25.11.2008 20:57

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Late Of The Pier – “Fantasy Black Channel”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje


fantasy_black_channel.jpg Late Of The Pier – “Fantasy Black Channel”

Łatwiej by było napisać o tym, czym Late Of The Pier nie jest niż czym jest. Jest to debiut balansujący na cienkiej granicy pomiędzy niezwykłą różnorodnością gatunków muzycznych, a zwykłej artystycznej schizofrenii.

Słuchając “Fantasy Black Channel” mamy wrażenie, jakbyśmy uprawiali clubbing razem z ludźmi, którzy stworzyli ten krążek. A to wpadamy do klubu, w którym młodzież bawi się w najlepsze przy indie, a to zahaczamy o lokal gdzie wszyscy tańczą przy elektronice, w końcu trafiając do miejsca, gdzie królują klimaty dawnych dekad muzycznych. Pisząc o minionych dekadach mam na myśli na przykład Franka Zappę lub Gary’ego Numana. Ściślej rzecz biorąc, Gary’ego Numana po działce amfetaminy, biorąc pod uwagę, jak bardzo podkręcone jest tempo “Space And The Woods”.

Ale może zacznijmy od początku. “Hot Tent Blues”, gitarowe, pompatyczne intro w stylu Queen, nieoczekiwanie przechodzi w “Broken”, które z kolei mogłaby zagrać każda młodzieżowo-garażowo-taneczna kapela na Wyspach. Jednak za sprawą “The Bears Are Coming” szybko przenosimy się z Europy na Czarny Ląd. Oprócz obowiązkowej elektroniki usłyszymy w nim afrykańskie instrumenty rytmiczne. Mało? Końcówka tego utworu to m.in. szklanka występująca w roli perkusji i keyboard, brzmiący jak sample z gry Space Invaders.

Ten album to od początku do końca taneczna jazda bez trzymanki nie zostawiająca czasu na chwilę odpoczynku. Ostatecznie, najbardziej odstaje instrumentalne “VW”, które jest najmniej klubowe ze wszystkich kompozycji. Ale co z tego, skoro za chwile pojawia się “Focker”, łączące klimaty a’la wczesne Kombi (niech czytelnicy o słabszych nerwach mi wybaczą) i glam rocka. Dlatego niech was nie zwiedzie singlowe “Heartbeat”, bo to chyba najbardziej “normalna” piosenka z całego debiutu.

Termin “eklektyczna” wydaje się w stosunku do twórczości Late Of The Pier daleko idącym eufemizmem. “Fantasy Black Channel” zawiera ostatnie 40 lat muzyki rozrywkowej w pigułce i do tego, kolokwialnie mówiąc, całość całkiem nieźle trzyma się kupy. Jeśli masz ochotę na płytę z 12 potencjalnymi parkietowymi przebojami, to nie mogłeś trafić lepiej.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (22 głosów, średnio: 7,82 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.