13.10.2008 20:32

Autor: fl23

Kyst – “Tar EP”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


kyst-tar.jpg Kyst – “Tar EP”

Zawsze kiedy słyszę muzykę młodego polskiego zespołu mam dylemat – krytykować czy nie? Przecież oni są jeszcze młodzi, niedoświadczeni, zdążą się rozwinąć… Ale przecież w wieku 18 lat Aleksander Macedoński wygrał bitwę pod Cheroneą, a Michael Jackson debiutował w wieku pięciu lat.

Mimo wszystko tym razem zacznę od komplementów:

1. Pierwszych szesnastu znajomych na myspace. Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby młody polski zespół “alternatywny” miał tak ciekawych znajomych. Jackie-o-motherfucker, Animal Collective i Einstürzende Neubauten obok siebie? Chciałbym usłyszeć takie połączenie…

2. Nie wiem dlaczego, ale post-rock na polskiej scenie nigdy nie mógł się zadomowić. Zazwyczaj kończyło się po kilku koncertach, jednej płycie albo co gorsza zmianie estetyki. Może w końcu Kyst coś zmieni?

3. “Shining”, bo to dobrze zapowiadający się utwór: http://www.last.fm/music/Kyst/_/Shining. Przyjemnie się słucha, jest kilka ciekawych pomysłów. Najpierw mamy rytmiczny gitarowy hałas, potem wodze przejmuje perkusja i odgłosy klaskania, a dalej jeszcze z monotonnego dźwięku fujarki (elementy szamanizmu?) rodzi się powolna, dość mroczna – a raczej szarawa, świtająca ballada.

Jeśli chodzi o inne piosenki : “Tar” z niezrozumiałych stukań i trzasków wyłania się ciepła melodia, która powoli staje się coraz bardziej surowa i rytmiczna. Najciekawiej robi się w dwóch ostatnich minutach, kiedy gitara brzmi naprawdę dobrze – szkoda, że nie jest tak przez całą płytę… “Coast”, utwór, który co chwila zmienia tempo – ciekawy pomysł, wykonanie trochę irytujące. Bardzo chętnie posłuchałbym dwóch piosenek, które powstałyby z “Coast”. “Cover Up” fajna aranżacja, ale strasznie sentymentalny i ckliwy wokal wprowadza straszny marazm.

Teraz kilka wskazówek. Podążając za wykonawcami z myspace.

Jackie-o-motherfucker. Siła tego zespołu tkwi w hipnotycznym transie w który słuchacz jest wprowadzany w kilkunastominutowych utworach. Dzieją się tam rzeczy dziwne i niepowtarzalne, czasami przerażające, a czasami śmieszne. Muzycy improwizują i starają się nie powtarzać, tworzą własne muzyczne światy.

Animal Collective. Materiał na nową płytę najpierw obmyślają w swoich domach, a potem jadą w trasę koncertową. Końcowy materiał opracowują dopiero po koncertach kiedy wiedzą jak reaguje na ich utwory publika i oni sami.

Einstürzende Neubauten. Gdyby Blixa was usłyszał to chyba by się powiesił! Takie sentymentalne, smętne i romantyczne granie. Może w waszej muzyce przydałoby się trochę surowych, cynicznych dźwięków?

Powodzenia!

Filip Lech

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (43 głosów, średnio: 7,30 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.