07.05.2009 18:27

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Koncert Let Me Introduce You To The End w Gdańsku

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


lmiyte-15.jpg Koncert Let Me Introduce You To The End w Gdańsku

Wygląda na to, że Kraków powoli staje się miejscem, gdzie coraz częściej dochodzi do fuzji polskiej muzyki z twórczością artystów napływających z całego świata.

Po Nigelu Kennedym czy New Century Classics, Let Me Introduce You To The End jest kolejnym przykładem na łączenie się zagranicznych wykonawców z przedstawicielami rodzimej sceny w celu wspólnego grania i komponowania. Jakoś tak się składa, że to właśnie Kraków stał się bazą wypadową dla wszystkich powyżej wymienionych. Nie od dziś wiadomo, że dawna stolica cieszy się ogromną popularnością wśród cudzoziemców, więc dobrze się dzieje, że z tego zachwytu wypływają też korzyści na gruncie kulturalno-twórczym.

Let Me Introduce You To The End przyjął ciekawą koncepcję realizacji swoich koncertów. W Stanach Zjednoczonych zespół gra w siedmioosobowym amerykańskim składzie, zaś u nas jest to grupa 4 osób, w tym trzech Polaków. I żeby było śmieszniej, w Trójmieście wystąpił tylko jeden z nich, w towarzystwie spajającego oba składy Ryana Socasha – lidera, wokalisty i… fotografa projektu. Formacja gra sentymentalnego i mrocznego rocka, wzbogaconego wieloma instrumentami oraz popowymi melodiami.

W gdańskim Delfinie zespół wystąpił w typowej dla tego niewielkiego miejsca, akustycznej formie. Muzycy mieli do dyspozycji tylko gitary i różne przeszkadzajki. Dodatkowym elementem uzupełniającym występ była wyświetlana prezentacja zdjęć. Fotografie, przedstawiające głównie czarno-białe ujęcia krakowskich miejsc, były dobrym, budującym klimat pomysłem. Jednakże zawiodła najważniejsza część układanki, czyli sama muzyka.

Jeśli chodzi o wykonywanie kompozycji, to odbyło się one bez zarzutów od strony instrumentalnej. Melodie grane na gitarach akustycznych były ciekawe i miłe dla ucha, urozmaicane przez wspomniane przeszkadzajki. Wszystko to jednak na niewiele się zdało, ponieważ Ryan Socash zawiódł wokalnie, śpiewając momentami po prostu nieczysto. Lider nie zdołał unieść swoich piosenek w takich aranżacjach, zabrakło mocy i charyzmy. Chciałbym wierzyć, że była to tymczasowa niedyspozycja, bowiem w nagraniach studyjnych jego śpiew brzmi zdecydowanie lepiej… Ryan Socash nadmienił, że ich piosenki grane w pełnym składzie brzmią inaczej. Dobrze by było, żeby to “inaczej” oznaczało w tym wypadku lepiej.

Krzysztof Kowalczyk

Zdjęcia z koncertu w Kafe Delfin autorstwa Katarzyny Turskiej:

  lmiyte-8.jpg

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.