08.04.2010 00:09

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Liars – “Sisterworld”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


liars_sisterworld_300.jpg Liars – “Sisterworld”
Mute/2010

Nowy krążek Liars, czyli zestaw brudnych i posępnych piosenek po raz piąty.

Punktem wyjścia dla powstania najnowszej, piątej płyty Amerykanów, była zmiana otoczenia. Poprzednie dwa albumy, “Drum’s Not Dead” – będące ich opus magnum – oraz “Liars” nagrali w Berlinie. Ze względu na, jak sami mówią, zbyt duży komfort, jaki odczuwali w stolicy Niemiec,  postanowili stworzyć nowy materiał w Los Angeles. Słoneczna pogoda miała im pomóc w stworzeniu dzieła osadzonego w przeciwnej aurze – osobliwa koncepcja. Miasto, którego symbolem jest Beverly Hills, nie jest bynajmniej krainą mlekiem i miodem płynącą. Angus Andrew, frontman Liars, w ramach poszukiwania inspiracji postanowił pracować w opuszczonym studiu. Musiał jednak szybko się stamtąd ewakuować, ponieważ okolica oferowała mocny pakiet atrakcji, w tym próbę włamania do studia, postrzelonego człowieka, wykrwawiającego się na śmierć nieopodal zajmowanego lokum, czy odbywające się w środku nocy sex-imprezy wspomagane ciężkimi używkami. Andrew skwitował te przeżycia słowami: “Kompletnie mi odwaliło, ale uzyskałem stan umysłu, na którym mi zależało”. Dzięki Bogu.

Wydane trzy lata temu “Liars” było najbardziej przebojowym krążkiem w całej dyskografii grupy. “Sisterworld” kontynuuje tę drogę. Wspomniana wcześniej sodoma i gomora nieco kontrastuje ze słowem “przebojowość”, prawda? Okazuje się, że owa przebojowość razem ze słowem “eskapizm” tworzą całkiem zgraną parę, co potwierdzają takie tytuły jak “No Barrier Fun” czy “Scarecrows On A Killer Slant”. Teksty o mrocznej stronie człowieczeństwa, doczekały się dusznej oprawy w postaci elektroniki, smyczków i dźwięków fortepianu. Energia na “Sisterworld” płynie jak w sinusoidzie: “I Still Can See An Outside World” zaczyna się od spokojnych, rozlazłych chórków, aby zalać słuchacza falą przesterowanych gitar, degradowanych po chwili  do roli tła. Mimo niewielu wyraźnych melodii i swoistej transowości płyta jest, obok “Liars”, najbardziej przystępną spośród wszystkich wydanych przez Amerykanów – otwierające krążek rave’owe “Scissor” jest, jak na standardy tego zespołu, wręcz bezczelnie chwytliwe.

Ponoć czasy, kiedy ich występy zamieniały się w szamańskie szaleństwo bezpowrotnie minęły. Podobnie jest z płytami – wydaje się, że Liars nie powrócą już nigdy do stylistyki z czasów  “Drum’s Not Dead”. Mimo to, warto sprawdzić lżejsze i mniej wymagające “Sisterworld” choćby po to, aby zobaczyć czemu These New Purtians mogą swoim starszym kolegom co najwyżej buty czyścić. Tak właśnie wygląda dobry post-punk, czymkolwiek on obecnie jest.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (11 głosów, średnio: 7,64 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.