08.03.2011 22:42

Autor: Łukasz Stasiełowicz

Lebowski – “Cinematic”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


lebowski-cinematic.jpg Lebowski – “Cinematic”
Wyd. własne / 2010

Hołd dla kina.

Album “Cinematic” to efekt długiego wysiłku, bo prace nad debiutem panowie rozpoczęli jeszcze w 2005 roku. Im bardziej zaznajamiali się z możliwościami technologicznymi, tym głębiej poszukiwali. Ze zwykłych debiutantów przerodzili się w eklektyczny projekt z bardzo spójnym konceptem, a standardowa czysta warstwa dźwiękowa (gitary, perkusja, klawisze) wzbogacona została o sample, efekty i elektronikę.

Generalnie jest to twórczość instrumentalna. Wyjątkiem są wokalizy Katarzyny Dziubak, znanej z zespołu Dikanda. Dodają one szczyptę orientalnego charakteru do utworu “137 sec.”. Artystka udziela się także w kompozycji “Old British Spy Movie”, tym razem za pomocą skrzypiec. Jako elementy wokalne można też traktować sample – zdania wycięte z  filmów. Często są to kwestie wypowiadane w języku polskim (Zbigniew Cybulski, Leon Niemczyk czy Zdzisław Maklakiewicz). Odbiór krążka poza granicami Polski jest zadziwiająco dobry, niezrozumiałe zdania obcokrajowcy traktują jako elementy egzotyczne, które miast odstraszać – ciekawią.

Pełno na tym wydawnictwie odwołań. Swoją nazwę grupa zaczerpnęła z filmu braci Coen z 1998 – “The Big Lebowski”. Motyw kina jest zresztą tym kluczowym. Muzycy określają materiał jako ścieżkę dźwiękową do nieistniejącego filmu. Wspomnianymi wyżej samplami wokalnymi składają hołd wybranym aktorom. Również tytuły poszczególnych kompozycji nasuwają wyraziste skojarzenia, nie tylko filmowe. Na przykład “The Storyteller (Svensson)” nawiązuje do Esbjörna Svenssona – tragicznie zmarłego lidera szwedzkiego E.S.T.

Słychać na tym krążku metalowe doświadczenia członków zespołu; wplatanie wyrazistych riffów gitarowych czy bas często poruszający się w niższych oktawach. Jednakże ich styl ewidentnie ewoluował, w konsekwencji grupa docelowa nie ogranicza się do heavymetalowej subkultury – materiał zawarty na płycie jest przystępny także dla zwolenników łagodniejszej, wolniejszej muzyki.Istotnym elementem są klawisze. Wiele pasaży robi wrażenie. Lecz i pozostałym instrumentalistom nie można wiele zarzucić. Sekcja rytmiczna tworzy odpowiednią atmosferę unikając wchodzenia na pierwszy plan. Natomiast gitara elektryczna oscyluje, raz to milcząc albo ukrywając się, innym razem dumnie wychodząc przed szereg.

Nie warto dzielić teraz arbitralnie tych dziesięciu kompozycji na lepsze i gorsze, choć z pewnością każdy słuchacz wyrobi sobie faworytów. Debiut imponuje przede wszystkim koherencją. Niektórzy uznają określenie muzyka jako tło za pejoratywne, ale temu kwartetowi takie predykaty ujmy nie przynoszą, ponieważ to tło jest naprawdę dobre. Grupa buduje skomplikowane struktury, więc przy wielu kolejnych przesłuchaniach odkrywamy coś nowego.

Jak operowanie nastrojem przedstawia się na przykładach? Kawałek “Encore” utrzymany jest we francuskim klimacie. Poczynając od zdań w tym języku, przez osobliwy podszyty erotyzmem klimat, a na typowo francuskim instrumentarium kończąc (akordeon). “Spiritual Machine” rozpoczyna się od pojedynczych dźwięków klawiszy określanych często jako duchy, co zresztą ładnie nawiązuje do tytułu piosenki. Po chwili dołączają kolejne instrumenty, szczególnie gitara elektryczna zwraca na siebie uwagę dzięki ciekawym efektom. Interesującym zabiegiem jest również zastosowanie vocoderu w trakcie budowania napięcia; syntetycznie przetworzony wokal wymawia nazwę utworu. Chwile rozluźnienia symbolizowane są przez szamańskie mruczenie. Formacja po raz kolejny prezentuje swój kompozytorski eklektyzm, łącząc pomysły charakterystyczne dla dalekich od siebie gatunków.

Płyta zapewnia każdorazowo rozrywkę na kilkadziesiąt minut. Wystarczy zaznaczyć, iż najkrótsza kompozycja trwa pięć minut. Atoli rozrywka to niekoniecznie zestaw hitów – tych tutaj brakuje. Zespół świadomie podąża alternatywną drogą. “Cinematic” jest ścieżką dźwiękową do codziennych czynności, odbiorcy wyznaczona jest paradoksalnie rola aktora.

Łukasz Stasiełowicz

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (9 głosów, średnio: 7,89 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.