26.01.2010 22:06

Autor: marcwandas

K’Naan – “Troubadour”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


knaantroubadour.jpg K’Naan – “Troubadour”
A&M/2009

Wiele razy słyszeliśmy już podobne teksty. Wiele razy raperzy przekonywali nas, że walczą o swoje ulice. Wiele razy próbowali nam powiedzieć, że nie wiemy nic o życiu na nich. Tym razem jest podobnie, ale jednocześnie zupełnie inaczej.

“Mój kraj. W tej chwili najcięższe miejsce do życia na świecie.” Ten wers wyjaśnia wszystko. K’Naan to nie kolejny potomek emigrantów z niejasną przeszłością, który swoim rapem próbuje nas przekonać, jak to hardkorowo wychować się w getcie. Z tym że teraz nie można mieć najmniejszych wątpliwości co do prawdziwości jego wynurzeń. Tam getto jest wszędzie.

Trochę wikipediologii… Somalia, bo chodzi właśnie o ten afrykański  kraj, to w tej chwili według organizacji międzynarodowej absolutnie najgorsze miejsce do życia na ziemi. Właściwy brak administracji publicznej, nieustanna wojna domowa, walki w co większych miastach, głód w wielu regionach kraju. Nie brzmi najlepiej? A w takich warunkach wychował się Kanaan Warsame, nasz dzisiejszy bohater.

Jak zatem stało się, że żyje, ma się całkiem nieźle i jeszcze do tego rapuje? Zawdzięczamy to jego ojcu, który dostał się do Ameryki i jako taksówkarz zarabiał na utrzymanie chłopca w Somalii, do tego czasem przesyłając jakąś płytę. Kiedy w rodzimych stronach już nie dało się wytrzymać, K’Naan z matką szczęśliwie dostali amerykańskie wizy. Cholernie szczęśliwie, bo personel ambasady już się zwijał. Okazało się, że był to ostatni dzień działania tej instytucji.

I właściwie  tyle by było tej recenzji – wszystko to mamy na płycie. Żal z powodu utraty domu. Realistyczne opisy wyglądu somalijskich ulic i ich codziennego życia. Teksty poruszają i – co ważniejsze – często wzruszają do żywego. “Nie oczekuję od ciebie, byś czuł mój ból.” “Tutaj nie uczą nas żadnego ABC, wszystko, co możemy zrobić, to walczyć o ulice.” I tak dalej.

Ale z drugiej strony – wszystko potraktowane ze swego rodzaju dystansem. Rytmy są skoczne, przesiąknięte z jednej strony afrykańskim klimatem, z drugiej jednak często nawiązujące do tych jamajskich, podkłady niezwykle żywe, z czasem również dynamiczny rock czy ostra elektronika. Do tego lirycznie zdarza się K’Naanowi tchnąć w nas optymizm. Wspomnieć 4 minuty 56 sekund rapowania o Western Union. Do tego gdzieś pod tym wszystkim jest trochę nadziei – “Jestem marzycielem. Zresztą nie ja jeden.” Bo mimo wszystko nawet w najbiedniejszym kraju, w najbardziej podłych warunkach, żyją normalni ludzie – mający często te same nadzieje i oczekiwania od życia, co my, tutaj, w obrzydliwie bogatej Europie. Dobra zabawa, spokój, własny kąt – chociażby to.

Somalijski Fisz? Myślę, że porównanie całkiem trafne. Owszem, problemy zupełnie inne, ale potraktowane w podobny sposób. Afryka się przed nami otwiera – mam nadzieję, że muzyka będzie kluczem do poznania tych ludzi i zwrócenia uwagi na ich problemy. Na mnie działa lepiej niż najbardziej płomienne przemówienia polityków.

Marcel Wandas

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (9 głosów, średnio: 8,00 / 10)


Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.