11.04.2010 10:59

Autor: zukosoczek

Kayah & Royal Quartet w łódzkiej Wytwórni

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | |


Kayah-08.jpg Kayah & Royal Quartet w łódzkiej Wytwórni

Kayah i kwartet smyczkowy Royal String Quartet. Zaskakujące połączenie, zwłaszcza biorąc pod uwagę poprzednie, niekiedy ludowe, niekiedy popowe, albumy artystki. Okazuje się jednak, że Kayah, od ponad dwudziestu lat obecna na scenie, potrafi zaskakiwać i nie boi się nowych muzycznych wyzwań. Efekty połączenia świetnego wokalu Katarzyny Rooijens z brzmieniem smyczków mogliśmy usłyszeć w ostatni czwartek w łódzkiej Wytwórni.

Muszę przyznać, że ten koncert mnie zaskoczył. I lubię być tak zaskakiwana. Kayah zaprezentowała się jako artystka w pełni dojrzała, świadoma swojego dorobku artystycznego i potrafiąca wybrać z niego to, co najlepsze.

Na albumie “Kayah & Royal Quartet” znalazły się utwory Kayi z różnych płyt – począwszy od debiutanckiego “Kamienia”, a skończywszy na ostatniej “Skale” – wszystkie w nowych, smyczkowych aranżacjach. Nie zabrakło także kawałków nagranych z Bregovićem, ani wielkiego przeboju “Testosteron”. Na dodatek dwa covery, a także trzeci, zaśpiewany podczas koncertu na bis. Świetna całość – różnorodna, niekiedy nastrojowa i melancholijna, innym razem żywa i porywająca.

Podczas czwartkowego koncertu cały zespół brzmiał wręcz perfekcyjnie. Kwartet w składzie: Izabella Szałaj-Zimak (I skrzypce), Elwira Przybyłowska (II skrzypce), Marek Czech (altówka) oraz Michał Pepol (wiolonczela) stworzył naprawdę świetne aranżacje, doskonale współgrające z wokalem. Widać, że muzycy świetnie się rozumieją, sama Kayah na każdym kroku podkreślała wyrazy uznania dla kwartetu, a także dla wspomagającego wokalu Iwony Zasuwy.

Atmosfera na scenie wydawała się wręcz rodzinna i te pozytywne wibracje chyba udzielały się zachwyconej publiczności. Ale najbardziej zaskoczyła mnie sama Kayah – perfekcyjna, a przy tym bardzo ciepła i przesympatyczna. Kayah nie tylko śpiewała, ale poddawała się radosnym eksperymentom ze swoim głosem – szeptała, krzyczała, wzdychała, gwizdała, czy nagle przerywała, robiąc pełne wyczekiwania pauzy. Poza tym jej kostium i ruchy sceniczne w połączeniu z pięknym światłem tworzyły niezwykłą, wręcz nieco teatralną aurę.

Mogłabym tak jeszcze długo pisać o kunszcie muzyków, ale słowa i tak nie oddadzą atmosfery tego pięknego wieczoru. Dodam tylko na zakończenie, i niech to będzie najlepszym świadectwem, że publiczność wręcz oszalała – takich braw w Wytwórni jeszcze nie słyszałam. Sama Kayah wielokrotnie powtarzała, że uwielbia koncertować w Łodzi i zrewanżowała się bonusowym coverem zaśpiewanym na bis – świetnym i dynamicznym “Fever”.

Okazji do usłyszenia na żywo materiału z albumu “Kayah & Royal Quartet” będzie jeszcze wiele – Łódź była na samym początku trasy koncertowej. A w najbliższym czasie muzycy zawitają do Krakowa, Poznania i Zielonej Góry (informacje na temat trasy koncertowej na oficjalnej stronie http://www.kayah.pl/).
Naprawdę warto!

Eliza Gaust

Zdjęcia z koncertu autorstwa Sandry Kmieciak:

Kayah-03.jpg

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.