12.02.2010 12:20

Autor: Franc

Kings of Convenience – “Declaration of Dependence”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


kings-of-convenience-declaration-of-dependence.jpg Kings of Convenience – “Declaration of Dependence”
Astralwerks/2009

Skandynawska scena muzyczna zdominowana jest w znacznej mierze przez dwa gatunki: metal, kwitnący w wielu odmianach, oraz dźwięki z pogranicza elektroniki i eksperymentu. Kings of Convenience wyróżniają się na tym tle dość wyraźnie. Nie posiadają ani siły przebicia metalu, ani odkrywczych aspiracji eksperymentu. Dysponują natomiast ciepłymi, łagodnymi aranżacjami i pewną rzadko spotykaną formą autentyczności, dzięki której słucha się ich z prawdziwą przyjemnością.

Norweski duet nie zasłynął wyjątkowymi kompozycjami ani spektakularną karierą. Wydają albumy według sprawdzonej receptury: dwa-trzy utwory wpadające w ucho, reszta na poziomie. W sumie nie prezentują nic szczególnego i na pierwszy rzut oka (albo ucha) stanowią wzorcowy przykład głównonurtowego zapychacza czasu antenowego. Nic bardziej mylnego. Kings of Convenience po prostu niewiele sobie robią z komercyjnej kariery. Wyłącza to ich z przykrych obowiązków tworzenia wedle norm stosowanych dla szerokiej publiczności, a jednocześnie zapewnia wytrwałemu poszukiwaczowi muzyki chwilę radości, gdy można odkryć zespół spoza list przebojów. Ich albumy nie wyróżniają się oryginalnością kompozycji ani aranżacji, są jednak łatwe w odbiorze nawet po męczącym dniu, kiedy na eksperymenty możemy już nie mieć ochoty.

Wydany w 2009 roku album “Declaration of Dependence” trzyma się wypracowanej przez Kingsów metody. “Mrs Cold” i “Boat Behind” są subtelnie roztańczone, przyjemnie kołyszą rytmem i na długo zapadają w ucho. “Renegade” – trochę nostalgiczny podobnie jak “Power Of Not Knowing”. Całość, utrzymana w lekko niedbałej konwencji, przywodzi na myśl zabawę ze słuchaczem, której celem jest przyjemność – zarówno z tworzenia, jak i odbioru muzyki.

Moment na słuchanie Kings of Convenience jest znakomity. Hawajskie ciepło w środku polskiej zimy przyda się każdemu. Od strony artystycznej warto mieć ich na półce chociażby po to, aby czasem móc odpocząć od przeróżnych skomplikowanych kompozycji i awangardy. Nowy album, tak jak poprzednie wydawnictwa norweskiego duetu, nie jest kamieniem milowym muzyki światowej. Ale też nikt tego nie oczekiwał. Dostajemy pięknie przygotowane, trochę osobiste granie z ogromną dawką ciepła. Nie byle jakiego zresztą, bo “Declaration of Dependence” nagrywane było na Hawajach.

Franciszek Szczepaniak

Zobacz więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (9 głosów, średnio: 7,33 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.