kolejne neony we Wrocławiu. Być może, podobnie jak pan z melonikiem przed wrocławskim dworcem, zyskają ogólnopolską sławę. Czego im życzymy.

Maria Grudowska & Kuba Serafin

foto: Maria Grudowska


wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.