23.12.2009 17:46

Autor: przemek

“Mam chyba słabość do minerałów” – rozmowa z Kayah

Kategorie: Czytelnia, Wywiady

Wykonawcy:


kayah1.jpg “Mam chyba słabość do minerałów” – rozmowa z Kayah

O swojej nowej płycie pt. “Skała” opowiada Kayah.

Dlaczego wybrała Pani nazwę “Skała”? Jak się ma “Skała” do “Kamienia”?

Kayah: Pomysł zrodził się całkiem naturalnie wraz z napisaniem piosenki “Jak Skała”. Mam chyba słabość do minerałów. Jakoś się z nimi identyfikuję. Artystycznie moja pierwsza i ostatnia płyta mają wspólny mianownik. Obie są utrzymane w podobnej stylistyce i akustycznej estetyce. Obie są melancholijne. Adresowane do odbiorcy o określonej wrażliwości. Z tą tylko różnicą, że przy “Skale” całkiem świadomie.

Ten album jest bardzo dojrzałym dziełem, czy tak je Pani postrzega? Czy można je traktować jako zamknięcie pewnego etapu, podsumowanie doświadczeń?

Kayah: Nie wiem, czy odbyłoby się to z korzyścią dla moich następnych płyt. Każda płyta w moim dorobku była zapisem zdarzeń i refleksji, jakie ze sobą niosły, była więc podsumowaniem jakiegoś etapu mojego życia, który znów rozpoczynałam wraz z początkiem pracy nad płytą następną. Kobiety często dzielą swoje życie związkami z mężczyznami, określają je jako czas przed nim i po nim. Ja mierzę to w płytach.

W tekstach piosenek na tej płycie jest dużo kobiecej samotności, cierpienia. Czy właśnie takimi emocjami chciała Pani podzielić się ze słuchaczami? Czy to miał być raczej rodzaj katharsis dla Pani i dla słuchaczy?

Kayah: Jestem artystką, która o wiele bardziej komfortowo wypowiada się właśnie na takiej płaszczyźnie. Smutek wydaje mi się barwniejszą formą do nazwania, odnajduję wiele środków wyrazu by właśnie nazwać ten stan. Dlatego sięgam po takie emocje. Nie wszystkie są moimi własnymi. Jestem dobrym obserwatorem, mam też wyczuwalną empatię, więc ludzie zwyczajnie zwierzają mi się, a ja z tego lepię piosenki. A ponieważ są to treści uniwersalne, każdy może odnaleźć historię własną. Na tym polega chyba siła moich tekstów.

kayah2.jpg

W jednej z opinii na forum internetowym przeczytałam, że na “Skale” nie można znaleźć mega-hitu dla mas (był to jak najbardziej pozytywny głos), czy zgodzi się Pani z taką opinią? Jeśli tak, to dla kogo jest ta płyta w Pani przekonaniu?

Kayah: Zgadzam się z tym zdaniem. Nie ma takich przebojów i zrobiłam to z premedytacją. Co najważniejsze, opłacało się. Usunęłam z płyty piosenki o potencjale przebojowości, po to by była spójna, stanowiła zgraną i konsekwentną całość. Zadaniem “Skały” nie koniecznie jest bowiem kołysanie rzędami na festiwalach, ale refleksja, przeżycie czegoś głębszego. Piosenki, które usunęłam, nie zmarnują się. Kiedy najdzie mnie nastrój do zabawy, ujrzą światło dzienne i będą dostępne między innymi na portalu muzodajnia.pl.

Póki co, oczekuję od życia czegoś zupełnie innego. Mam jak nigdy świadomość, że robienie masowych przebojów, podążając za trendami, skazuje nas na artystyczną banicję, choć przez chwilę okupujemy listy przebojów. Ja chcę istnieć dłużej niż notowania, a mogę to zrobić, jedynie pozostając wierną sobie, grając tak jak mi w duszy gra, nawet jeśli wymaga to skupienia, kultury czy inteligencji. Powodzenie “Skały” upewniło mnie, że moja publiczność właśnie taka jest i że wcale tych ludzi w naszym kraju nie jest tak mało. To budujące dla mnie jako artystki, ale i wydawcy, który w Kayaxie wydaje ambitne płyty utalentowanych i niepokornych artystów.

Do nagrywania płyty zaprosiła Pani wielu gości. Jak ta współpraca wpłynęła na całokształt?

Kayah: Cała “Skała” brzmieniowo jest owocem pracy wielu muzyków, wypadkową wielu sił i koncepcji. Aranżowaliśmy piosenki wspólnie z moim zespołem, choć jak zawsze prym wiódł Krzyś Pszona. Nad ostatecznym brzmieniem studyjnym czuwał Andrzej Smolik. W piosenkach pomagali mi moi goście, jak Serek z Bisquit, Sqbass, którego solową płytę wydamy w Kayaxie w przyszłym roku, Nick Sinckler, Marta Maćkowska, Jaś Smoczyński z zespołu June czy Tomek Organek z Sofy… Nad wizualną stroną płyty napracowali się wszyscy Kayaxowicze. To dziecko nas wszystkich, choć splendory lecą na moją głowę. Energia każdego z nas, pasja do muzyki, szacunek do siebie nawzajem jest ziarnem, z którego ta płyta wyrosła. Staram się o tym nigdy nie zapominać.

Rozmawiała: Monika Gajewska
netbird-baner-400pix-ver1.jpg

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.