07.10.2008 01:36

Autor: sendar

Kings of Leon – “Only By The Night”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


kof-only-by-the-night.jpg Zawód.

Kings of Leon to rockowy kwartet z Tennessee, a “Only By The Night” to ich czwarty album. Wcześniejsze uznawane były za rewolucyjne (cóż, krytycy potrafią czasem troszkę przesadzić…), dlatego też oczekiwania przed przesłuchaniem tegorocznego miałem spore. Na dodatek na amerykańskich czy brytyjskich serwisach można było poczytać, że nadchodzi kolejny rewolucyjny krążek, że to będzie album 2008 roku! Bzdura!

Bardzo lubię muzykę rockową. Rock zawsze jest pełen energii i emocji, nieważne czy to ballada, czy ostrzejszy utwór. I właśnie energię i emocje chciałem na tym albumie usłyszeć. W końcu chłopaki na poprzednich albumach udowodnili, że grać potrafią. I może dlatego, że miałem jakieś oczekiwania tak się zawiodłem.

Album otwiera utwór “Closer”. I jest coraz bliżej do katastrofy. Spokojne gitarowe granie, delikatna perkusja, zapętlone sekwencje melodii i męczący (jednostajny i monotonny – Caleb nie pokazuje nawet połowy potencjału) wokal. Każdy (no prawie każdy, ale o tym niżej) utwór tak samo można scharakteryzować. Jest po prostu nudno, nic się nie dzieje. I nawet solidność kompozycji (pokornie muszę to przyznać) nie jest w stanie pomóc słuchaczowi uciec od znużenia. Bo wszystko brzmi wtórnie: to taki Springsteen w sosie indie rock.

No to może teksty chociaż dobre? Nie bardzo. W wywiadach chłopcy zapowiedzieli polityczne zaangażowanie, do którego ponoć dojrzeli. Czyżby? Bo na tym albumie tego nie ma. Zdecydowana większość warstwy tekstowej, to (surprise!) miłość. I nie mam nic przeciwko, gdyby to tak płytko i… amerykańsko nie zostało podane.

“Crawl”. Wyjątek, jedyna piosenka z albumu, którą z przyjemnością jeszcze raz usłyszę. Wybija sie brzmieniem ponad cały krążek, i choć nie jest genialna, czy nawet świetna, to jest dobra. Inna. Mógłbym wyróżnić jeszcze “Sex On Fire” (posłuchaj) i nawet to właśnie robię, lecz do końca nie wiem dlaczego – przyjemny utwór, który wpada do ucha i gdzieś tam w głowie zostaje, ale rewelacji nie ma.

Wyjątek potwierdza regułę, więc, generalnie: odradzam. Nie jest źle, broń Boże dobrze – jest nijako.

Marcin Szczepanek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (53 głosów, średnio: 7,92 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.