24.05.2010 22:53

Autor: mss

Kim Nowak – “Kim Nowak”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


kim-nowak.jpg Kim Nowak – “Kim Nowak”
Universal/2010

Z zamiarem nagrania rockowej, czysto gitarowej płyty Fisz i Emade nosili się ponoć już od dawna. Bywalcy koncertów Tworzywa Sztucznego mogli otrzymać namiastkę takiego grania zwłaszcza od czasu, gdy do składu dołączył gitarzysta Michał Sobolewski.

W końcu pomysł udało się realizować: w klasycznym, trzyosobowym składzie i z tradycyjnym instrumentarium (gitara, bas, perkusja) pod szyldem Kim Nowak powstała płyta w stylu, w jakim bracia Waglewscy jeszcze nie nagrywali. Co jak co, ale garażowy rock nie znajdował się ostatnio na liście ich największych zainteresowań.

Dla interesujących się twórczością Fisza i Emade nie będzie specjalnym zaskoczeniem fakt o ich metalowo-punkowych korzeniach – w latach 90. ubiegłego wieku w takim właśnie stylu brzmiały ich pierwsze projekty, w których Fisz grał na basie, a Emade na bębnach. Podczas lektury niektórych wywiadów można było odnieść wrażenie, że wspominają te czasy z rozbawieniem i lekką ironią, ale – jak się okazało – granie takie siedziało w nich głębiej. Dzięki spotkaniu Michała Sobolewskiego nagranie rockowej płyty stało się wreszcie możliwe.

Kim Nowak brzmi bardzo oldskulowo – na świecie taka retro stylistyka jest obecnie na topie, lecz w Polsce jeszcze się nie przyjęła. Płyta nagrana została w 100% na żywo, na analogowym sprzęcie, bez żadnych studyjnych fajerwerków ani cyfrowej postprodukcji. Dzięki temu brzmienie jest maksymalnie autentyczne, surowe i lekko przybrudzone. Wyrazy uznania należą się zwłaszcza Michałowi Sobolewskiemu, którego gitara brzmi bardzo stylowo – na pewno czuć tu echa klasyków typu Jimi Hendrix czy Black Sabbath, ale i alternatywnego rocka w stylu Sonic Youth, Fugazi, momentami nawet (“Rekin”) wygrywa połamańce niczym The Jesus Lizard. Z “nowszych” zespołów na pewno przypomina to The White Stripes, Queens of The Stone Age, The Black Keys czy The Dead Weather. I te właśnie inspiracje, mniej lub bardziej świadome naśladownictwo, psują trochę odbiór debiutu Kim Nowak. Technicznie i produkcyjnie trudno tej płycie cokolwiek zarzucić, ale w kwestii oryginalności trudno się tu doszukać jakichś prawdziwych przebłysków geniuszu, które sprawiłyby, że będzie się do nowego albumu Waglewskich wracać za kilka lat. Najlepiej prezentują się tu te szybsze, żwawsze utwory, takie jak otwierający “King Kong”, przyśpieszający w połowie “Rekin” czy uzupełniany ciepłym, analogowym klawiszem “AAA!”. Atutem są tu również na pewno teksty – niegłupie, zgrabnie napisane i w całości zaśpiewane po polsku. Fisz po raz kolejny udowodnił, że jest utalentowanym tekściarzem, któremu pisanie przychodzi naturalnie, niewymuszenie.

Debiut Kim Nowak pozostawia pewien niedosyt, ale Fisz i Emade twierdzą, że nie będzie to jednorazowy projekt, a regularny zespół. Jeśli na następnych nagraniach dostaniemy więcej oryginalnego grania, a mniej oklepanych patentów, to może być naprawdę ciekawie. Trzymam za nich kciuki.

Michał Karpowicz

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (24 głosów, średnio: 7,42 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.