05.12.2010 15:30

Autor: Sandra Kmieciak

Krojc – “Kid’78″

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


krojc-cover.jpg Krojc – “Kid’78″
InnerGun/2010

Wraz z końcem listopada w ręce słuchaczy trafił solowy album jednego z  muzyków Lao Che – Krojca. Jakub “Krojc” Pokorski prezentuje na nim swoje drugie muzyczne oblicze oraz zabiera nas w mentalną podróż w  przeszłość.

Rok 1978. W Atlantic City otwarto pierwsze legalne kasyno na wschodzie USA, ukazał się pierwszy komiksowy odcinek przygód Garfielda, Hiszpania przyjęła nową konstytucję, a tygrysy zostały wpisane na listę gatunków zagrożonych. W Polsce tymczasem 24 czerwca odbył się start rakiety Sojuz-30 z Mirosławem Hermaszewskim na pokładzie, natomiast 26 maja urodził się Jakub Pokorski, znany później pod pseudonimem “Krojc” gitarzysta zespołu Lao Che. Ale, ale… Wyłącznie z rolą pełnioną w Lao Che mógł być utożsamiany jedynie do 22 listopada 2010 roku, bowiem tego dnia światło dzienne ujrzał “Kid’78″ – solowy album Pokorskiego. Album, który stanowi sentymentalną podróż w przeszłość, choć nie ma na nim ani jednej rzewnej nuty.

Już same tytuły składają się na fabularyzowaną opowieść o dzieciństwie przeżytym w Polsce lat osiemdziesiątych. Podróż rozpoczynamy zimą roku 1981, następnie udajemy się z Krojcem do “Przedszkola”, “Pod blok”, na Bieg Pokoju aż wreszcie wspólnie doczekujemy końca komunizmu. Ciągłość “fabularna” zachowana jest również w warstwie muzycznej, która choć pozbawiona tekstów, jest spójna i buduje album jednolity, a nie zbiór dziewięciu niezależnych singli, przypadkowo zebranych na jednym krążku. Cofamy się zatem w czasie o ponad dwadzieścia lat i wędrujemy poprzez tamten czas odbijając się od elektronicznych dźwięków, trącających minimalizmem i dubem, uzupełnianych samplami, które karzą pamiętać, że “Kid’78″ to album konceptualny mający stanowić soundtrack do dzieciństwa jego twórcy. Stąd systematycznie powtarzane “nie chcę!” w utworze “Przedszkole” (a w końcu któż z nas chciał siedzieć w czterech ścianach przedszkolnych sal, gdy na placu zabaw za blokiem tyle się działo ciekawszych rzeczy) czy nawoływanie mamy, aby rzuciła piłkę w “Pod blokiem”. Bo chociaż lata osiemdziesiąte to już czas, gdy w prywatnych mieszkaniach zaczęły pojawiać się komputery takie jak ZX Spectrum, Commodore czy Atari, to jednak najlepsza zabawa rozgrywała się przed klatką wejściową do mieszkania i wystarczyła do niej piłka. Mimo to początek komputerowej rewolucji musiał wywrzeć na Krojcu ogromne wrażenie i na stałe wbić się w jego podświadomość oraz świadomość muzyczną, skoro ze swojej pierwszej solowej płyty uczynił niemal hołd dla niej.

Efektem tego zabiegu jest jednak to, że jak już zauważyłam na początku swojej wypowiedzi, podróż, w jaką zabiera nas Pokorski jest czysto mentalna. Bez uprzedniej wiedzy, że kawałki zebrane na płycie mają pełnić funkcję muzyki konkretnej, słuchaczowi mogłoby umknąć, że mają go one odsyłać do jakiegoś określonego czasu w historii, estetyki czy być ilustracją do prywatnej opowieści o czyimś życiu. Rytmiczne, melodyjne i stosunkowo proste w swoim brzmieniu kompozycje, sprawiają wrażenie na wskroś współczesnych, co niewątpliwie jest ich zaletą, bowiem trudniej “inspirować się” pewnym stylem czy choćby jego elementem, niż styl ten kopiować na siłę próbując go aktualizować. Elektroniczne dźwięki wychodzące spod palców Krojca są dynamiczne, oryginalne, układające się w ciekawe melodie, które nie brzmią wtórnie wobec siebie, co jest częstym grzechem albumów konceptualnych. “Kid’78″ wciąga słuchacza w swój świat już od pierwszych chwil i nie wypuszcza z niego przez kolejne 40 minut.

Niewątpliwym atutem krążka jest również to, że jest on tak odmienny od tego, czym zajmuje się Pokorski w Lao Che. Jego solowy album jest w stosunku do tego świeży i zaskakujący. Z niecierpliwością czekamy na kontynuację tego projektu, czego preludium może być zamykający krążek “Kid 8″, kawałek o brzmieniu odstającym od pozostałych ośmiu. Nie obrazimy się również, gdyby ten projekt został zamknięty w ramach “Kid’78″, a Krojc pokusił się o stworzenie nowego.

Sandra Kmieciak

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 7,60 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.