24.11.2009 22:49

Autor: Zylka

Kawałek Kulki, Mass Kotki i Ear PWR zagrali przeciw przemocy

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | | |


ear-pwr-7.jpg Kawałek Kulki, Mass Kotki i Ear PWR zagrali przeciw przemocy

Po takim muzycznym manifeście do jakiego doszło w ubiegły piątek we wrocławskim CRKu, jestem w pełni przekonany o sukcesie Kampanii Przeciwdziałania Przemocy ze względu na Płeć.

16 Dni Przeciwdziałania Przemocy ze względu na Płeć to międzynarodowa kampania zainicjowana w 1991 roku przez Women’s Global Leadership Institute. Owa idea niezwykle prężnie rozwija się między innymi we Wrocławiu, gdzie z tej okazji doszło do muzyczno-stylistycznego pozytywnego zamętu, gdyż jednego wieczoru na jednej scenie spotkały się takie zespoły jak liryczno-rockowy Kawałek Kulki, muzycznie wyzwolone Mass Kotki i Ear PWR, wschodząca gwiazda punk-electro z Północnej Karoliny.

Przed główną częścią koncertu wystąpiła wrocławska (notabene w stu procentach sfeminizowana) formacja Zrobię To Sobie, która swoimi klawiszami i pozytywnym hałasem zapowiedziała i zaprosiła nas na szoł, o którego sile nie wszyscy zgromadzeni mogli być świadomi.

kawaaek-kulki-2.jpg Potem na scenie zaprezentował się nam gorzowski Kawałek Kulki. Znając ich koncertowe dokonania spodziewałem się radosnego, wypełnionego melodyjnymi utworami występu i absolutnie się nie zawiodłem, choć widziałem zespół po raz trzeci. Wiodąca para zespołu, Błażej Król i Magdalena “Karotka” Turłaj, jak zwykle przekupili publikę (tym razem wielce wymagającą) swoją naturalnością i szczerą radością z powodu przebywania na scenie. Po raz kolejny, zawstydzając siebie i publiczność, zaprezentowali muzykę, która na pewno pomaga w przeciwdziałaniu przemocy i zmusza do przychylnego nastawienia się ku światu. Ciekawostką koncertu było wykonanie “Personal Jesus” Depeche Mode z… polskim tekstem. Śpiewane przez Karotkę “ktoś kto cię wysłucha, ktoś kto się martwi” podzieliło publiczność raczej dychotomicznie, jednak ja osobiście traktuję ten cover jako swojego rodzaju wyraz sympatii KK do twórczości zespołu z Basildon, niż silenie się na poważnie zmierzenie z legendarnym utworem. Mimo usilnych próśb publiczności, KK nie zagrali “Kolegi Taty”, co było pewnym zaskoczeniem, gdyż to ten właśnie utwór dał zespołowi szerszy rozgłos. Mimo to, zespół zostawił po sobie ogromnie pozytywne wrażenie, serwując nam resztę swoich sztandarowych utworów, takich jak “Pociąg Nocny” czy “Pamiętnik”.

masskotki-1.jpg Po Kawałku Kulki przyszedł czas na warszawskie Mass Kotki, które zgromadziły w sali CRKu pod sceną zdecydowanie najliczniejszą widownię tego wieczoru. Osobiście widziałem damy po raz pierwszy i choć spodziewałem się, znając ich kompozycje, występu w stylu Dick4Dick czy Super Girl and Romantic Boys, to jednak siła ekspresji dziewczyn przeszła moje wyobrażenie. Pełen ikry, energiczny koncert i zawadiacki styl Mass Kotek porwał publikę do szaleńczego, transowego tańca. Teraz rozumiem tekst jednej z piosenek Mass Kotek: “Budzę się rano, na nogach mam siniaki. Znowu tańczyły ze mną wszystkie cztery ściany“. Podczas ich występu oprócz ludzi i ścian zdecydowanie tańczyły także sufit i podłoga. Nieustanny piskliwy keyboard i linia basu nie pozwalały odpuścić sobie ani jednego utworu i wyjść na podwórze CRKu, gdzie tradycyjnie zbiera się koncertowa publika w poszukiwaniu chwili wytchnienia. Mass Kotki zagrały swoje piosenki z wielką werwą, nie szczędząc zdrowia i poświęcenia, w zamian – publiczność odwzajemniła się odbiorem na tak samo wysokim poziomie energochłonności.

Kiedy już sala ucichła od dźwięków Mass Kotek, a zapasy tlenu i trunków zostały uzupełnione wśród publiczności, przyszedł czas przybyszy zza Oceanu – Ear PWR. Choć byli w Polsce dopiero po raz pierwszy, mają tu swoich oddanych fanów. Zespół ten, balansujący między popem, eksperymentalnymi, dyskotekowymi rytmami i domieszką acid house, zrobił piorunujące wrażenie. Z racji, że do gry zespół wykorzystuje jedynie syntezator David Booze i Sarah Reynald mogli skupić się na… zabawie razem z i dosłownie wśród publiczności. Dave, podobnie jak członkowie izraelskiego Monotonix, po prostu oddał się wirowi własnej muzyki i oddanej pełnej pasji tańcowi widowni, podczas gdy jego życiowa partnerka Sarah na scenie wykonywała niewyobrażalne konfiguracje ze swoim syntezatorem. Śpiewając z poziomu publiki, zespół zjednał sobie zgromadzonych już po pierwszych dźwiękach i ta wypełniona amoku zabawa trwała do ostatniego utworu. Po koncercie David i Sarah przyznali (jak sądzę nie ze zwykłej kurtuazji), że takie koncerty, z taką publicznością są dla nich największą przyjemnością, a zapytani o swój stan zdrowia, stwierdzili, że podczas tak udanych koncertów stłuczenia czy naciągnięcia kończyn są rzeczą zdecydowanie pożądaną.

Przestrzeń Centrum Reanimacji Kultury to przestrzeń niezwykła. Zjawiskowa atmosfera tego squatu dopełniła w piątkowy wieczór magię muzyki, a zgromadzeni tam zwykli/niezwykli ludzie znając specyfikę miejsca stanowili elementarny składnik tej układanki. Po koncertach, na scenie przy konsoli DJ’skiej pojawiła się wrocławianka D’Monik, to przy jej mixach wypłukana z energii publiczność dogorywała tego niezwykle udanego wieczoru, wieczoru z okazji Kampanii “16 Dni”.

Krzysiek Żyła

Zdjęcia z koncertu autorstwa Małgorzaty Lewandowskiej oraz Grzegorza Tomczewskiego:

  ear-pwr-by-gt-1.jpg

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.