27.06.2010 22:37

Autor: Sandra Kmieciak

Le Chef – “Jazzstronomie”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


lechef.jpg Le Chef – “Jazzstronomie”

Tapas Records / 2010

Panie i Panowie, zapraszam w niezwykłą podróż do krainy ciepłych, letnich, miękkich dźwięków. Wystarczy uprzednio przygotować zimne i kolorowe drinki z parasolkami, założyć okulary przeciwsłoneczne, wygodnie rozsiąść się w fotelu, zamknąć oczy i nacisnąć play na pilocie odtwarzacza. Naszym przewodnikiem będzie Le Chef i “Jazzstronomie”.

“Good evening and welcome to the soul-jazz lounge. How are you tonight?”. Po takim wstępie do płyty duńskiej grupy Le Chef “Jazzstronomie” słuchaczowi już robi się senniej i cieplej na duszy. Uspokojony i wyciszony czeka na ciąg dalszy. Po drodze dowiaduje się, że wszystko co Jazzstronomie mu zaproponują będzie świeże, pożywne, pyszne, organiczne, bio-dynamiczne, soczyste, słodkie, ponadczasowe, głębokie, ekspresyjne, impresyjne. I dokładnie tymi epitetami można opisać tę płytę. Chill’outowa, bujająca, relaksująca, spowalniająca czas, łagodna, pogodna. Skłaniająca do bujania w obłokach, myśleniu o niebieskich migdałach i niebieskich ciałach. Nieniebieskich też. Intymna i otulająca dźwiękami niczym miękkim kocem. Kojąca brzmieniem nieco bardziej egzotycznym, pięknie spojonym z melorecytacją po francusku. Lepsza do słuchania w leniwe popołudnie niedzielne niż na pięć minut przed wyjściem do pracy w poniedziałek, ponieważ istnieje ryzyko, że przez zasłuchanie do owej pracy się nie dotrze. Dobra na popołudniową sjestę i do delektowania się w środku nocy.

Cóż można rzec więcej? Klasyczny chillout. Mniej konotuje z jazzem niż mógłby na to wskazywać tytuł krążka. Przez kompozycje przewijają się dźwięki saksofonu, pianina, często nad kompozycjami dominuje charakterystyczny jazzowy rytm. Jeśli już “Jazzstronomie” miałaby budzić skojarzenia z jazzem to bardziej ze stylem cool, smooth, world fusion, nu jazzem. Te gatunki są jej zdecydowanie najbliższe. Widać w niej skupienie na melodii, kurczowe trzymanie się jej w całościach kompozycji, nieodbieganie od raz obranego rytmu, który buduje zwykle dość oniryczne tło. Jeden z tytułów utworów sugeruje powiązania z bossa novą, co też nie jest wyssane z palca. Na krążek składa się dwanaście kompozycji, utrzymanych w jednolitej stylistyce i klimacie.

Nie da się napisać o krążku Jazzstronomie nic więcej, żeby nie zepsuć chwili, w której będzie można zacząć delektować się nim. Smacznego zatem.

Sandra Kmieciak


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (7 głosów, średnio: 7,29 / 10)


Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.