15.03.2010 01:50

Autor: Łukasz Stasiełowicz

Lao Che i Bajzel zagrali 12 marca w Szczecinie

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: |


laoche.jpg Lao Che i Bajzel zagrali 12 marca w Szczecinie

Nie po raz pierwszy i (oby) nie ostatni Lao Che zdobyli Szczecin.

Kolejka przed wejściem, kilkadziesiąt minut po planowanym początku koncertu, to w Szczecinie widok rzadki. Estyma jaką cieszy się grupa z Płocka przekłada się na sprzedaż biletów – Dom Kultury Słowianin był wypełniony. W oczekiwaniu na poszczególne występy można było ustawić się w innej, dla wielu bardzo ponętnej, kolejce. Bar był dla niektórych największą gwiazdą wieczoru. W efekcie wieczór może posłużyć za argument popierający tezę: (lekko) podchmielona publika to najlepsza publika.

Z powodu coraz głośniejszych rozmów nie każdy usłyszał wstępującego na scenę i witającego się ze zgromadzonymi Bajzla. 30 minut energetycznego setu. Podziw wzbudza odwaga Piotra Piaseckiego, wszak występuje sam i ma wiele na głowie: śpiew, grę na gitarze oraz włączanie sampli. Interesujące riffy, “bajzel gatunkowy” sprawiły, iż więcej ludzi podeszło bliżej muzyka. Nie zanudził, a zaciekawił i jest to chyba marzenie każdego artysty supportującego. Udowodnił również, iż jego występy są bardziej przekonywające aniżeli albumy studyjne. Ponadto raczej w takim wymiarze prezentuje się najlepiej, gdyby przyszło mu grać 90 minut niekoniecznie walory zostałyby docenione. Niezrozumiały język i monotonia to aspekty, które w wypadku szczególnie ekstensywnego kontaktu z koncertową twórczością Bajzla mogą drażnić mniej wyrozumiałych słuchaczy. Z uwagi na ograniczenie czasowe, nie doszło jednak do tego i tym samym postać Piaseckiego zapadła w pamięci większości pod kategorią in plus.

Po krótkim technicznym sprawdzianie pojawił się przywitany brawami zespół Lao Che. Grupa wynagrodziła to blisko dwugodzinnym występem, podczas którego zaprezentowała ponad 20 utworów. Przeważająca część to kompozycje z najnowszego albumu formacji, aczkolwiek nie zabrakło innych. Spora ilość kawałków miała towarzystwo w “aktywnym pokazie slajdów”, który często nawiązywał do tematyki tekstów poszczególnych piosenek. Wadą takiej niespodzianki była słaba widoczność zespołu, członkowie “jaśnieli” jedynie kiedy miast slajdów używano świateł.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Pierwsze rzędy publiczności bawiły się świetnie; jeżeli nie pogo to rytmiczne klaskanie. Nie obyło się także bez dryfowania indywiduów na rękach zgromadzonych. Imponowała znajomość warstwy lirycznej z relatywnie nowej płyty, ale to głównie utwory z “Powstania warszawskiego” doczekały się masowego skandowania i ekstatycznych gestykulacji.

Publiczność poza (nie)licznymi wyjątkami nie miała dość. Odstępstwem od normy byli ci, którzy szukali na suficie zbitej przed chwilą szklanki. W przypadku niektórych wypadało mieć nadzieję, iż próbując wyjść z sali w końcu trafią w otwór.

Każdy z przybyłych miał ewidentnie swój ulubiony album, choć w kontekście koncertu preferencje często zanikają. “Prąd stały / prąd zmienny” wzbudza często pośród fanów ambiwalentne uczucia. Czy to ze względy na rezygnację z idei konceptualnego albumu, czy też śmiałe dołączanie elementów elektronicznych? Spraw to kontrowersyjna i nierozstrzygnięta. Należy jednak zaznaczyć, że zdecydowana większość nowych utworów przyzwoicie wypada na koncertach i dobrze wtapia się w klimat związany z występami Lao Che.

Żywiołowość muzyków wpływa pozytywnie także na pasywną publiczność, która przynajmniej zaczyna tupać do rytmu lub machać głową. Budzi uznanie zgranie, swoista forma rzetelności artystycznej. Frapuje także “ponadgatunkowość” zespołu, pojawili się mający odmienne preferencje muzyczne ludzie i nie przeszkadzały im eklektyzm.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Aspekty negatywne: brak. Boć czy za takie można uznać to, iż Spięty nie zapamiętał kolejności wszystkich utworów i potrzebował w pewnym momencie pomocy? A może krytycznie należy odnieść się do wypróbowywania instrumentów pomiędzy kompozycjami? Jeżeli tak, to są to zarzuty błahe. Grupa świetnie wypada “na żywo”, kto się o tym jeszcze nie przekonał, powinien nadrobić zaległości.

Kolejka, spowodowane nią opóźnienie albo tragikomiczne zachowanie niektórych jegomościów przed, w trakcie i po koncercie nie powinny psuć pozytywnych wspomnień związanych z tym wieczorem. Bajzel narobił hałasu i pozostawił uśmiech na twarzy, a Lao Che wprowadzili niepowtarzalną atmosferę. Udany “duet”, udany wieczór. Więcej takich.
Łukasz Stasiełowicz

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.