30.08.2010 14:17

Autor: Magdalena Walczak

Kilo-gram duszy Natalii Przybysz

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | |


natu7.jpg Kilo-gram duszy Natalii Przybysz

Czyli o koncercie Natu na festiwalu ArtPark.

“Samo już SŁUCHANIE tego powoduje serca trzepot” – nucę po warszawskim koncercie Natalii Przybysz na festiwalu ArtPark, zmieniając tym samym słowa piosenki, którą artystka wyraża miłość do ŚPIEWANIA. Natu-ralny soul, wydawać by się mogło, już ukształtowany i w języku angielskim, zmienia się. Natu z małpki, powracającej do muzycznych korzeni, staje się twórcą soulu magicznego. Magicznego, bo wyjętego niczym z “Baśni tysiąca i jednej nocy”. Dlatego i koncert wprawił mnie w zaskoczenie. Pozytywne Natu-ralnie.

21 sierpnia, po godz. 20.00, na scenie zabrzmiało “intro”. Dźwięki i słowa przypominające kołysankę rozpoczęły występ. Wcześniej można było usłyszeć zespół Triodeon,w którym grają m.in. rodzice Natu. Grupa wykonała piosenki Hanki Ordonówny i Edith Piaf. Zachwycona energią Anny Przybysz, pięknem miejsca i ludźmi śpiewającymi razem “Miłość ci wszystko wybaczy” czekałam na Natalię. Piosenkarka weszła kilka minut po czasie z Enveem, niezmienną resztą zespołu i gościnnie występującymi muzykami, m.in. Joanną Dudą. “Gram duszy” – zapowiedziała Natu i zaśpiewała po polsku.

Właśnie tego śpiewania po polsku trochę się obawiałam. Siostra Przybysz, nagrywając “Maupka comes home”,
stworzyła płytę światową, a wraz z nią określony styl, trendy i własny kawałek neo-soulu. Wszystko to teraz miało zmienić język wyrazu, przetransformować się w inne słowa. Ale Natalia znowu umieściła w tych słowach własny “gram duszy” i nadała im baśniowy charakter. Piosenki w języku polskim, w które wplecione zostały kawałki z poprzedniego krążka, pasowały do wieczoru, ciemnego nieba, kołysanek i magii . Rozbrzmiały m.in. “Ocean” i “Gwiazdy”. Wokalistka śpiewała o tym jak kocha muzykę. O trzepocie serca na jej dźwięk. O słowach, które wtedy idą w powietrze. O produkowaniu miłości w piosenkach, kąpielach w błocie i cofaniu czasu. Wszystko to przypominało wyznanie. Od Natalii dla muzyki. Od muzyki dla fanów. A gdy piosenkarka zapowiedziała jeszcze utwór inspirowany wierszem Leśmiana “Lubię szeptać Ci słowa, które nic nie znaczą…” zostałam całkowicie zaczarowana. Wtłaczanie muzyków w granice takiego czy innego soulu jest niepotrzebne. Bo okazuje się, że muzyka żyje i się zmienia, a my musimy śledzić jej oddech, bo może przyspieszać lub zwalniać. Pójść o krok naprzód.

To właśnie Natu poszła o krok naprzód i kolejny raz zrobiła się niepowtarzalna. Po sukcesie Sistars, mimo, że wielu muzyków uważałoby to za szczyt wszystkich osiągnięć, ona wyjechała do Londynu uczyć się śpiewu i nagrała płytę. Teraz znowu zaczyna tworzyć nową jakość w języku polskim – chociaż to wszystko nie oznacza tworzenia czegoś zupełnie innego. To oznacza tworzenie czegoś, co znowu zaskakuje – nawet tych, którzy sądzą, że znają Natalię na wylot. Poza tym na koncercie można było usłyszeć ją także w języku angielskim – w starych kawałkach, np. “New”, “Blue Notebook” czy “Monkey”, ale i w utworach: “Manufacture Love” i “Ocean Prayer”.

W ArtParku widziałam także jak Natu eksperymentuje ze słowem. W piosence “Grzebień” zaśpiewała: “Musisz mnie poczochrać zanim kupisz mi grzebień”, a wszystko dotyczyło łączenia porządności i grzechu. Słysząc to na chwilę pojawiła mi się w głowie Maria Peszek, ale później ucieszyłam się, że lubię wokalistkę, której co jakiś czas trzeba się na nowo uczyć. Występ był zapowiedzią takiej właśnie lekcji – soulowej lekcji muzyki. Ostatnie pół godziny koncertu fani Natalii spędzili pod sceną tańcząc i śpiewając razem z wokalistką. Zaproszeni przez Natu wstali z krzeseł i podeszli bliżej. Koncert rozpoczęty “Gramem duszy” również i na nim się zakończył. Po 21  Natu-Band został wywołany na bis.

Park Rydza-Śmigłego zaczął pustoszeć. A ja im więcej czasu mijało od zakończenia koncertu, tym bardziej zastanawiałam się nad jego magią. Myśląc o danym wokaliście w kategoriach muzycznej dla nas bliskości i oczywistości tego, że nam się podoba, zapominamy jaki nieoczywisty może się znowu stać. Więc stawajmy się nieoczywiści – gram po gramie naszej duszy.

Magdalena Walczak

foto: Tomek Woźniak

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.