14.08.2010 08:41

Autor: Łukasz Stasiełowicz

Kent – “En plats i solen”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


kent-en-plats-i-solen.jpg Kent – “En plats i solen”

RCA / Sony / 2010

Zaledwie 8 miesięcy po premierze Röd ukazał się kolejny studyjny album szwedzkiego zespołu. Zapowiedzią był podwójny singiel “Gamla Ullevi” /  “Skisser för sommaren”, dwa tygodnie później pojawiła się w  sprzedaży płyta zawierająca jeszcze osiem innych kompozycji. Część utworów to pozostałości po sesjach nagraniowych związanych z poprzednim krążkiem. Reszta kawałków jest zupełnie nowa, za ich produkcję odpowiada Stefan Boman. Towarzyszył on już muzykom w trakcie prac nad “Du & jag döden”. Czyżby więc Kent kierował się w stronę swoich korzeni? Czyżby porzucił electro-ścieżkę? W żadnym wypadku.

Tylko przy zamykającym tracklistę duecie wokalnym z Rebecką Törnqvist dają sobie na wstrzymanie. Tytuł albumu oznacza “Miejsce w słońcu”, okładka również wywołuje asocjacje słoneczne. Płyta na lato? Biorąc pod uwagę wyłącznie warstwę instrumentalną można odpowiedzieć twierdząco. Analizując jednak poszczególne liryczne wersy można dojść do odmiennej konkluzji. I chodź kärlekenów (miłości) ci dostatek, to występują te kärlekeny niekoniecznie w wesołym kontekście. Także wydawałoby się radosne la la la la w “Skisser för sommaren” nabiera innego znaczenia, kiedy spojrzy się na tekst. Singiel odznacza się przebojowością obcą pierwotnym dokonaniom zespołu. Składa się na to wiele czynników, m.in. wszechobecne klaskanie. Bridge to nieposkromione reminiscencje piosenki Rammstein Mein Teil (3:19-3:40) w troszkę łagodniejszej wersji.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Pomimo krótkiego okresu dzielącego premiery Röd i jego następcy, ten ostatni prezentuje się nadzwyczaj dobrze. Słuchacz nie ma do czynienia z odrzutami sesyjnymi, przynajmniej nie ma takiego poczucia. Przebojowością album przebija poprzednika, który przecież nie był wybrakowany pod względem przystępnych fragmentów. Dobrym pomysłem było zostawienie “Skisser för sommaren” na kolejny krążek. Smyczki w otwierającym płytę “Glasäpplen” tworzą niecodzienny związek z syntezatorami, związek osiągający punkt szczytowy w dramatycznej końcówce. W kilku kawałkach głos wokalisty poddany został obróbce, w pierwszych taktach “Ensam lng väg hem” śpiew jest lekko rozmyty, szybko następuje jednak przejście do tradycyjnego wokalu. Dynamizmu nie brakuje także kilku innym k0mpozycjom, wyróżnia się szczególnie parkietowa piosnka “Minimalen”, nóżki i rączki rwą się do tańca, gdyby tylko biodra były bardziej gibkie…

Od panów po 40 roku życia trudno oczekiwać rewolucji muzycznej, byłoby to naiwnością. Wątpliwe więc czy jeszcze kiedykolwiek będzie dane, zwolennikom starszych dokonań zespołu, usłyszeć gitarowe kompozycje bez elektronicznych upiększaczy. Okrzyki “Joakimie Bergu nie idź tą drogą” nie przyniosą żadnego efektu. Szwedzi dobrze się bawią tworząc i grając, ich fanów przybywa. Wyobrażenie sobie tańczących do elektronicznych podkładów 60-latków nie jest łatwym zadaniem, i to ograniczenie wyobraźni jest chyba ostatnią nadzieją adoratorów ostrzejszej wersji Kent.

Łukasz Stasiełowicz

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (11 głosów, średnio: 8,09 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.