08.12.2010 13:59

Autor: Michał Baniowski

Koncepcja przestrzeni – wywiad z Subheim

Kategorie: Wywiady

Wykonawcy: |


subheim2.jpg Koncepcja przestrzeni – wywiad z Subheim

W związku z III edycją Festiwalu Ambientalnego, organizator (Wrocławski Klub Formaty) pośredniczył w przeprowadzeniu internetowego wywiadu z gwiazdą wydarzenia, Subheim. Artysta odpowiedzi odesłał szybko, co, jak przeczytacie poniżej, nie znaczyło, że się do nich nie przyłożył.

UwolnijMuzykę!: Czym jest dom?

Subheim: Dom jest tam, gdzie czujesz się bezpieczny i wolny. W dzisiejszych czasach jest czymś na kształt utopii. Przypuszczam, że mamy w zwyczaju identyfikować go z pojęciem czterech ścian, do których wracamy na koniec dnia.

UwolnijMuzykę!: Czy gdzieś istnieje Twój?

Subheim: Moja rodzina jest w Atenach i mam stamtąd bardzo wiele pięknych wspomnień. Z miejsca, w którym dorastałem. Jednakże wyspy, na których spędziłem ostatnie siedem lat mojego życia są dla mnie bardziej jak dom. Magiczne miejsce, do którego zawsze będę wracał. Powietrze, morze, krajobrazy
i kolory są zachwycające. Chociaż tytuł płyty (“No Land Called Home” – przyp. mb.) nie pozostawia wiele miejsca na głoszenie idei domu samej w sobie, to osobiście to pojęcie kojarzę z miejscem, w którym moja dziewczyna i ja możemy być szczęśliwi.

UwolnijMuzykę!: Jak opisałbyś swój nowy album “No Land Called Home”?

Subheim: Jest to nowy rozdział dla mnie. Osobista inkwizycja i nowa droga eksperymentowania z muzyką wraz ze wszystkimi sukcesami i porażkami, które były z nimi związane. Przede wszystkim jest to też znaczące ujście moich emocji i myśli związanych z globalnymi faktami infiltracji naszego życia
i ingerencji w naszą wolność poprzez kłamstwa, sprzeczności i depresję. Powiedziałbym, że jest to podróż dookoła świata. Długa wycieczka przez smutne, odległe i samotne miejsca, które zapożyczają elementy z innych kultur i rodowodów, by potem zestawić je ze sobą w sensowny sposób. Myślę
w tej chwili o pustyni, samotności, okrutnych skutkach wojny, niewolnictwie, niehumanitarnych taktykach i poczuciu nieszczęścia.

UwolnijMuzykę!: “Druga płyta Subheim jest teatrem przemian i ponownego umiejscowienia.” – co to dokładnie znaczy? Jakie są największe różnice pomiędzy “No Land Called Home” i “Approach” (poprzednia płyta Subheim)?

Subheim: Przemiany w odniesieniu do palety zmian i dźwiękowych pejzaży zaprezentowanych na albumie. Ponowne umiejscowienia najprawdopodobniej mają związek z tym wszystkim, co rozumiem przez nowy rozdział dla Subheim, a także z naszą niedawną przeprowadzką do Londynu, która również jest jego częścią. “Approach” był bardziej jazdą bez trzymanki niż konkretnym albumem. Wcześniej pozwoliłem muzyce, aby poniosła mnie swoim flow, pozostawiając mi niewielką rolę kontrolowania jej prędkości, czy kierunku. Głównie ze względu na brak wiedzy zarówno technicznej jak i tej na temat aspektów komponowania. Jestem zadowolony z tego jak wyszła i niczego nie żałuję, ale traktuję ją jako bardziej zrelaksowaną i abstrakcyjną formę ekspresji.

Zmieniam się, jako osoba, więc moje komponowanie zależy bieżącego nastroju i stanu umysłu. Na “No Land Called Home” starałem się być bardziej skupiony na uchwyceniu moich emocji. Dzięki temu mogłem widzieć w muzyce więcej siebie. Czyli właśnie to, co chcę robić z każdym produkowanym utworem. Nie sugeruję, że ta płyta jest lepsza od poprzedniej. Jest bardziej złożona. Trudniejsza do stworzenia i scalenia. Wielu ludzi odbiera ją bardzo różnie. Z pewnością ma ona swoje błędy, lecz bez próbowania nie da się uczyć.

UwolnijMuzykę!: Jaką osobą jesteś teraz, a jaką byłeś podczas nagrywania “Approach”?

Subheim: Nie tak wiele czasu minęło od tamtej pory. Jednak wydaje mi się, że jestem nieco bardziej świadom rzeczy związanych z muzyką. Nauczyłem się jak przekształcać moje pomysły w taki materiał dźwiękowy, który podobałby się nie tylko mnie, ale i innym ludziom. Wolno się uczę. Wciąż jest wiele rzeczy do odkrycia i nawet większa ilość czasu poświęcona na to nie pozwoli dokładnie użytkować nimi. Ze smutkiem stwierdzam, że bardziej martwi mnie przyszłość niż to, co było kiedyś. Nie tylko jeśli chodzi o muzykę. Generalnie.

UwolnijMuzykę!: Muzyka z pewnością ma na ciebie ogromny wpływ. Jak ogromny?

Subheim: Kolosalny! Wychowujemy się z dźwiękiem od pierwszych momentów w łonie matki. Nasz słuch jest prawdopodobnie jedynym zmysłem, którego nie możemy ochronić przed ciągłym użytkowaniem. Tak przy okazji, jestem zafascynowany melodią. Dźwięki i atmosfera potrafią mieszać się ze sobą tak, by stworzyć nowe, bezprecedensowe fragmenty muzyki. Często przyłapuję się na tym, że zostaję rozproszony, bądź to, przez muzyczną produkcję, bądź to, przez audiowizualną pracę, tak bardzo, by stracić ogólne znaczenie całości. Być może brzmi to dziwnie, ale, jeśli miałbym wybrać między wizją a fonią, wierzę, że wybrałbym to drugie. Idea bezdźwięcznego świata przeraża mnie bardziej niż cokolwiek innego.

UwolnijMuzykę!: Twoja muzyka posiada wiele przestrzeni. Co ona znaczy dla Ciebie?

Subheim: Bardzo podoba mi się koncepcja przestrzeni. W szczególności tej szerokiej, nośnej przestrzeni, w której wszystko brzmi stosunkowo mokro i ruchomo. Dla moich uszu ostre brzmienie i sucha muzyka są zimniejsze w odbiorze w porównaniu z dźwiękami, które wydają się być nagrane w komnacie albo ogromnej hali. Zawsze staram się odtworzyć poczucie płynności w moich miksach. Wierzę, że dodaje ono tej emocjonalnej strony moim kompozycjom. Aczkolwiek próbuję je wytwarzać na różne sposoby, w różnych przestrzeniach o różnej wielkości, tonach i odbiciu dźwięku. Wrażenie przebywania na rozległym terenie nadaje realizmu i teraźniejszości.

UwolnijMuzykę!: Czy uważasz, że przestrzeń w muzyce może mieć jakiekolwiek ograniczenia?

Subheim: Technicznie rzecz biorąc, tak. Ograniczeniami są sprzęt, urządzenia komputerowe, głośniki i całe cyfrowe otoczenie, w którym tworzymy muzykę i, w którym muzyki słuchamy. W odniesieniu do przestrzeni emocjonalnej, wierzę, że tu ograniczeń nie ma. W zależności od tego jak dobrze i czy wystarczająco pewna przestrzeń jest reprezentowana. Czynnik emocjonalny determinuje przecież typ słuchacza przeznaczony dla danego gatunku muzycznego. Głębokie doświadczenia, pełne uczucia i zero psychologicznych granic. Ludzki umysł jest tak potężny, że pozwala na odtworzenie czegoś w znacznie większej skali niż ma to miejsce obecnie.

UwolnijMuzykę!: A co z ludzkimi ograniczeniami? Ograniczeniami ludzkiej wyobraźni?

Subheim: Tak, granice istnieją również tutaj. Przy tak otwartym umyśle, jak tylko otwarty być może, jest praktycznie niemożliwe by nie zapożyczyć elementów muzyki, którą usłyszał albo, która miała na niego wpływ w dzieciństwie. Nawet twórcy kamieni milowych tacy jak Igo Strawiński stworzyli powtórki innych słynnych kompozycji w swoich własnych. Poza tym przykładem, ograniczenia pojawiają się natychmiastowo w zależności od gatunku muzycznego, który kompozytor preferuje. Zatem, bez stawiania siebie wobec nowych, niekonwencjonalnych i niespotykanych form muzyki, łatwo jest wpaść w pułapkę limitów i artystycznych granic. Wreszcie, wysoki poziom wiedzy o teorii muzyki może prowadzić do bycia ograniczonym do konkretnych form i struktur podczas gdy przeciwna postawa pozwoli tworzyć rzeczy bardzo powoli i w rezultacie do prób wypełnienia braku tej wiedzy głębszym skupieniem na kreowaniu muzyki opartej na komputerze. Ta druga jest mi zdecydowanie bliższa. Koniec końców, wszystko zależy od tego jak bardzo otwarty na nowe wyzwania i eksperymenty jest artysta. Niezależnie od tego jak bolesne doznania może to za sobą nieść.

UwolnijMuzykę!: Jaka jest największa trudność w byciu muzykiem?

Subheim: Fakt, że niektóre części zawodzą i nie pozwalają przekazać tego, co artysta chciał, mimo że spędził nad ich kompozycją i sfinalizowaniem ich mnóstwo czasu. Taka sytuacja może być frustrująca przez co jest w stanie zatrzymać proces kreatywności na długi czas. Niestety, jest to coś, co przydarza mi się bardzo często.

UwolnijMuzykę!: W takim razie, istnieją w nim jakieś dobre strony?

Subheim: Tak, wiele. Dla mnie najważniejsze jest to, że bycie nim może stać się doskonałym ujściem dla negatywnych emocji i depresyjnych myśli, które przeszywają nasz umysł. Dla mnie tworzenie muzyki jest jak basen, w którym możemy obmyć się ze znacznej części tego, co w nas brzydkie. Muzyka może być jedną z dróg do mniejszej przemocy, większej pasji, wreszcie, do miłości.

UwolnijMuzykę!:Odkrywanie też jest jedną z nich?

Subheim: Absolutnie.

UwolnijMuzykę!: Jakie zatem wpływy pojawiły się w Twojej twórczości ostatnio?

Subheim: Fakt, że byłem znacząco dotknięty zamieszkami w moim kraju prawie trzy lata temu, których spust doprowadził do pogorszenia warunków życia w Grecji. Wzięcie tamtych czasów pod rozwagę i naświetlenie ich na większym płótnie, jakim jest świat pełen tyranii, w którym jesteśmy uwypukleni i uczymy się akceptować ją jako coś naturalnego, były głównym czynnikiem dla powstania “No Land Called Home”. To jest właśnie powód, dla którego jest tak duży melanż pomiędzy różnymi elementami, które pochodzą z różnych krajów i nacji. Zostały one użyte do dostarczenia słuchaczowi wycieczki dookoła świata w najbardziej żałobne aspekty współczesnej cywilizacji. Oprócz tego moje skłonności do innych, nie elektronicznych gatunków, takich jak post rock, new jazz, muzyka akustyczna i orkiestralna, są bardziej oczywiste.

UwolnijMuzykę!: Który z nich jest najważniejszy?

Subheim: Najprawdopodobniej, wzorce środkowo-wschodnie. Dominują w większości utworów oraz w liniach wokalnych Katji. To dlatego, że na tych terenach jest tak dużo bólu i cierpienia. Stąd wrażenie potrzeby intensywniejszego podążania tym kierunkiem na płycie. Ten wpływ widoczny był już na “Approach”, ale pojawia się częściej dopiero teraz. Jeśli mam być szczery, to nie zwykły zbieg okoliczności. Jestem estetycznie zafascynowany ciemniejszą, etniczną, żałobną muzyką, która prezentuje silny związek z krajami środkowo-wschodnimi.

UwolnijMuzykę!: Jak zatem zapatrujesz się na odkrywanie świata? Jakie są Twoje oczekiwania w związku z wizytą we Wrocławiu?

Subheim: Katja i ja uwielbiamy podróżowanie, więc każdy kolejny występ jest okazją do zobaczenia nowego miejsca, poznania jego historii i poznania ludzi o odmiennej kulturze i mentalności. To zawsze jest fascynujące. Na koncert we Wrocławiu czekamy w szczególności. Będzie to nasza pierwsza wizyta w Polsce. Wielu zaznacza, że widownia w Waszym kraju jest niezwykle ciepła i gościnna.

pytania zadał: Michał Baniowski
fot.: materiały prasowe




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.