27.11.2009 00:55

Autor: Michał Wieczorek

Let The Boy Decide – “Like the Earth, Like the Sun, Like the Ocean in the Night”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


let-the-boy-decide-like.jpg Let The Boy Decide – “Like the Earth, Like the Sun, Like the Ocean in the Night”
Locco/2009

Zanim przesłuchałem drugą płytę ostrzeszowskiego zespołu, nie miałem pojęcia, gdzie leży ich rodzinne miasto. Teraz już wiem, że to musi być gdzieś hen, daleko na amerykańskiej prerii, choć atlas wskazuje okolice Kalisza.

“Like the Earth, Like the Sun, Like the Ocean in the Night” jest bowiem utrzymane w tradycji americany, w której przeważają średnie i wolne tempa. Po przeczytaniu tego krótkiego opisu, można mieć wrażenie, że zajmuje podobne muzyczne rejony, co Iowa Super Soccer. Wrażenie to jest jednocześnie prawdziwe i mylne.

Prawdziwe, bo jest leniwie, troszkę sennie, piosenki można najlepiej określić epitetem powłóczyste. Mylne, bo Let the Boy Decide opierają się bardziej na brzmieniu gitary elektrycznej, mają bogatsze brzmienie, które często urozmaicają np.: trąbką w “The River (Past and Present)” czy gitarą lap steel.

Ze smaczków należy wyróżnić gitarowe solówki, które są utrzymane w duchu Neila Younga: przesterowane, pełne uczucia, bez zbędnego popisywania się techniką, czyli takie, jakie lubię najbardziej. Kolejnym motywem, który każe sięgnąć w przeszłość są klawisze Hammonda ubarwiające większość piosenek. Do starych, dobrych czasów nawiązuje także ciepłe, analogowe brzmienie całości.

Płyta rozkręca się powoli, dostojnie nabiera tempa, dopiero pod koniec dostaje więcej energii, która, skumulowana przez cały czas trwania albumu, zostaje w pełni uwolniona w ostatniej piosence, “The Light Stays Off”. Natomiast zdecydowanie najlepszym momentem na “Like the Earth, Like the Sun, Like the Ocean in the Night” jest “Deadman”. Utwór powolny, majestatyczny, posępny, klimatem przypominającym trochę “Cortez the Killer” Younga (ta gitara!).

“Like the Earth, Like the Sun, Like the Ocean in the Night” nie jest z pewnością dziełem wybitnym, zdarzają się wpadki i niedociągnięcia, wokal Magdy jest zbyt jednowymiarowy i czasem ten sposób śpiewania na zaciśniętym gardle męczy, ale w ogólnym rozrachunku warto sięgnąć po tę płytę. Chociażby po to, by sprawdzić, jak się gra americanę po polsku.

Michał Wieczorek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (13 głosów, średnio: 7,08 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.