21.01.2010 02:38

Autor: Sandra Kmieciak

“Miśkiewicz / Majewski play Komeda” – relacja z koncertu

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | |


play-komeda-01.jpg “Miśkiewicz / Majewski play Komeda” – relacja z koncertu

Koncert “Miśkiewicz / Majewski play Komeda”, który odbył się 19 stycznia w łódzkiej Filharmonii im. Artura Rubinsteina, nie wiedzieć czemu, we wszystkich materiałach prasowych oraz w repertuarze określony został mianem “karnawałowy”.

Muzyka Komedy, nawet w nowych aranżacjach kwintetu pod szyldem Henryka Miśkiewicza i Roberta Majewskiego, karnawałowa w powszechnym tego słowa znaczeniu nie jest. Nie da się jednak ukryć, że tego wieczoru odrobina szaleństwa i jazzowej swobody wdarła się w mury szacownej instytucji.

Choć i słowo szaleństwo użyte jest tu na wyrost, na projekt Miśkiewicz / Majewski play Komeda złożyło się siedem kompozycji wybitnego jazzmana, mocno przearanżowane ale zachowujące charakter i klimat oryginałów. Wybitnie niekarnawałowo wybrzmiała druga część koncertu którą tworzyły utwory: “Repetition”, “Night-time, day-time requiem” oraz “Po katastrofie”. Sami muzycy przyznali, że nie są to utwory do tańca, choć Henryk Miśkiewicz z przymrużeniem oka uznał, że właściwie tańczyć można do wszystkiego. Można, jednak tańczenie przy requiem brzmi jak wyjątkowo mroczny i ponury dowcip, podobnie jak pląsy przy “Po katastrofie”, szczególnie mając w pamięci dość tragiczną i niespodziewaną śmierć Komedy.

play-komeda-03.jpg
Cztery pierwsze kompozycje to: “Ballad for Bernt”, “Szara Kolęda” oraz dwa utwory, które stanowiły soundtrack spektaklu teatralnego “Śniadanie u Tiffany’ego” w reżyserii Jana Biczyckiego z 1965 roku. Muzycy dali w nich misterny popis swoich umiejętności, zarówno wykazując się w grze zespołowej jak i indywidualnie. Saksofon, trąbka, fortepian (czasami zbyt zagłuszany przez inne instrumenty), kontrabas i perkusja bądź grzecznie koegzystowały ze sobą niewinnie dialogując, bądź przepychały się próbując pojedynczo dowieść swojej wyższości. Na szczęście, najwyraźniej mając w pamięci dramatyczną śmierć swojego twórcy (Komeda będąc w 1968 roku w Los Angeles spotkał się ze swoim przyjacielem Markiem Hłasko i w wyniku przyjacielskiej przepychanki przewrócił się, uderzył w głowę co wywołała krwiaka mózgu a następnie przewieziony do Polski zmarł), gdy tylko jeden z instrumentów chciał wieść prym nad innymi – te grzecznie wycofywały się, dając mu pole do popisu. Popisów zdecydowanie nie brakowało, wszystkie w mistrzowskim wykonaniu. Miśkiewicz / Majewski play Komeda to z pewnością jedno z najciekawszych jazzowych wydarzeń tego karnawału w Łodzi, mimo iż klimatem mocno niekarnawałowe.

Sandra Kmieciak

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.