07.10.2008 19:29

Autor: fl23

Ladytron – “Velocifero”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


ladytron-velocifero.jpg Ladytron – “Velocifero”

Mam nadzieję, że każdy czytelnik uwolnijmuzykę.pl już od kilku miesięcy odlicza dni do koncertu Ladytron. W przerwach pomiędzy odliczaniem wyobraża sobie, że po koncercie przez tydzień nie będzie się ruszać i słucha ich najnowszej płyty – “Velocifero”. Na najnowszym albumie załodze z Liverpoolu towarzyszy Alessandro Cortini (mroczne Nine Inch Nails) i Vicarious Bliss (Justice).

“Velocifero” oczywiście nie jest wybitna, niczym specjalnym nie zaskakuje i chyba za bardzo nie chce tego robić. Pewnie dwie pierwsze płyty Ladytron są nawet lepsze od tej, ale to chyba w niczym nie przeszkadza? Tutaj też od pierwszej piosenki uderzają w nas zimne electro-clashowe dźwięki, mocne beaty, ładne refreny i lekki romans ze stylistyką noworomantyczną – nawet fani Depeche Mode będą szczęśliwi.

W przeciwieństwie do “Witching Hour” jest mniej mainstreamowo i bardziej różnorodnie – co wcale nie znaczy, że płyta jest mniej strawna – wręcz przeciwnie! Prawie każdy utwór jest potencjalnym kandydatem na przebój sezonu. Na przykład “Black Cat” albo “Ghosts”, albo “Predict The Day”, albo “Versus”… Bo właściwie każda piosenka ma swój charakter.

“Black Cat”, który otwiera płyta wita nas mocnymi, powolnymi uderzeniami perkusji (NIN nie lubię straszliwie, ale tutaj da się nawet tego słuchać) i zimnym anielskim wokalem Miry Arroyo śpiewającej po bułgarsku. I tak od początku do końca płyta wibruje dźwiękami syntezatorów, wyrazistą perkusją i uroczym wokalem.

Album promuje “Ghost”, które spokojnie mogłoby być napisane przez wielkich prekursorów electro lat ‘80. Zaraz później o wiele bardziej energetyczne “I’m Not Scared” – myślę, że gdyby bracia Ramones żyli w XXI wieku i tworzyli electro napisaliby tę piosenkę. “Predict The Day” chyba najmroczniejsza piosenka na tej płycie, spod perkusji i beatów słychać jak ktoś gwiżdże spokojną melodię, a temu wszystkiemu towarzyszy niezastąpiony głos Heleny Marnie. Grzechem byłoby nie wspomnieć o bardziej dyskotekowym “Deep Blue”, gdzie automat perkusyjny ściele się gęsto i “Versus” – balladzie na zakończenie tej cudownej, niczym się nie wyróżniającej płyty.

Nie wiem dlaczego “Velocifero” tak dobrze się słucha i nie wiem jak Ladytron to robi, że tylko przetwarzając to, co już wcześniej ludzie nagrali zdobywa sobie serca wszystkich – od miłośników popu przez słuchaczy elektroniki do wielbicieli industrialu. Zresztą nieważne, chodźmy na koncert albo potańczmy przed głośnikami.

Filip Lech

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (20 głosów, średnio: 7,30 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.