29.03.2011 23:44

Autor: Katarzyna Sobelga

Kyst – “Waterworks”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje, Rozkręcamy

Wykonawcy:


kyst_waterworks_320.jpg Kyst – “Waterworks”
Antena Krzyku/2011

Podróż do świata Kyst.

Panie i panowie możecie odetchnąć z ulgą, zespół Kyst nie padł ofiarą syndromu drugiej płyty! Po dobrze przyjętym przez krytykę debiutanckim krążku “Cotton Touch” przyszedł czas na następcę. Album “Waterworks” został wydany przez label Antena Krzyku.

Pisząc “dobrze przyjętej” mam na myśli finałowy bilans, ponieważ po ukazaniu się płyty “Cotton Touch” pojawiło się również kilka negatywnych opinii. Zespół najczęściej posądzany był o fałszywą poetyckość, pozowanie na kwintesencję alternatywnego brzmienia czy też po prostu zwykłą nudę. Jak przed tymi zarzutami broni się płyta “Waterworks”?

Słowo nuda w kontekście tej płyty byłoby nieporozumieniem, ponieważ oprócz spokojnych, wręcz marzycielskich ballad, do których przyzwyczaił nas zespół, takich jak na przykład otwierająca płytę “Friend Now” czy też “Water”, na płycie “Waterworks” znajdują się też bardziej dynamiczne utwory jak “Colours” czy “A Postcard”. Na pewno korzystnym rozwiązaniem było pojawienie się na płycie głosu Ludwiga Platha, który zdecydowanie urozmaica brzmienie “Waterworks”, co wyraźnie można usłyszeć w piosence “Miss The Sea”. Fałszywa poetyckość? Teksty w utworach Kyst nigdy nie odgrywały głównej roli, na pierwszym planie zawsze była i nadal jest muzyka. Jednak wsłuchując się w teksty piosenek na pewno można odnaleźć swego rodzaju poezję, na ile jest prawdziwa, nie mnie oceniać.

Czy Kyst to szczyt polskiej alternatywy? Przykro to przyznać, ale w Polsce konkurentów do tego miana nie ma zbyt wielu.  Może rzeczywiście jest ziarno prawdy w wiecznym porównywaniu zespołu Kyst do Phila Elveruma i wszelkich jego muzycznych wcieleń, jednak mimo to na polskim rynku trio z Trójmiasta nadal prezentuje oryginalne brzmienie. Dla chłopaków z Kyst to prawdopodobnie żadne wyróżnienie, bo ich ambicje sięgają  daleko poza kraj, a nawet i kontynent, co udowodnili ostatnio swoim występem w Austin na festiwalu SXSW. Nam pozostaje  jedynie bacznie śledzić ich poczynania.

Warto wspomnieć, że tak jak było w przypadku “Coton Touch” na płycie “Waterworks” gościnnie  pojawiło się kilku utalentowanych muzyków. Tym razem byli to Marcin Ciupidro z Robotobiboka, Peve Lety z Indigo Tree oraz Jakub Guzik.

Jest dopiero marzec, więc ryzykowne byłoby stwierdzenie, że “Waterworks” to najlepsza polska płyta roku. Ale jeśli po przesłuchaniu trzydziestu minut ma się ciągłą ochotę na więcej, to chyba coś w tym musi być. Płyta koniecznie do przesłuchania, chociażby dla samej piosenki “Miss The Sea”.

Katarzyna Sobelga

Uwolnij muzykę! jest patronem medialnym płyty!

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (31 głosów, średnio: 7,58 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.