13.12.2009 01:12

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Koncert Tortoise w gdyńskim Uchu

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


tortoise-press.jpg Koncert Tortoise w gdyńskim Uchu

Zagadka. Co to jest: pochodzi z Chicago, świetnie gra na perkusji, gitarze, keyboardzie, jak i marimbie? Członek Tortoise.

Tego wieczora wszystko było jasne już przed rozpoczęciem koncertu. Nikt przecież nie wątpił, że taki zespół jak Tortoise, jeden z pionierów i propagatorów post-rocka, może dać słaby występ. Pytaniem było, jak bardzo Amerykanie zachwycą trójmiejską publiczność.

Niewdzięczna rola supportu przypadła California Stories Uncovered. Niewdzięczna, bowiem nie ważne jak znakomicie tczewianie by wypadli i tak wiadomo było, że zebrani tego wieczoru w gdyńskim Uchu czekają tylko na jeden zespół. Do klubu dotarłem dopiero na końcówkę ich występu, ale zauważyłem, że nie wzbudził on większych emocji.

Co innego Tortoise. Należą się wielkie brawa dla publiki za to, jak ciepło i żywiołowo przyjęła formację, każdy kawałek nagradzając burzą oklasków oraz okrzyków. Właśnie dzięki temu atmosfera gigu była znakomita, a zespół wyszedł na dwa bisy. Ale może wróćmy do początku, ponieważ zanim doszło do wspomnianych bisów, zespół przekopał się przez sporą część swojego studyjnego dorobku.

Jak można było się tego spodziewać, najpierw zespół zaprezentował utwory z  tegorocznego “Beacons of Ancestorship”,  m.in. “High Class Slim Came Floatin’ In” i “Minors”, a w setliście znalazły się jeszcze cztery inne utwory z tej płyty. Pominięto zaś całkowicie materiał z dwóch pierwszych albumów -  “Tortoise” i “Millions Now Living Will Never Die”.

Ekspresja Amerykanów na długo zostanie w mojej pamięci. Najspokojniejsi byli basista Doug McCombs i gitarzysta Jeff Parker – choć używanie określeń “gitarzysta” czy “basista” w przypadku Tortoise nie ma właściwie sensu. Każdy z muzyków grał na przynajmniej trzech instrumentach, a największe wrażenie robiło, kiedy John Herndon i Dan Bitney zasiadali za bębnami i w skupieniu wykonywali całą masę skomplikowanych przejść, zerkając na siebie co chwilę. Niesamowite, że McCombs odnajdywał się w tej kanonadzie, doskonale trzymając rytmikę swoją grą na basie. Niezapomniany był Johna McEntire, grając na klawiszach z nonszalancką miną.

Tego wieczoru Tortoise spełnił pokładane nadzieje – zwłaszcza podczas drugiej połowy koncertu, kiedy zespół nabrał więcej pewności siebie i mocniej się zaangażował. Z kolei publika odwzajemniła się, okazując wielki entuzjazm.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.