02.11.2009 21:42

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Koncert Homosapiens w gdańskim Żaku

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: |


homosapiens.jpg Koncert Homosapiens w gdańskim Żaku

Po sześciu latach Homosapiens przypomniało młodszym i starszym, dlaczego na początku dekady było o nich tyle szumu.

Ja, z racji na ilość wiosen na koncie, znałem koncerty Homosapiens tylko z opowieści. Słyszałem o nich bardzo wiele pochlebnych opinii, łącznie z mówiącymi, że to najlepszy polski zespół gitarowy powstały na przełomie wieków, a wykonania sceniczne “Ricardo” zostały wręcz owiane legendą. W końcu mogłem się przekonać na własnej skórze jak jest naprawdę.

Na samym początku były członek zespołu, Jacek Kulesza, zaserwował publiczności dobrze już znane piosenki, takie jak “Friend”, “Scream” czy “Kochaj”. Jak zawsze, muzyk wciągnął publikę do wspólnej zabawy, np. namawiając ludzi do pstrykania językami. Tradycyjnie też uraczył zgromadzonych jakąś dziwną ni to opowieścią, ni to przemyśleniem, która tym razem dotyczyła zaskakującego odkrycia. Kulesza bowiem, oglądając mecz piłki nożnej, zauważył, że kiedy zawodnik kopnie piłkę… to ona poleci.

Kiedy po występie Kuleszy tłum w gdańskim Żaku gwałtownie zgęstniał, doskonale było widać jak dużym zainteresowaniem cieszy się powrót trójmiejskiej formacji. Wydawało mi się, że wiek większości osób oscylował w granicy 30 lat, więc sentymenty z dawnych lat zrobiły swoje. Z oryginalnego składu pozostały jedynie dwie osoby, Grzegorz Guziński i Patryk Stawiński, ale za to są to dwaj z trzech z tzw. ojców założycieli. Trzeci, czyli Jacek Kulesza, pojawił się na scenie gościnnie w dwóch kawałkach: “Elephant” i “Observing The Hell”. W tym drugim gitara nawaliła mu akurat w trakcie solówki, ale zespół po skończonym kawałku pozwolił na doprowadzonym już do porządku sprzęcie odegrać zaległą solówkę. Zaiste, ciekawe rozwiązanie.

Najważniejsze, że nie zabrakło energii. Guzika rozpierało i często porzucał swoje stanowisko przy keyboardzie, aby poszaleć na scenie. Podczas kulminacyjnego punktu koncertu, czyli wykonania osławionego numeru, znalazło się wiele gardeł chętnych wykrzyczeć “You look like Ricardo!”. Zespół zaprezentował także 4 nowe utwory, skomponowane przez Stawińskiego. Wyraźnie czuć było wpływ klimatów, jakie na gitarzystę wywołała gra w Loco Star, bowiem nowe kompozycje nosiły silne piętno elektroniki. Sam koncert zamknęło znakomite “The Wheel”.

Oczywiście, jak zawsze przy okazji takich reaktywacji pojawiły się opinie, że to wszystko jest robione tylko i wyłącznie dla dodatkowych zer na koncie. Jeśli wszystkie reaktywacje dla kasy mają nieść ze sobą tyle radości ze wspólnego grania, to jestem za tym, by następowały one znacznie częściej. Bardzo się cieszę, że mogłem zobaczyć Homosapiens na scenie – jeśli dzisiaj ich muzyka i profesjonalizm robi tak duże wrażenie, to na początku dekady tym bardziej musieli zaskakiwać na tle innych reprezentantów polskiego podwórka. Cóż, pozostaje czekać na trzecią płytę i eleganckie reedycje “The Wheel” i “Big Frank”.

Krzysztof Kowalczyk

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.